Wiosno, trwaj!

Najbardziej lubię osiedle Białostoczek wiosną. Wtedy najlepiej widać, że kiedyś rozpościerał się tam rozległy sad pani Fiedosiukowej. Niemalże przy każdym domu po mojej stronie osiedla, a także między blokami natrafimy na pięknie kwitnące drzewa owocowe. Mamy szczęście posiadać w ogrodzie leciwe drzewa jabłoni, które są starsze niż sam dom. Do dziś obficie owocują co dwa lata. Również nasza wiśnia cieszy oko. Lubię przyjeżdżać do Białegostoku na początku maja, ponieważ przeżywam wtedy drugą wiosnę. W Warszawie okres intensywnego kwitnienia powoli się kończy, a w Białymstoku dopiero się rozpoczyna. Dlatego sądzę, że Podlasie to idealne miejsce na majówkę :) Osobiście uważam, że kwiaty jabłoni są najpiękniejsze!

Mozaikowe ściany

Cieszę się, że mój niedawny wpis poświęcony mozaikowym sowom z ulicy Sienkiewicza spotkał się z tak ciepłym przyjęciem. Okazało się, że sowy wzbudziły powszechną sympatię! Pomyślałam, że warto pokazać także inne zachowane do dziś mozaiki ścienne, które nie są może wyjątkowe w skali kraju, ale mimo wszystko miło się na nie spogląda.

W 1968 roku na tarasie pawilonu przy ulicy Wesołej 18 powstała mozaika autorstwa Antoniego Szymaniuka. Ten pochodzący z Białegostoku artysta plastyk i malarz brał udział w odbudowie gdańskiej Starówki, a sgraffita jego autorstwa ozdobiły kilka kamienic przy tamtejszej ulicy Długiej. W 1958 roku Szymaniuk powrócił do rodzinnego miasta i zapisał się na kartach historii. Dzięki staraniom jego syna Cezarego udało się ocalić większość jego licznych prac przed zniszczeniem. Wyobraźcie sobie, że mozaikę z tarasu restauracji Kaunas miał przysłonić styropian… Poniższe zdjęcia wykonałam niestety tylko z poziomu ulicy.

Kolejną ozdobą ścienną zaprojektowaną i wykonaną przez Antoniego Szymaniuka jest ciekawy wzór umiejscowiony obok wejścia do sklepu spożywczego u zbiegu ulicy Pałacowej i Alei. Niestety ginie ona w otoczeniu pstrokatych reklam i zwisających kabli. Dam sobie rękę uciąć, że wielu klientów nawet nie zwraca na nią uwagi. A kiedy przyjrzymy się tej mozaice, bez trudu rozpoznamy charakterystyczny dla Szymaniuka styl. Mam nadzieję, że w przypadku ewentualnej termoizolacji nie trzeba będzie walczyć o jej zachowanie.

 

Jeżeli interesują Was podobne klimaty, zapraszam do wpisów z początków istnienia bloga. Miałam wtedy ambitny plan sfotografowania wszystkich ozdób ściennych z PRL-u, ale nawet po dziesięciu latach mam jeszcze spore braki :)

Kamienica „Pod literą A”

Osobistości z murów

Duch puszczy w mieście

9 głów, a każda inna

Wstać, nauka idzie!

ludowo. kolorowo.

Polscy vlogerzy na Podlasiu

Od kilku lat obserwujemy wzrost zainteresowania Podlasiem. Przyjeżdża tu coraz więcej turystów, powstaje coraz więcej podlaskich wpisów na blogach podróżniczych (obszerną listę znajdziecie po prawej stronie w zakładce Białystok i Podlasie na innych blogach). Większość tekstów jest do siebie podobna – trwa moda na „odkrywanie” Podlasia, czyli pisanie o tym, co dla nas jest oczywiste. Większość wpisów utrzymana jest w zbliżonym tonie – niewiele wiedzieliśmy o Podlasiu, ale kiedy wreszcie tam dotarliśmy, poczuliśmy się oczarowani ;) Ale warto zajrzeć i zerknąć, co i jak o nas piszą.

Dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na coraz liczniejsze VLOGI o naszym regionie. W Polsce nie brakuje uzdolnionych twórców internetowych, którzy przygotowują naprawdę ładne filmy podróżnicze. Często są one ciekawsze niż profesjonalne programy kręcone przez poszczególne stacje telewizyjne. Czasami natrafimy wprawdzie na jakieś nieścisłości w treści, można o tym napisać w komentarzach pod filmem, można wdać się w internetową wymianę zdań z autorem materiału, jednak osobiście uważam, że zdecydowana większość tych materiałów audiowizualnych prezentuje Podlasie w ciekawy sposób i stanowi zachętę do poznania naszych terenów.

Wybrałam najciekawsze vlogi o Podlasiu, na jakie natknęliśmy się w ostatnim czasie. Nie mamy w domu telewizora, ale regularnie zaglądamy na różne kanały na YouTube. Jeżeli znacie jeszcze inne wartościowe vlogi dotyczące Podlasia lub Białegostoku, dajcie znać w komentarzach :)

1. Kołem Się ToczyPodlasie – najciekawsze miejsca. Wielkie poszukiwanie ŁOSI!

2. Podróże Busem Przez ŚwiatWoj. PODLASKIE – 10 niesamowitych miejsc

3. Podróże Busem Przez ŚwiatKim są polscy TATARZY? [Kruszyniany]

4. Wędrowne MotyleOdwiedziny u polskich Tatarów. Skąd się wzięli na Podlasiu?

5. KamperManiakPodlasie Kamperem Odc. 1 – Na dziko po Polsce (vlog #04)

6. KamperManiakPodlasie Kamperem Odc. 2 – Na dziko po Polsce (vlog #05)

7. Topowa Dycha10 faktów o PODLASIU [TOPOWA DYCHA]

To nie jest vlog podróżniczy, ale można zajrzeć :)

8. Krzysztof GonciarzKraina grzybów – Podlasie!

Fenomen Gonciarza nie ustaje. I można się oczywiście oburzać, że film, który powstał przy okazji kręcenia reklamy dla Piątnicy z Podlasiem wiele wspólnego nie ma, bo przecież Piątnica nie leży na Podlasiu. To odwieczny problem – osoby z innych regionów wrzucają całe województwo podlaskie do jednego worka i nazywają te tereny Podlasiem. A tymczasem mamy przecież Suwalszczyznę, Ziemię Łomżyńską… A one Podlasiem przecież nie są! Postanowiłam załączyć jednak ten i kolejny film Gonciarza, ponieważ jest to bez wątpienia jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób na polskim YouTube.

9. Krzysztof GonciarzSkąd brać ENERGIĘ?

Oto i wspomniana reklama zrealizowana dla Piątnicy. Powiem tak – gdyby każdy twórca internetowy lokował produkty w ten sposób, nikt by się nie oburzał, że idzie na łatwiznę. Nie ukrywam też, że doceniam Piątnicę za to, że zaangażowali do nakręcenia filmu reklamowego właśnie Gonciarza. Bardzo lubię jego warsztat i przyznaję, że we wrześniu specjalnie pojechaliśmy do Krakowa, żeby załapać się na wystawę Tokio24 w Muzeum Manggha. Takich filmów próżno szukać w telewizji. Polecam Wam również serię vlogów Gonciarza z Grenlandii. Ujęcia pierwsza klasa.

 

Dom Handlowy Central

Najbardziej charakterystyczny budynek w Białymstoku to… Gdybyście mieli udzielić odpowiedzi na to pytanie, większość z Was z pewnością wymieniłaby Pałac Branickich. A w dalszej kolejności prawdopodobnie zabytkowe budynki sakralne. Faktycznie, Pałac Branickich jest najbardziej rozpoznawalną budowlą w mieście, ma status zabytku i przyciąga zarówno turystów jak i samych białostoczan. A co by było, gdybym zapytała o białostocki budynek, który wszedł do szeroko pojętej popkultury? Albo dopiero do niej wchodzi? Ja mam jedną odpowiedź: Dom Handlowy Central. I o nim będzie dziś mowa!

