Mural „Tkana opowieść”

Niedawno miłośników sztuki ulicznej zelektryzowała wiadomość, że w Białymstoku powstaje kolejny mural w ramach lubianej przez wielu akcji Folk on the Street. „Tkana opowieść o chłopcu i pieczeniu chleba” prawdopodobnie nie zdobędzie statusu muralu kultowego, jakim cieszy się od kilku lat słynna już nie tylko w Polsce Dziewczynka z konewką autorstwa Natalii Rak. Malowidło z ulicy Radzymińskiej 18 jest jednak największym muralem inspirowanym kulturą ludową w Polsce i choćby dzięki temu ma szansę zapisać się w annałach polskiej historii street artu. Warto podkreślić, że jest to już drugi mural, który ozdabia osiedle Białostoczek i został ulokowany niemalże w jego centrum. Mianem pierwszego muralu na moim osiedlu może poszczycić się malowidło „Balans” na ścianie Zespołu Szkół Elektrycznych przy ulicy 1000-lecia Państwa Polskiego:

Zdjęcie pochodzi ze strony Gazety Współczesnej i zostało wykonane przez Andrzeja Zgieta

Twórcami „Tkanej opowieści” są artyści z białoruskiej grupy TAKTAK, którzy świadomie sięgnęli po męską postać, aby Dziewczynka z konewką miała w Białymstoku kolegę. Mnie urzeka jednak nie sama postać chłopca, lecz przedstawiona w górnej części muralu tkanina dwuosnowowa i to jej chciałabym poświęcić więcej uwagi.

Myślę, że wielu z Was ma w domu lub w rodzinie narzuty, makatki lub bieżniki wykonane techniką dwuosnowową. W mojej rodzinie zachowało się ich trochę, przy czym odkąd sięgnąć pamięcią, była to rodzina mieszczańska. Zatem nawet jeśli nie macie babci lub prababci na podlaskiej wsi, szanse na znalezienie takich dzieł w rodzinnych zbiorach nie są równe zeru. U nas zachowały się właśnie wspomniane narzuty, a u dziadka w domu do dziś wisi na ścianie wielka beżowo-brązowa makatka z frędzlami. Stosunkowo późno zrozumiałam, że tkanina dwuosnowowa nie jest wytworem ogólnopolskiej sztuki ludowej, lecz tej podlaskiej. Zagłębiem, z którego wywodzą się te pożądane przez wielu dzieła sztuki, są okolice Janowa w powiecie sokólskim oraz okolice Korycina. Na stronie Portalu Turystycznego Bagien Biebrzańskich znajdziecie krótki i przystępny opis dotyczący wytwarzania janowskich dywanów oraz dane kontaktowe do pań, które je tkają. Warto podkreślić, że to, co my postrzegamy w kategoriach tradycyjnego rękodzieła i czego często nie doceniamy, może zachwycić na drugim końcu świata, czego dowodem jest ogromne zainteresowanie tkaniną dwuosnowową w… Japonii. Boom na tę tkaninę w Kraju Kwitnącej Wiśni zawdzięczamy prawdopodobnie pani Izumi Fujita, która ją tam rozpropagowała. Dzięki zorganizowanym przez nią wystawom sztuki ludowej w Japonii, janowskie tkaniny przebiły się do świadomości Japończyków, co przełożyło się z kolei na wzmożone zainteresowanie samą techniką wytwarzania podlaskich dzieł sztuki. Szacuje się, że tylko do samej Japonii sprzedano już około dwóch tysięcy tych tkanin. Na Podlasie ściągają też zafascynowane naszymi tkaninami Japonki i biorą udział w specjalnie dla nich organizowanych warsztatach tkackich: Japończycy pokochali dywany podlaskich tkaczek, Japonki zafascynowane tkaniną dwuosnowową odwiedziły Korycin. Zachęcam Was również do wysłuchania nowego reportażu Polskiego Radia Białystok pod tytułem Dwuosnowa eksportowa. Również w kolekcji dywanów białostockiej fabryki Agnella znajdziecie cztery silnie inspirowane wzorami znanymi z tkanin dwuosnowowych. Osada, Polowanie, Echo i Krasa (do pobrania katalog Folk) wyglądają naprawdę ciekawie i spokojnie można je skomponować z lubianym dziś przez wielu stylem skandynawskim.

