Swobodna 60

Białystok konsekwentnie podąża za łódzkim wzorcem i powoli wyrasta na stolicę murali we wschodniej Polsce. Staram się umieszczać na blogu wszystkie ciekawsze malowidła ścienne, jeśli nie w postaci wykonanych przeze mnie zdjęć, to chociaż anonsuję ich obecność na moim fejsbukowym profilu. Jak pokazuje wpis Jak fajnie spędzić zimową niedzielę w Białymstoku? spacer po mieście szlakiem murali może być doskonałym pomysłem na zwiedzanie Białegostoku. Ogromną rolę w szerzeniu muralowej sztuki odgrywają nasze Dni Sztuki Współczesnej. To właśnie dzięki nim rokrocznie przybywają w Białymstoku ciekawe malowidła. I chwała im za to, niech DSW trwają jak najdłużej! Nasza kultowa dziewczynka z konewką trafiła na pocztowe znaczki, a nawet dorobiła się swojej podróbki w Chinach, o czym wie już cała Polska, bo powiedział o tym sam Maciej Orłoś z Teleexpressie ;) Na nie mniejszą uwagę zasługuje muralowa nowość autorstwa włoskiego artysty Millo. Na żywo wygląda bardziej spektakularnie niż na moich zdjęciach, które wykonałam w niesprzyjających okolicznościach przyrody. Słońce chyliło się ku zachodowi, a ja musiałam lawirować wśród dziewczynek, które postanowiły cały chodnik przed blokiem pomalować kolorową kredą (nostalgia! kiedy widzę klasy rysowane kredą na chodniku, od razu przypomina mi się i moje dzieciństwo, choć od grania w klasy zdecydowanie wolałam jednak grać w gumę!). Wybaczcie zatem, że zdjęcia nie do końca oddają doznania artystyczne, a najlepiej sami wybierzcie się na Swobodną 60 na rekonesans :)

IMG_3898

IMG_3899

Folkowy mural

Nie, tym razem nie pokażę Wam genialnego muralu z dziewczynką z konewką. Daję sobie rękę uciąć, że znakomita większość z Was już go widziała, dlatego dziś inne, nieco starsze malowidło, również utrzymane w folkowym klimacie. Na rogu ulic 11 listopada i Zwierzynieckiej znajdziemy dość oryginalny mural z elementami ludowymi. Wielokrotnie o nim wspominałam, ale nigdy do tej pory nie zrobiłam mu zdjęcia. Zatem oto i on! Która strona bardziej przypadła Wam do gustu? Lewa czy prawa?

Strona lewa:

IMG_1488

Strona prawa:

IMG_1489

Muralowe szaleństwo

Najnowszy białostocki mural bardzo często pojawiał się i wciąż pojawia się w Internecie. Nie ma się czemu dziwić – faktycznie jest bardzo udany, doskonale wykonany i w 100% zasługuje na to internetowe szaleństwo wokół niego. Też nie mogłam oprzeć się jego urokowi. To jednak nie jedyny folklorystyczny mural w Białymstoku. Już pewien czas temu na jednym z budynków przylegających do Pałacu Branickich wykonano muralową koronkę, która jednak od samego początku jest mało widoczna i wygląda tak jakoś nieświeżo … Również na murze wokół Stadionu Miejskiego w Zwierzyńcu dopatrzymy się ludowych elementów (zdjęcia wciąż jeszcze nie posiadam, może ktoś z Was mógłby mi jakieś podesłać?). Stali Czytelnicy wiedzą, że lubię wszelkiego rodzaju malowidła ścienne i zawsze szczerze cieszę się z kolejnych powstających w Białymstoku (ale dlaczego jest ich wciąż tak mało?!). A może kojarzycie z widzenia jeszcze inne, niewymienione tutaj przeze mnie, ścienne malowidła folklorystyczne? Więcej moich postów o muralach i innych, między innymi ściennych znaleziskach, znajdziecie w zakładce „graffiti” oraz „szyldy i malowidła” po prawej stronie :)

IMG_1294

IMG_1362

nic specjalnego

Po wczorajszym deszczu miasto wydało mi się dziwnie opustoszałe. A może to ja poruszam się takimi ścieżkami, po których nie spaceruje nikt przypadkowy? Wczoraj dość wcześnie zrobiło się ciemno, ale latarnie włączyły się dopiero o godzinie 20:00. Szłam sobie przez ulicę Grochową, a później przez Nowy Świat. I było tak jakoś dziwnie pusto. Przyjrzałam się na spokojnie pawilonom na rogu Lipowej i Grochowej, spojrzałam na budynek Cepelii, w którym mieści się już nie restauracja Lejdis, a pizzeria Fuks (reklama na oknach, niestety, nie do przeoczenia). Przeczytałam dokładnie, jakie lokale usługowe i sklepy mieszczą się na parterze bloków mieszkalnych. I pomyślałam sobie: „o rany, jakie to jest brzydkie! jakie … prowincjonalne!”. Ulica-łącznik między Lipową a Operą. Bardzo pstrokata, bardzo brzydka, bardzo szkoda.

 

coś

Po raz kolejny zauważyłam coś dzięki temu, że znajomi, z którymi się umawiam, spóźnili się na wyznaczoną godzinę. Nie chcę w tym miejscu chwalić spóźnialskich. Absolutnie! Uważam, że notoryczne spóźnianie się jest po prostu brakiem szacunku dla drugiej osoby. To po prostu bardzo niekulturalne i nieładne. Siedziałam tak na murku przy klubie Mesa i patrzyłam na boki. I dopiero po pewnym czasie dostrzegłam ten śmieszny obrazek na murze tuż obok mnie. Wydał mi się całkiem wesoły :) Po raz kolejny apeluję: rozglądajcie się i bądźcie aktywni w mieście :)