Budynek Centralu pamiętam od zawsze. Urodziłam się w latach osiemdziesiątych, więc nie znam Białegostoku bez Centralu. Mogę otwarcie powiedzieć, że zawsze go lubiłam i zwyczajnie mi się on podobał. Uważam, że jego charakterystyczna fasada jest naprawdę bardzo ładna i jej wzór spokojnie mógłby być powielany na kubkach, koszulkach czy notesikach. Również kształt liter w napisie Central jest rozpoznawalny. Gdyby nasze miasta były planowane podobnie jak miasta w Niemczech, wokół Centralu mielibyśmy pewnie strefę ruchu pieszego, tramwaje i inne sklepy. Od kiedy bardziej świadomie spoglądam na ten budynek, widzę wiele elementów wspólnych z architekturą niemieckich domów towarowych. Nie tylko tych z dawnej NRD, co oczywiście jest całkowicie zrozumiałe, ale również niektórych z dawnej RFN. Sami spójrzcie:

Galeria Kaufhof w Berlinie (przed renowacją, dziś fasada jest już inna) / Galeria Kaufhof w Witten (NRW) / Karstadt w Dreźnie / Karstadt w Magdeburgu

(Po fuzji domów towarowych Galeria Kaufhof i Karstadt powstała sieć Galeria.de.
Zdjęcia pochodzą z serwisu Wikimedia).

Co powinniśmy wiedzieć o naszym rodzimym Centralu? A imię jego czterdzieści i cztery… Tak, w tym roku Central świętował swoje 44. urodziny! W momencie otwarcia (31 stycznia 1976 r.) był największą placówką handlową w dawnym województwie białostockim. Jego budowa trwała ponad trzy lata, a za projekt była odpowiedzialna Anna Petecka z warszawskiego Biura Studiów i Projektów MHW. Na stronie poświęconej Białostockiej architekturze modernizmu czytamy:

Białostocka prasa zestawiała go z warszawskim „Sezamem”. Do konstrukcji budynku użyto stalowego szkieletu, ważącego 300 ton, a także popularnych wówczas prefabrykatów. Budynek posiadał ogrzewanie sterowane automatycznie, pełną klimatyzację i dobre oświetlenie wnętrza. Koszt budowy wyniósł 60 mln zł. Elementy konstrukcyjne, jak i prace budowlane wykonywały miejscowe przedsiębiorstwa – Kolejowe Zakłady Konstrukcji Stalowych w Starosielcach i białostocki „Fadom”. Całość powierzchni użytkowej zajmowała przestrzeń 7300 m2, handlowa 3500 m2. Stalową konstrukcję tego obiektu pokrywa ażurowa, aluminiowa elewacja. Pierwotnie budynek zdobił neon Społem, projektu Ewy Stankiewicz z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, w latach późniejszych zastąpiony neonem białostockiej malarki Teresy Bejnarowicz – Kowiazo. W roku 2005 obiekt przeszedł gruntowny remont, w trakcie którego m.in. przebudowano witryny oraz zmieniono okładziny ścian elewacyjnych parteru.

Zdjęcie poniżej pochodzi z kultowego albumu Białystok moje miasto autorstwa Piotra Sawickiego. Dziś logo PSS Społem Białystok jest inne, a na ścianie od strony ulicy Skłodowskiej-Curie znajduje się napis CENTRAL.

Z okazji 40. urodzin Centralu ciekawego wywiadu udzielił Mieczysław Dąbrowski, prezes PSS Społem Białystok: SDH Central Białystok. 40 lat minęło jak jeden dzień

Chciałabym zauważyć, że w dzisiejszej Polsce wcale nie ma tak wiele typowych domów towarowych. W wielu miastach zostały one skutecznie wyparte przez galerie handlowe z butikami. Młodzież często nie umie sobie nawet wyobrazić, czym różni się dom towarowy/handlowy od galerii czy centrum handlowego! Naprawdę!

Myślę, że każdy z nas ma jakieś wspomnienia związane z tym miejscem. Ja chodziłam tam z mamą na dział z butami, bardzo lubiłam dział AGD i z zabawkami oraz stoisko z kasetami magnetofonowymi. Pamiętam też tę zieloną wykładzinę na pierwszym piętrze… Zawsze intrygowały mnie również ręcznie wypisywane paragony, które panie kasjerki nabijały na wielki szpikulec. I nie raz zdarzyło mi się zjeść hamburgera lub frytki z tych czerwonych budek od strony ul. Marjańskiego :) W mojej rodzinie Central nadal jest chętnie odwiedzanym sklepem. Uważam, że jest to tak charakterystyczne miejsce w Białymstoku, że koniecznie trzeba tam od czasu do czasu zajrzeć, o czym nie omieszkałam wspomnieć we wpisie Zrób to w Białymstoku!