Wzór widoczny na białostockim muralu stworzyła pani Lucyna Kędzierska z Wasilkowa. Nie jest to jednak jedyny tego typu obiekt o województwie nawiązujący do techniki dwuosnowowej. W Korycinie stanęły już stojaki na rowery inspirowane tym wzornictwem. Co ciekawe, podobne mają pojawić się w gminie Janów i w samym Białymstoku. W Korycinie powstanie również mural z motywami znanymi z tkanin. Folk on the Street!

 

Reklamy

Białostoczek za Jagiellonią?

Wyjątkowo mało na naszym osiedlu murali poświęconych Jagiellonii – wyjątkowo mało w porównaniu z innymi częściami miasta. Osobiście nie należę do szczególnie zaangażowanych kibiców tej drużyny, ale cieszę się, gdy wygrywa – to chyba jednak kwestia lokalnego patriotyzmu, a nie uznania dla piłkarzy ;) Ale przeciwko porządnym muralom jak ten przy ulicy Białostoczek nic nie mam – zawsze to weselej wygląda niż taka pusta ściana na monopolowym …

IMG_3051

Krzyże na osiedlu Białostoczek

Dopiero po publikacji artykułu Tajemnicze krzyże na osiedlu Białostoczek w czerwcu 2012 roku zdałam sobie sprawę, że moje osiedle faktycznie wyróżnia się na tle innych dużą liczbą krzyży, ustawionych szczególnie wzdłuż ulicy Białostoczek. Rzeczywiście, krzyże stoją u nas niemalże od zawsze – mają w końcu ponad sto lat! Udało mi się w końcu uwiecznić je na zdjęciach (jeśli o którymś zapomniałam, proszę o informację) i przy okazji dzisiejszego święta chciałabym je Wam zaprezentować, a jednocześnie polecić lekturę wspomnianego tekstu. Mieszkańcy mojego osiedla na pewno spojrzą na swoje najbliższe otoczenie z większą historyczną świadomością, a pozostali zaczną być może baczniej przyglądać się elementom drobnej architektury w swoim sąsiedztwie – być może też mieszkacie obok prawdziwych zabytków!

1. Krzyże na skrzyżowaniu ulic Białostoczek i Kozłowej. Na marmurowym pomniku widnieje data 1883 lub 1893 …

Białostoczek Kozłowa 2

Białostoczek Kozłowa

Białostoczek - Kozłowa 3

Białostoczek - Kozłowa 4

2. Krzyż na rogu ulic Białostoczek i Radzymińskiej. Pochodzi z roku 1918.

Białostoczek - róg Radzymińskiej

Białostoczek - róg Radzymińskiej 2

Białostoczek - róg Radzymińskiej 3

3. Krzyż przy ulicy Białostoczek (na odcinku między Radzymińską a Sokólską). Pochodzi z 1903 roku. Podobnie jak poprzedni z opisywanych krzyży, został niedawno odnowiony.

