Wiosno, trwaj!

Najbardziej lubię osiedle Białostoczek wiosną. Wtedy najlepiej widać, że kiedyś rozpościerał się tam rozległy sad pani Fiedosiukowej. Niemalże przy każdym domu po mojej stronie osiedla, a także między blokami natrafimy na pięknie kwitnące drzewa owocowe. Mamy szczęście posiadać w ogrodzie leciwe drzewa jabłoni, które są starsze niż sam dom. Do dziś obficie owocują co dwa lata. Również nasza wiśnia cieszy oko. Lubię przyjeżdżać do Białegostoku na początku maja, ponieważ przeżywam wtedy drugą wiosnę. W Warszawie okres intensywnego kwitnienia powoli się kończy, a w Białymstoku dopiero się rozpoczyna. Dlatego sądzę, że Podlasie to idealne miejsce na majówkę :) Osobiście uważam, że kwiaty jabłoni są najpiękniejsze!

Mozaikowe ściany

Cieszę się, że mój niedawny wpis poświęcony mozaikowym sowom z ulicy Sienkiewicza spotkał się z tak ciepłym przyjęciem. Okazało się, że sowy wzbudziły powszechną sympatię! Pomyślałam, że warto pokazać także inne zachowane do dziś mozaiki ścienne, które nie są może wyjątkowe w skali kraju, ale mimo wszystko miło się na nie spogląda.

W 1968 roku na tarasie pawilonu przy ulicy Wesołej 18 powstała mozaika autorstwa Antoniego Szymaniuka. Ten pochodzący z Białegostoku artysta plastyk i malarz brał udział w odbudowie gdańskiej Starówki, a sgraffita jego autorstwa ozdobiły kilka kamienic przy tamtejszej ulicy Długiej. W 1958 roku Szymaniuk powrócił do rodzinnego miasta i zapisał się na kartach historii. Dzięki staraniom jego syna Cezarego udało się ocalić większość jego licznych prac przed zniszczeniem. Wyobraźcie sobie, że mozaikę z tarasu restauracji Kaunas miał przysłonić styropian… Poniższe zdjęcia wykonałam niestety tylko z poziomu ulicy.

Kolejną ozdobą ścienną zaprojektowaną i wykonaną przez Antoniego Szymaniuka jest ciekawy wzór umiejscowiony obok wejścia do sklepu spożywczego u zbiegu ulicy Pałacowej i Alei. Niestety ginie ona w otoczeniu pstrokatych reklam i zwisających kabli. Dam sobie rękę uciąć, że wielu klientów nawet nie zwraca na nią uwagi. A kiedy przyjrzymy się tej mozaice, bez trudu rozpoznamy charakterystyczny dla Szymaniuka styl. Mam nadzieję, że w przypadku ewentualnej termoizolacji nie trzeba będzie walczyć o jej zachowanie.

 

Jeżeli interesują Was podobne klimaty, zapraszam do wpisów z początków istnienia bloga. Miałam wtedy ambitny plan sfotografowania wszystkich ozdób ściennych z PRL-u, ale nawet po dziesięciu latach mam jeszcze spore braki :)

Kamienica „Pod literą A”

Osobistości z murów

Duch puszczy w mieście

9 głów, a każda inna

Wstać, nauka idzie!

ludowo. kolorowo.

Dom Handlowy Central

Najbardziej charakterystyczny budynek w Białymstoku to… Gdybyście mieli udzielić odpowiedzi na to pytanie, większość z Was z pewnością wymieniłaby Pałac Branickich. A w dalszej kolejności prawdopodobnie zabytkowe budynki sakralne. Faktycznie, Pałac Branickich jest najbardziej rozpoznawalną budowlą w mieście, ma status zabytku i przyciąga zarówno turystów jak i samych białostoczan. A co by było, gdybym zapytała o białostocki budynek, który wszedł do szeroko pojętej popkultury? Albo dopiero do niej wchodzi? Ja mam jedną odpowiedź: Dom Handlowy Central. I o nim będzie dziś mowa!

