Wsi spokojna …

Mamy w Białymstoku kilka takich miejsc, w których możemy poczuć się niemalże jak na wsi w centrum sporego skądinąd miasta. Do moich ulubionych wiejskich oaz w mieście od lat należą Bojary. Najwytrwalsi z Was, drodzy Czytelnicy, pamiętają zapewne moją obszerną relację ze spaceru po Bojarach z 2010 roku: tajemnicze Bojary Przypominam sobie, jak miło chodziło mi się tamtego sobotniego popołudnia po dzielnicy, zaglądało w nieznane zakamarki i robiło jedne z pierwszych zdjęć na tego bloga. W międzyczasie dużo się tam jednak zmieniło. Wtargnęły kolejne bloki, miejski magistrat pozwala na zatracenie charakteru tej jakże specyficznej części miasta i zezwala dzikim deweloperom na dalszą ekspansję. Co pewien czas lokalna prasa z radością oznajmi, że jednak powstanie tam park kulturowy, ale po paru dniach temat zanika i tak naprawdę wciąż niewiele na ten temat wiadomo. Dlatego staram się zaglądać co pewien czas na Bojary, mając nadzieję, że to jednak nie ostatnia wizyta tam w tym klimacie. Zawsze najbardziej lubiłam Bojary jesienią, kiedy po tych wąskich brukowanych ulicach szurały już liście, zmrok zapadał prędzej i spacerowało się w świetle stylowych latarni … Okazało się jednak, że Bojary wiosną również potrafią zachwycić. Pierwszego maja skorzystałam z pięknej pogody i jak setki mieszkańców miasta, wybrałam się na rowerową przejażdżkę, między innymi na Bojary. Ależ tam było przyjemnie! Cicho, zielono! Wszystko intensywnie pachniało, zarówno rośliny jak i gotowane obiady :)

Łąka na Bojarach. Kiedyś stały tu oczywiście domy …

IMG_1959

IMG_1960

IMG_1961

Nowe Bojary versus stare Bojary:

IMG_1957

IMG_1956

IMG_1958

Cud w mieście. Kamienica odnowiona, nie ma styropianu, ocieplona od środka, nowa jakość, klasa!

IMG_1963

IMG_1964

„Bojary 2”

W nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu, polecam Wam książkę, która ukazała się dzięki zaangażowaniu Centrum Ludwika Zamenhofa w Białymstoku i mieszkańcom Bojar. To już druga część albumu o Bojarach właśnie. Pierwszej nie udało mi się zdobyć, tę natomiast zakupiłam Tacie w prezencie (też lubi Bojary, stare zdjęcia i nie może przeboleć dewastacji tego miejsca). Naprawdę przyjemna lektura i kopalnia starych fotografii. Już Was kiedyś do tego zachęcałam, ale powtórzę mój apel i dziś. Poszukajcie w Waszych rodzinnych albumach zdjęć przodków z Białymstokiem w tle :) Moja Babcia zrobiła już pewien czas temu karierę na tym blogu, a wszystko dzięki fotografii spacerowej :)

IMG_1178

IMG_1180

IMG_1182

ul. Słonimska 15 wiosną

O tej wyjątkowej wilii wspomniałam pewnego razu zimą: ul. Słonimska 15 Odezwała się do mnie wówczas pani Anna Slukova, która jako dziecko mieszkała w tym domu. Pomyślałam, że pomogę tej pani odświeżyć wspomnienia i obiecałam zrobić jeszcze kilka zdjęć tego budynku. Pora dnia była niesprzyjająca, słońce świeciło ze „złej” strony, ale tym razem można zobaczyć willę od strony parkingu przy przychodni. Ponownie muszę napisać, że dom aż prosi się o remont. To mogłaby być niezła perełka architektoniczna w tym rejonie.

 

śladami ks. Michała Sopoćki

Białystok jest Miastem Miłosierdzia. Jest też lub przynajmniej pragnie być miastem głogów. To tak na marginesie. Nie byłoby tego Miłosierdzia, gdyby nie ks. Michał Sopoćko i jego działalność w powojennym Białymstoku. Po mieście można spacerować jego szlakiem i odkrywać miejsca, z którymi był związany. Wrzuciłam już kilka zdjęć tablic ze stacji na tym szlaku, dziś pojawi się kolejna. Wisi na budynku przy ulicy Słonimskiej 8 (obecnie Dom Dziecka nr 1).

A tak prezentuje się sam budynek:

http://www.awsd.bialystok.pl/historia/zdj4a.jpg

ul. Słonimska 15

Kamienica przy ulicy Słonimskiej 15 to kolejny piękny budynek, który nie może doczekać się remontu. Powstał on po 1910 roku i należał do zasłużonej dla miasta rodziny Zbirochowskich-Kościów. Gdyby tak ten dom wyremontować i móc cieszyć się taką werandą …

z serii „ginące zawody”

Niedawno portal Warszawa Nieznana opublikował zdjęcie zakładu naprawy maszyn do szycia ulokowanego przy placu Zbawiciela. Wielokrotnie obok niego przechodziłam i zastanawiałam się, jak można się w dzisiejszych czasach z tego utrzymać. Na naszych Bojarach też zauważyłam taki zakład. W dawnej hali targowej przy Starym Rynku. To taki relikt epoki, ale cieszy, że wciąż istnieje i chyba jakoś przędzie. A szyld – prawdziwy rarytas! :)