Białostoczek

Białostoczek 2

Białostoczek 3

4. Krzyż na rogu ulic Białostoczek i Sokólskiej. Pochodzi z 1920 roku.

Białostoczek róg Sokólskiej

Białostoczek róg Sokólskiej 2

5. Krzyż na rogu ulic Sokólskiej oraz 1000-lecia Państwa Polskiego

Białostoczek - Sokólska

6. Krzyż przy jednym z drewnianych domków przy ulicy 1000-lecia Państwa Polskiego. Pochodzi z 1898 roku.

Białostoczek - 1000-lecia

Białostoczek - 1000-lecia 2

Jesienny Białostoczek

Dobrze wiecie, że bardzo lubię moje osiedle. I wciąż czuję się na nim tak „swojsko”. Niedawno jeden z Czytelników napisał mi, że na całe szczęście zmiany na Białostoczku zachodzą bardzo powoli, przez co osiedle nie straciło swojego dawnego charakteru. Zdecydowanie się z tym zgadzam. Choć często żałuję, że jest tu tylko kilka sklepów na krzyż (no ale mamy chyba najlepszą Biedronkę w mieście :P), owoce i warzywa kupimy tak naprawdę tylko na straganie przy Zagumiennej, do Rossmanna trzeba jechać już „do miasta”, a poza ofertą klubu osiedlowego Miraż jednak niewiele się tu dzieje … Nawet panie bibliotekarki z biblioteki na Kozłowej rozpoznają mnie już od czasów szkoły podstawowej :) Ale czy właśnie dzięki temu Białostoczek nie jest taki fajny? I to nie tylko jesienią?

IMG_2984

IMG_2985

IMG_2986

IMG_2987

Kiedyś to boisko nigdy nie było puste. A po drugiej stronie Radzymińskiej znajdowało się drugie. Również zawsze zajęte. Dziś dzieciaki biegają tu tylko od wielkiego dzwonu. Ostatnio widziałam chłopaków w wieku szkoły podstawowej jakoś w trakcie MŚ 2014 …

IMG_2988Moje starsze posty o Białostoczku:

Białostoczek

Białostoczek z lotu ptaka

Moje poczciwe osiedle

Spacer „pod torami”

pocztówki (22)

Spacer „pod torami”

Pod koniec marca wybrałyśmy się z Mamą na spacer po osiedlu. Była niedziela, wróciliśmy z kościoła do domu, zjedliśmy obiad i nagle okazało się, że mamy zbyt dużo czasu. Wyszłyśmy z Mamą do ogrodu, ponieważ słońce świeciło tego dnia tak intensywnie i tak mocno grzało, że szkoda było siedzieć przed telewizorem. Siedzenie w ogrodzie też nam się jednak znudziło, popołudniowa kawa została wypita i wtedy nagle mnie coś tchnęło, żeby przejść się na spacer „pod tory”. Od zawsze w ten sposób nazywam tereny przy torach kolejowych wzdłuż ulicy Sitarskiej. Łąka w stronę ulicy Poleskiej funkcjonuje w moim prywatnym języku jako łąka „na torach”. Niekoniecznie to poprawne, ale w rodzinie zrozumiałe. Poszłyśmy zatem pod te tory :) Nielegalnie, bo nie wolno tam wchodzić, ale ilość spacerowiczów pokazuje, że to martwy zapis. W sumie można byłoby tam postawić „europłot” i urządzić ścieżkę spacerowo-rowerową z prawdziwego zdarzenia. Przecież tamtędy bez problemu można dojechać do Jurowiec. No nic, maszerowałyśmy nielegalnie. Pogoda jak na marzec super – ciepło, słonecznie, bezwietrznie. Nie chciało nam się wracać do domu i tym sposobem dotarłyśmy aż pod wiadukt na Andersa. Fajnie było po drodze popatrzeć na Białkę z bardzo wysoka. Ładnie prezentują się stamtąd też białostockie świątynie. Udało się nawet sfotografować szynobus do Suwałk. Przy okazji pochodziłyśmy po tej rzadziej przez nas odwiedzanej części osiedla Białostoczek. Spontaniczny spacer zaowocował nowymi zdjęciami, które do dziś jakoś umknęły mojej uwadze. Korzystam jednak z wolnych chwil i nadrabiam blogowe zaległości. Poniżej marzec 2014.