Budynek Centralu pamiętam od zawsze. Urodziłam się w latach osiemdziesiątych, więc nie znam Białegostoku bez Centralu. Mogę otwarcie powiedzieć, że zawsze go lubiłam i zwyczajnie mi się on podobał. Uważam, że jego charakterystyczna fasada jest naprawdę bardzo ładna i jej wzór spokojnie mógłby być powielany na kubkach, koszulkach czy notesikach. Również kształt liter w napisie Central jest rozpoznawalny. Gdyby nasze miasta były planowane podobnie jak miasta w Niemczech, wokół Centralu mielibyśmy pewnie strefę ruchu pieszego, tramwaje i inne sklepy. Od kiedy bardziej świadomie spoglądam na ten budynek, widzę wiele elementów wspólnych z architekturą niemieckich domów towarowych. Nie tylko tych z dawnej NRD, co oczywiście jest całkowicie zrozumiałe, ale również niektórych z dawnej RFN. Sami spójrzcie:

Galeria Kaufhof w Berlinie (przed renowacją, dziś fasada jest już inna) / Galeria Kaufhof w Witten (NRW) / Karstadt w Dreźnie / Karstadt w Magdeburgu

(Po fuzji domów towarowych Galeria Kaufhof i Karstadt powstała sieć Galeria.de.
Zdjęcia pochodzą z serwisu Wikimedia).

Co powinniśmy wiedzieć o naszym rodzimym Centralu? A imię jego czterdzieści i cztery… Tak, w tym roku Central świętował swoje 44. urodziny! W momencie otwarcia (31 stycznia 1976 r.) był największą placówką handlową w dawnym województwie białostockim. Jego budowa trwała ponad trzy lata, a za projekt była odpowiedzialna Anna Petecka z warszawskiego Biura Studiów i Projektów MHW. Na stronie poświęconej Białostockiej architekturze modernizmu czytamy:

Białostocka prasa zestawiała go z warszawskim „Sezamem”. Do konstrukcji budynku użyto stalowego szkieletu, ważącego 300 ton, a także popularnych wówczas prefabrykatów. Budynek posiadał ogrzewanie sterowane automatycznie, pełną klimatyzację i dobre oświetlenie wnętrza. Koszt budowy wyniósł 60 mln zł. Elementy konstrukcyjne, jak i prace budowlane wykonywały miejscowe przedsiębiorstwa – Kolejowe Zakłady Konstrukcji Stalowych w Starosielcach i białostocki „Fadom”. Całość powierzchni użytkowej zajmowała przestrzeń 7300 m2, handlowa 3500 m2. Stalową konstrukcję tego obiektu pokrywa ażurowa, aluminiowa elewacja. Pierwotnie budynek zdobił neon Społem, projektu Ewy Stankiewicz z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, w latach późniejszych zastąpiony neonem białostockiej malarki Teresy Bejnarowicz – Kowiazo. W roku 2005 obiekt przeszedł gruntowny remont, w trakcie którego m.in. przebudowano witryny oraz zmieniono okładziny ścian elewacyjnych parteru.

Zdjęcie poniżej pochodzi z kultowego albumu Białystok moje miasto autorstwa Piotra Sawickiego. Dziś logo PSS Społem Białystok jest inne, a na ścianie od strony ulicy Skłodowskiej-Curie znajduje się napis CENTRAL.

Z okazji 40. urodzin Centralu ciekawego wywiadu udzielił Mieczysław Dąbrowski, prezes PSS Społem Białystok: SDH Central Białystok. 40 lat minęło jak jeden dzień

Chciałabym zauważyć, że w dzisiejszej Polsce wcale nie ma tak wiele typowych domów towarowych. W wielu miastach zostały one skutecznie wyparte przez galerie handlowe z butikami. Młodzież często nie umie sobie nawet wyobrazić, czym różni się dom towarowy/handlowy od galerii czy centrum handlowego! Naprawdę!

Myślę, że każdy z nas ma jakieś wspomnienia związane z tym miejscem. Ja chodziłam tam z mamą na dział z butami, bardzo lubiłam dział AGD i z zabawkami oraz stoisko z kasetami magnetofonowymi. Pamiętam też tę zieloną wykładzinę na pierwszym piętrze… Zawsze intrygowały mnie również ręcznie wypisywane paragony, które panie kasjerki nabijały na wielki szpikulec. I nie raz zdarzyło mi się zjeść hamburgera lub frytki z tych czerwonych budek od strony ul. Marjańskiego :) W mojej rodzinie Central nadal jest chętnie odwiedzanym sklepem. Uważam, że jest to tak charakterystyczne miejsce w Białymstoku, że koniecznie trzeba tam od czasu do czasu zajrzeć, o czym nie omieszkałam wspomnieć we wpisie Zrób to w Białymstoku!