Nieodłącznym elementem Centralu jest oczywiście ogromny neon w kształcie tęczy. Niedawno władze PSS Społem Białystok złożyły wniosek o wpisanie tego neonu do rejestru zabytków, jednak ponoć przez użyte złe sformułowania (ochrona samej konstrukcji, a nie łuku barwnego) decyzja była negatywna. Więcej o tej sprawie przeczytacie tutaj: Tęcza nad białostockim Centralem nie będzie zabytkiem

W ostatnich latach obserwuję zmianę postrzegania Centralu. Coraz częściej staje się on motywem przewodnim prac plastycznych, ląduje również na plakatach. Sama mam w domu plakat z Centralem, co dowodzi, że ten wpis nie jest czczym gadaniem :) Również na robiącej furorę wystawie Dla mnie się tu podoba, którą prezentowała Galeria Sleńdzińskich w Białymstoku, Central znalazł się na tryptyku przygotowanym przez Małgorzatę Józefowicz.

Zdjęcie tryptyku nadesłała niezawodna Kamila :)

Naprawdę lubię ten budynek i ten sklep! I mam nadzieję, że Central zagości w popkulturze na dłużej!

Mozaikowe SOWY

Czy wiecie, że z krajobrazu Białegostoku zniknęła bezpowrotnie imponująca mozaika z okresu PRL-u (1984 r.), którą można było podziwiać na ścianie budynku Polmosu przy Elewatorskiej? Efektowną winorośl projektu Bogumiły Masickiej wykonał białostocki rzeźbiarz Jerzy Grygorczuk. Zastąpiło ją jednak malowidło z żubrami. Podejrzewam, że ze względu na peryferyjne położenie wielu białostoczan nie wiedziało nawet o jej istnieniu. Dziś zobaczymy ją już tylko na zdjęciach (najlepsze znalazłam na stronie lokalnej Gazety Wyborczej):

A czy słyszeliście o zniszczeniu sześciu dekoracji wykonanych w formie sgraffito na charakterystycznych wykuszach klatek schodowych w dwóch blokach przy Alei Piłsudskiego (to dwa budynki znajdujące się najbliżej skrzyżowania z Sienkiewicza)? Dziś zamiast postaci prezentujących ubiory zobaczymy po prostu zwyczajne jednokolorowe powierzchnie. Na szczęście ten zbrodniczy proceder nie dotknął wszystkich ozdób ściennych autorstwa Antoniego Szymaniuka – zostały one odrestaurowane i zachowane na pozostałych blokach przy tej samej ulicy.

Zauważyliście, że mimo starań wielu zaangażowanych osób podczas termoizolacji budynków Śniadecji zakryto ogromną mozaikę przedstawiającą kulę ziemską? Dzieło Aleksandra Chomczyka wspaniałomyślnie nie zostało zniszczone, a „jedynie” przykryte styropianem. Poniższe zdjęcie pochodzi ze strony Wrota Podlasia:

A czy wiedzieliście, że zniszczenie groziło także mozaice z tarasu restauracji Kaunas przy ulicy Wesołej? Na szczęście w porę została wpisana do rejestru zabytków! Chodząc po centrum Białegostoku, warto czasem spojrzeć w górę. Przed Centralnymi Dożynkami, które odbyły się w 1973 roku, miasto przeszło metamorfozę. Można rzec z przymrużeniem oka, że malowano trawniki na zielono :) To wówczas wybudowano wiele charakterystycznych dla Białegostoku pawilonów, a także przyozdobiono ściany budynków. Mozaiki i sgraffita upiększyły centrum miasta. A dziś trudno sobie bez nich wyobrazić Białystok. Najważniejszy jest jednak fakt, że są one prawnie chronione i żadna termoizolacja nie powinna im zagrażać.