IMG_1816

IMG_1817

IMG_1818

IMG_1819

IMG_1829

IMG_1832

IMG_1833

IMG_1834

IMG_1837

IMG_1838

IMG_1839

IMG_1840

IMG_1841

IMG_1842

IMG_1843

IMG_1845

IMG_1846

IMG_1848

IMG_1849

IMG_1850

IMG_1851

IMG_1852

Moje poczciwe osiedle

Zerknęłam na statystyki mojego bloga i oniemiałam. Tak mało odwiedzin nie miałam już dawno. Zupełnie jakby Czytelnicy przestraszyli się mojego przeziębienia i postanowili dać mi odpocząć. I jeszcze na dokładkę ta ładna, słoneczna pogoda. Już dawno zauważyłam związek między aurą a stanem licznika. Im zimniej, im większy deszcz, tym więcej pasjonatów miasta w sieci. No cóż, trzeba zakasać rękawy i opublikować wreszcie materiał z ubiegłego roku, który już półtora miesiąca cierpliwie czeka w folderze „blog” na pulpicie. Zdjęcia, które tu zobaczycie, stanowią kontynuację mojego niecukierkowego spaceru, o którym pisałam poprzednio. Właściwie nie zamierzałam wtedy nawet robić zdjęć na osiedlu, ale tradycyjnie dopadły mnie sentymenty, a aparat w torbie długo nie odpoczął. Część z Was pewnie mruknie pod nosem coś w stylu „o nie, znowu będzie pisać o Białostoczku, przecież to już było …”. Zgadza się. Było. Nawet kilka razy, na przykład tutaj. Zatem Ci z Was, którzy mojego osiedla nie lubią i nie chcą już o nim czytać, spokojnie mogą pominąć ten post :) Wracając z Włókienniczej natrafiłam na piękne słońce. Było już dość późno, co widać po kolorze promieni słonecznych i jego wysokości nas horyzontem. Na niebie zauważyłam jakoś wyjątkowo dużo smug po sunących gdzieś za granicę samolotach. Skoro lotniska nie będzie, pozostaje nam patrzeć na smugi „obcych” maszyn nad naszym miejskim niebem. Ktoś z Was faktycznie chciał lotniska w Sanikach lub w Topolanach? Ja otwarcie przyznaję, że na potrzeby naszego miasta i kilku lotów tygodniowo, spokojnie wystarczyłyby niewielkie Krywlany. I tak hałas byłby o niebo mniejszy niż w wielu dzielnicach Warszawy. Jak zwykle ktoś coś jednak przekombinował, zamiast małego lotniska chciał prawdziwego portu lotniczego, wydał dużo, a nawet bardzo dużo pieniędzy na nic, a skończyło się również jak zwykle, czyli zgodnie z hasłem „Nie będzie niczego!”. Pamiętam słowa mojego wiecznie podróżującego kolegi: „Ten region jak żaden inny w Polsce potrzebuje teraz lotniska, koniecznie!”. Tak. Samoloty pooglądamy sobie od dołu i przez lornetkę. Ale przynajmniej ładnie wyglądają te smugi na niebie. Pewien czas temu natknęłam się na BialystokOnline na tekst o Białostoczku, chyba w ramach jakiegoś cyklu o białostockich osiedlach. Wybaczcie, ale dawno nie czytałam takich bzdur o korkach i o niczym prawdziwym właściwie, że pozwolę sobie tego tekstu tu jednak nie polecać. Korki. Phi. Zawsze się uśmiecham pod nosem, kiedy czytam w lokalnym internecie newsa o wielkich korkach w Białymstoku. Jakby korki były synonimem wielkomiejskości. I jakby faktycznie w Białymstoku były … A korki na Białostoczku tworzą się może wtedy, gdy zamknie się szlaban na Sitarskiej albo przy okazji remontu jakiejś ulicy, co chyba niczym nadzwyczajnym nie jest. Zatem przemierzałam sobie podwórka między wieżowcami za moją podstawówką. I przypomniałam sobie, że w bloku przy ulicy Białostoczek 19A mieszkały chyba za moich czasów największe osobistości tej szkoły. Na metalowych trzepakach i huśtawkach bawiło się całe pokolenie dzieci, sama kiedyś rozcięłam sobie usta huśtawką właśnie, bo jakoś tak niechcący za blisko stałam, ale nie wspominam tego z niesmakiem. Raczej z dumą, jaki to człowiek kiedyś był odważny :) Ile to miał blizn i od jakich upadków (do dziś doskonale pamiętam, która blizna na kolanie jest z Mężenina, z Kołobrzegu, z Rabki), jak to śmiało chodził przy maszynach kolejowych (bo przecież tory kolejowe były integralną częścią dzieciństwa na Białostoczku) i robił jeszcze inne rzeczy, o których tu nie napiszę, bo strach się przyznać :) Z dzieciństwa nie pamiętam natomiast herbów Jagi na ścianach budynków, a teraz są, nawet jest ich kilka obok siebie. Do dziś jednak zachowała się budka telefoniczna w starym stylu. Stoi przed pocztą. A kiedyś stały jeszcze dwie takie, przy dębie na chodniku, przy ulicy Radzymińskiej oczywiście. Zawsze kusiły w drodze powrotnej ze szkoły … Najważniejsze, że na osiedlu pozostała przestrzeń. Szerokie chodniki przy Radzymińskiej. Dużo zieleni między blokami, rozsądne rozplanowanie bloków i domków. Tak się już dziś nie buduje. Po mojej stronie wciąż jest tylko jeden sklep spożywczy, po drugiej stronie Stokrotka, Biedronka, Tesco, Sokół. A po mojej ten jeden „nasz” sklep, który do dziś pozostaje ulubionym sklepem mojej babci. Nie ma już warzywniaka przy Kozłowej. Nie ma już nawet Żabki. Ale wciąż jest biblioteka i kiosk Ruchu, taki prawdziwy, zielony :) I wciąż jest stąd bardzo blisko do centrum miasta. Kwadrans piechotką i jestem na Lipowej, a nawet na Rynku Kościuszki. To takie wygodne. Rach ciach i jestem, rach ciach i wracam. Do dziś bardzo lubię jeździć po Białostoczku rowerem. Po tych szerokich chodnikach (boję się jeździć po ulicy) i po piaszczystych ulicach pod torami. W ogóle lubię to moje osiedle i gdybym miała mieszkać w Białymstoku, to najchętniej właśnie tutaj. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