Nieodłącznym elementem Centralu jest oczywiście ogromny neon w kształcie tęczy. Niedawno władze PSS Społem Białystok złożyły wniosek o wpisanie tego neonu do rejestru zabytków, jednak ponoć przez użyte złe sformułowania (ochrona samej konstrukcji, a nie łuku barwnego) decyzja była negatywna. Więcej o tej sprawie przeczytacie tutaj: Tęcza nad białostockim Centralem nie będzie zabytkiem

W ostatnich latach obserwuję zmianę postrzegania Centralu. Coraz częściej staje się on motywem przewodnim prac plastycznych, ląduje również na plakatach. Sama mam w domu plakat z Centralem, co dowodzi, że ten wpis nie jest czczym gadaniem :) Również na robiącej furorę wystawie Dla mnie się tu podoba, którą prezentowała Galeria Sleńdzińskich w Białymstoku, Central znalazł się na tryptyku przygotowanym przez Małgorzatę Józefowicz.

Zdjęcie tryptyku nadesłała niezawodna Kamila :)

Naprawdę lubię ten budynek i ten sklep! I mam nadzieję, że Central zagości w popkulturze na dłużej!

Mozaikowe SOWY

Czy wiecie, że z krajobrazu Białegostoku zniknęła bezpowrotnie imponująca mozaika z okresu PRL-u (1984 r.), którą można było podziwiać na ścianie budynku Polmosu przy Elewatorskiej? Efektowną winorośl projektu Bogumiły Masickiej wykonał białostocki rzeźbiarz Jerzy Grygorczuk. Zastąpiło ją jednak malowidło z żubrami. Podejrzewam, że ze względu na peryferyjne położenie wielu białostoczan nie wiedziało nawet o jej istnieniu. Dziś zobaczymy ją już tylko na zdjęciach (najlepsze znalazłam na stronie lokalnej Gazety Wyborczej):

A czy słyszeliście o zniszczeniu sześciu dekoracji wykonanych w formie sgraffito na charakterystycznych wykuszach klatek schodowych w dwóch blokach przy Alei Piłsudskiego (to dwa budynki znajdujące się najbliżej skrzyżowania z Sienkiewicza)? Dziś zamiast postaci prezentujących ubiory zobaczymy po prostu zwyczajne jednokolorowe powierzchnie. Na szczęście ten zbrodniczy proceder nie dotknął wszystkich ozdób ściennych autorstwa Antoniego Szymaniuka – zostały one odrestaurowane i zachowane na pozostałych blokach przy tej samej ulicy.

Zauważyliście, że mimo starań wielu zaangażowanych osób podczas termoizolacji budynków Śniadecji zakryto ogromną mozaikę przedstawiającą kulę ziemską? Dzieło Aleksandra Chomczyka wspaniałomyślnie nie zostało zniszczone, a „jedynie” przykryte styropianem. Poniższe zdjęcie pochodzi ze strony Wrota Podlasia:

A czy wiedzieliście, że zniszczenie groziło także mozaice z tarasu restauracji Kaunas przy ulicy Wesołej? Na szczęście w porę została wpisana do rejestru zabytków! Chodząc po centrum Białegostoku, warto czasem spojrzeć w górę. Przed Centralnymi Dożynkami, które odbyły się w 1973 roku, miasto przeszło metamorfozę. Można rzec z przymrużeniem oka, że malowano trawniki na zielono :) To wówczas wybudowano wiele charakterystycznych dla Białegostoku pawilonów, a także przyozdobiono ściany budynków. Mozaiki i sgraffita upiększyły centrum miasta. A dziś trudno sobie bez nich wyobrazić Białystok. Najważniejszy jest jednak fakt, że są one prawnie chronione i żadna termoizolacja nie powinna im zagrażać.

Moją ulubioną białostocką mozaiką są sympatyczne sowy z kamienicy przy ulicy Sienkiewicza 24. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok szpecącej budynek płachty reklamowej Gościnnej Kamienicy. Czy naprawdę tak trudno o bardziej wyrafinowaną formę reklamy? :( Przyjrzyjcie się naszym sympatycznym białostockim sowom. Są świetne!