Moją ulubioną białostocką mozaiką są sympatyczne sowy z kamienicy przy ulicy Sienkiewicza 24. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok szpecącej budynek płachty reklamowej Gościnnej Kamienicy. Czy naprawdę tak trudno o bardziej wyrafinowaną formę reklamy? :( Przyjrzyjcie się naszym sympatycznym białostockim sowom. Są świetne!

Kamienica Abrama Łapidusa

W trzeciej części cyklu Zrób to w Białymstoku! wspomniałam o poszukiwaniach kamienic w Białymstoku. Za każdym razem podkreślam, że Białystok bardzo ucierpiał podczas II wojny światowej i w mieście zachowało się niewiele budynków sprzed zniszczeń wojennych. Dlatego tym bardziej trzeba je doceniać i odkrywać na nowo. Moją ulubioną kamienicą w mieście jest ta pod adresem Sienkiewicza 14. Według mnie to najbardziej okazała kamienica w Białymstoku, która zachowała swój elegancki klimat. Poświęciłam jej już jeden wpis, ale było to 10 lat temu! Najwyższy czas na powtórkę!

Kamienica ta została wybudowana w latach 1900-1910 przez Abrama Łapidusa, który pochodził z Grodna i w Białymstoku prawdopodobnie nigdy nie mieszkał. Nie była to jednak jedyna należąca do niego nieruchomość. Kilka lat wcześniej Łapidus nabył dom przy ówczesnej ulicy Pocztowej (później Jurowieckiej), tam znajdowała się również należąca do niego fabryka włókiennicza. Kamienica przy Sienkiewicza (kiedyś Mikołajewskiej) pomyślana była jako inwestycja czysto dochodowa, z której Łapidus czerpał duże zyski. Polecam Wam artykuł Wiesława Wróbla, w którym znajdziecie więcej szczegółowych informacji na temat tego budynku: Ul. Sienkiewicza 14. Kamienica gościła różne firmy

W świadomości białostoczan kamienica przy Sienkiewicza 14 funkcjonuje jako siedziba Wydziału Sztuki Lalkarskiej Warszawskiej Akademii Teatralnej. Znajduje się tu również Teatr Szkolny. Do lat siedemdziesiątych XX wieku mieściła się tam szkoła muzyczna (wcześniej Prywatny Instytut Muzyczny sióstr Frankiewicz). Gry na pianinie uczył się tam mój Tata :)

Naprawdę lubię ten budynek. Ma w sobie tyle klasy! Szkoda tylko, że obecne lokale usługowe na parterze to już nie art, sklep z tkaninami czy galeria…

Białostoczek – ul. Płocka i ul. Przytorowa

Na Białostoczku znajdują się dwie ulice całkowicie odizolowane od reszty osiedla. Większość z nas je mija, ale pewnie nie wszyscy mają świadomość, że one w ogóle istnieją. Z jednej strony tory kolejowe na nasypie (te w stronę dworca Białystok Fabryczny), z drugiej strony teren elektrociepłowni, a z trzeciej  Białostockie Zakłady Graficzne. Jedyny dojazd możliwy jest od strony ul. 1000-lecia Państwa Polskiego (to ta czwarta strona).

Pod koniec minionego roku wyczytałam, że w związku z planowaną przebudową wspomnianej ul. 1000-lecia PP miasto chciałoby umożliwić przejazd tymi ulicami w stronę ul. Bitwy Białostockiej. Obecnie takiej opcji nie ma. Jest to ciekawe założenie, ponieważ zarówno Płocka jak i Przytorowa są drogami nieutwardzonymi i dość wąskimi. Czy oznacza to zmianę nawierzchni i wyburzenia?

Nie będę kadzić – w moim subiektywnym odczuciu nie jest to najmilszy zakątek osiedla, chociaż pomiędzy starymi drewnianymi domami (w większości w bardzo złym stanie technicznym) natkniemy się tam również na nowoczesne budynki, które z powodzeniem mogłyby stać w bardziej prestiżowych lokalizacjach. Podczas spaceru skupiłam się jednak tylko na tych starych domach. Wiele z nich jest niezamieszkałych, na posesjach składowane są śmieci lub ogólnie rzecz ujmując wszelkiej maści barachło. Wzdłuż torów kolejowych ciągnie się długi rząd garaży. Takie opłotki praktycznie w centrum miasta.