IMG_1579

IMG_1580

IMG_1585

IMG_1586

IMG_1587

IMG_1588

IMG_1589

IMG_1590

IMG_1591

IMG_1592

IMG_1593

IMG_1595

IMG_1596

IMG_1597

IMG_1600

IMG_1601

IMG_1604

IMG_1605

o krzyżach na osiedlu Białostoczek

W cyklu „Album białostocki” ukazał się dziś tekst o krzyżach przydrożnych na osiedlu Białostoczek. Pan Adam Czesław Dobroński opisuje przy okazji ciekawe wydarzenia z dawnych lat. Z Białostoczkiem związana była moja prababcia, więc jest też jakaś rodzinna ciągłość historii :) Fakt – na moim osiedlu te krzyże po prostu zawsze były i wydawały się takie oczywiste. Na zdjęciach w artykule nie znajdziemy wszystkich obiektów – brakuje przede wszystkim krzyża ze skrzyżowania ulic Białostoczek i Kozłowej (oryginał obecnie w sanktuarium Miłosierdzia Bożego, na ulicy ustawiono replikę).

Tajemnicze krzyże na Białostoczku

Zainteresowanych tym osiedlem odsyłam jeszcze do następujących postów: BIAŁOSTOCZEK oraz Historia mojego osiedla