Kamienica Abrama Łapidusa

W trzeciej części cyklu Zrób to w Białymstoku! wspomniałam o poszukiwaniach kamienic w Białymstoku. Za każdym razem podkreślam, że Białystok bardzo ucierpiał podczas II wojny światowej i w mieście zachowało się niewiele budynków sprzed zniszczeń wojennych. Dlatego tym bardziej trzeba je doceniać i odkrywać na nowo. Moją ulubioną kamienicą w mieście jest ta pod adresem Sienkiewicza 14. Według mnie to najbardziej okazała kamienica w Białymstoku, która zachowała swój elegancki klimat. Poświęciłam jej już jeden wpis, ale było to 10 lat temu! Najwyższy czas na powtórkę!

Kamienica ta została wybudowana w latach 1900-1910 przez Abrama Łapidusa, który pochodził z Grodna i w Białymstoku prawdopodobnie nigdy nie mieszkał. Nie była to jednak jedyna należąca do niego nieruchomość. Kilka lat wcześniej Łapidus nabył dom przy ówczesnej ulicy Pocztowej (później Jurowieckiej), tam znajdowała się również należąca do niego fabryka włókiennicza. Kamienica przy Sienkiewicza (kiedyś Mikołajewskiej) pomyślana była jako inwestycja czysto dochodowa, z której Łapidus czerpał duże zyski. Polecam Wam artykuł Wiesława Wróbla, w którym znajdziecie więcej szczegółowych informacji na temat tego budynku: Ul. Sienkiewicza 14. Kamienica gościła różne firmy

W świadomości białostoczan kamienica przy Sienkiewicza 14 funkcjonuje jako siedziba Wydziału Sztuki Lalkarskiej Warszawskiej Akademii Teatralnej. Znajduje się tu również Teatr Szkolny. Do lat siedemdziesiątych XX wieku mieściła się tam szkoła muzyczna (wcześniej Prywatny Instytut Muzyczny sióstr Frankiewicz). Gry na pianinie uczył się tam mój Tata :)

Naprawdę lubię ten budynek. Ma w sobie tyle klasy! Szkoda tylko, że obecne lokale usługowe na parterze to już nie art, sklep z tkaninami czy galeria…

Białostoczek – ul. Płocka i ul. Przytorowa

Na Białostoczku znajdują się dwie ulice całkowicie odizolowane od reszty osiedla. Większość z nas je mija, ale pewnie nie wszyscy mają świadomość, że one w ogóle istnieją. Z jednej strony tory kolejowe na nasypie (te w stronę dworca Białystok Fabryczny), z drugiej strony teren elektrociepłowni, a z trzeciej  Białostockie Zakłady Graficzne. Jedyny dojazd możliwy jest od strony ul. 1000-lecia Państwa Polskiego (to ta czwarta strona).

Pod koniec minionego roku wyczytałam, że w związku z planowaną przebudową wspomnianej ul. 1000-lecia PP miasto chciałoby umożliwić przejazd tymi ulicami w stronę ul. Bitwy Białostockiej. Obecnie takiej opcji nie ma. Jest to ciekawe założenie, ponieważ zarówno Płocka jak i Przytorowa są drogami nieutwardzonymi i dość wąskimi. Czy oznacza to zmianę nawierzchni i wyburzenia?

Nie będę kadzić – w moim subiektywnym odczuciu nie jest to najmilszy zakątek osiedla, chociaż pomiędzy starymi drewnianymi domami (w większości w bardzo złym stanie technicznym) natkniemy się tam również na nowoczesne budynki, które z powodzeniem mogłyby stać w bardziej prestiżowych lokalizacjach. Podczas spaceru skupiłam się jednak tylko na tych starych domach. Wiele z nich jest niezamieszkałych, na posesjach składowane są śmieci lub ogólnie rzecz ujmując wszelkiej maści barachło. Wzdłuż torów kolejowych ciągnie się długi rząd garaży. Takie opłotki praktycznie w centrum miasta.

Zrób to w Białymstoku! (CZĘŚĆ 3)

W cyklu Zrób to w Białymstoku! zachęcam Was do bardziej żartobliwego spojrzenia na Białystok i podsuwam pomysły na mniej lub bardziej wyszukane aktywności w tym mieście. Kto nie czytał poprzednich części, może to oczywiście nadrobić i sprawić mi przyjemność. A kto głodny jest nowych idei, niechaj czyta od razu tutaj pod spodem, co też Ania zanotowała sobie w kajeciku z pomysłami :)

Zaczynamy…

21. Zaplanuj spacer z przewodnikiem

Dam sobie rękę uciąć, że wielu mieszkańców Białegostoku wcale tak dobrze go nie zna. Oczywiście każdy kojarzy Pałac Branickich, ale czy każdy widział chociażby kapliczkę w Ogrodach Branickich? To pierwszy przykład, który wpadł mi do głowy, ale można je mnożyć. Wielu z nas przemieszcza się po mieście utartymi szklakami, nie wiedząc, gdzie można natknąć się na architektoniczne czy historyczne perełki. I pewnie nie każdy zna historię miasta, w którym żyje. Dlatego warto pospacerować po Białymstoku jako turysta. Można zgłosić się na bezpłatny spacer z oferty PTTK albo wykupić spacer z przewodnikiem i ustalić, co dokładnie nas interesuje. W Białymstoku spokojnie możecie zgłosić się na przykład do Anny z Białystok Subiektywnie, która w przystępny sposób opowie Wam o tym, co każdy białostoczanin wiedzieć powinien :)

22. Kup pamiątkę z Białegostoku

Na pewno zdarzyło się Wam kiedyś kupić pamiątkę z wyjazdu. Niemalże każde miasto czy region oferują suweniry. Większość z nich to zwykły kicz, ale czasem nawet coś z pozoru nieprzydatnego może cieszyć. Dlaczego nie zaszaleć i nie zakupić sobie prezentu z białostockim motywem? Wiele pomysłów znajdziecie w moim aktualizowanym wpisie o białostockich prezentach świątecznych.

23. Przejedź się pociągiem po mieście

Ktoś zapyta – ale w jakim celu? Otóż miasto z perspektywy torów kolejowych często wygląda trochę inaczej. Poza tym w Białymstoku nie ma i raczej nie będzie kolei miejskiej. Można stworzyć sobie jej namiastkę i kupić bilet na przykład z dworca Białystok do przystanku Białystok Nowe Miasto. Czas jazdy to zaledwie 6 minut, a bilet kosztuje 2 zł. To mniej niż komunikacja miejska! Natomiast w 9 minut dojedziemy do stacji Białystok Stadion. Również za okrągłe 2 zł. To również proste rozwiązanie na krótką atrakcję dla dzieci, które chciałyby pierwszy raz w życiu przejechać się pociągiem, ale rodzice mają jeszcze obawy przed dłuższą podróżą. Ahoj, przygodo!

24. Trop neonowe dzieła sztuki

Chociaż kultowy neon Domus zakończył swój żywot na śmietniku, wciąż jeszcze natrafimy w przestrzeni miejskiej na liczne reklamy świetlne rodem z PRL-u. Niektóre z nich, wciąż w dobrej formie, wpisały się już na stałe w krajobraz Białegostoku. Inne miały wiele szczęścia i dzięki szczodrości mieszkańców i zaangażowaniu aktywistów cieszą oko przechodniów. Znajdź swój ulubiony neon. I rób zdjęcia, bo nigdy nie wiesz, jaki los je spotka…

25. Przejedź rowerem po wszystkich ścieżkach rowerowych w Białymstoku

Nie wiesz, ile ich jest? Zerknij najpierw na mapę ścieżek rowerowych i zaplanuj swoją wycieczkę. I potraktuj słowo „wszystkich” z przymrużeniem oka ;) Ja mogę powiedzieć, że w moim odczuciu po Białymstoku naprawdę całkiem wygodnie jeździ się rowerem, system ścieżek jest coraz bardziej spójny i duże odległości można pokonać jadąc wyłącznie po drogach rowerowych. Pewnie, że można jeszcze wiele poprawić i wybudować, ale uwierzcie, że w porównaniu z wieloma innymi miastami w Polsce Białystok naprawdę może poszczycić się spójnym systemem ścieżek rowerowych. Gdybym mieszkała na co dzień w Białymstoku, jeździłabym rowerem codziennie od wiosny do jesieni. Ale uwaga – pamiętajcie: jeśli stać Was na rower, to na pewno wygrzebiecie też parę złotych na jego oświetlenie. Przednie i tylne. Nie odblaskowe, ale prawdziwe. Jazda nieoświetlonym rowerem po zmroku to skrajna nieodpowiedzialność.

26. Przespaceruj się po modelowym Osiedlu Tysiąclecia

Najlepiej wiosną, kiedy roślinność budzi się do życia. Warszawa ma chociażby takie kompleksy osiedlowe jak Sady Żoliborskie, Osiedle Młodych czy Osiedle Szwoleżerów, które w udany sposób łączą niską zabudowę wielorodzinną z terenami zielonymi. Powstały one właśnie jako modelowe osiedla minionej epoki. Takim modelowym osiedlem z tamtych czasów jest także Osiedle Tysiąclecia w Białymstoku. Jego budowa rozpoczęła się w 1959 roku. Dlaczego jest to wyjątkowe miejsce na mapie miasta? Przeczytajcie sami i planujcie spacerek przez Osiedle Tysiąclecia. Akurat z ulicy Wesołej pochodzi mój tata, a po wyburzeniu starych domów do jednego z nowych bloków zostali przeniesieni moi pradziadkowie. To fajna okolica, chociaż jej potencjał prosiłby się o lepsze wykorzystanie!

27. Zanurz się w świat sztuki współczesnej

Planując wyjazdy, chcemy zwiedzać nie tylko zabytki, ale i muzea czy galerie sztuki. Warto pamiętać, że w Białymstoku działa jedna z najważniejszych w kraju instytucji zajmujących się szeroko rozumianą sztuką współczesną. Galeria Arsenał to marka sama w sobie. I chociaż wystawy tam prezentowane zazwyczaj nie należą do najprostszych w odbiorze, warto spróbować zrozumieć sztukę najnowszą. Przy okazji mamy szansę zajrzeć do fenomenalnego wnętrza dawnej elektrowni oraz na jeden z najładniejszych dziedzińców w Białymstoku.

28. Napij się buzy

Mama opowiadała mi, że doskonale pamięta, kiedy moja prababcia przygotowywała w domu słynny białostocki napój z okresu międzywojennego czyli legendarną buzę, o której wiele napisano, a której smaku nie zna prawdopodobnie większość współczesnych białostoczan. Buza pojawiła się w Białymstoku wraz z migrantami z Macedonii i cieszyła się wielką popularnością. Niedzielne wyjście na buzę i chałwę stanowiło stały punkt programu w rodzinie mojej babci. Po kościele babcia i jej siostra szły z rodzicami (czyli wspomnianymi we wpisie pradziadkami) bodajże na ulicę Kilińskiego, żeby w odświętnej atmosferze skosztować tych specjałów. Obecnie buzę w wersji z chałwą lub bez znajdziecie w ofercie kawiarni Esperanto. Kosztuje niewiele i stanowi atrakcję turystyczną. Ponoć coraz częściej zamawiają ją również sami białostoczanie, którzy słyszeli o buzie od swoich dziadków i chcieliby poznać jej smak.

29. Odszukaj świątynie różnych wyznań

Białystok lubi promować się jako miasto wielokulturowe. I wielowyznaniowe. O ile bez trudu znajdziemy w Białymstoku kościół katolicki czy cerkiew prawosławną, o tyle bardziej problematyczne może okazać się odszukanie w przestrzenie miejskiej świątyń innych obrządków. Po II wojnie światowej społeczność żydowska praktycznie zniknęła z Białegostoku, a parafia ewangelicka liczy obecnie zaledwie kilkudziesięciu członków. Ale czy na pewno wiecie, gdzie w dawnym Białymstoku znajdowały się synagogi? Gdzie dziś mieści się parafia ewangelicko-augsburska? Gdzie modlą się baptyści, adwentyści czy zielonoświątkowcy? Niektóre budynki mijamy na co dzień, niektóre trzeba odszukać. Ale zawsze warto.

30. Znajdź swój ulubiony drewniany dom

O drewnianej zabudowie Białegostoku, jej dewastacji i odchodzeniu, napisano już wiele. Podczas gdy chociażby w nieodległych krajach bałtyckich drewniane domy czy wille z powodzeniem wpisują się w krajobraz większych i mniejszych miejscowości, Białystok co roku traci bezpowrotnie kolejne „drewniaki”. Wciąż znajdziemy jeszcze enklawy zdominowane przez drewnianą zabudowę, dlatego warto wybrać się na spacer w poszukiwaniu TEGO w Waszym odczuciu najpiękniejszego drewnianego domu w Białymstoku. Róbcie zdjęcia, koniecznie.

PS Na czwartą część cyklu nie każę Wam czekać tak długo :)