„Miasto rebus. Eseje o Białymstoku” – Marek Kochanowski

Książki o Białymstoku i Podlasiu zbieram od lat. Chyba odziedziczyłam to zamiłowanie po mojej babci, od której to dostałam też kilka wartościowych egzemplarzy. O wielu ciekawych publikacjach wspominałam już w dziale Książki, jednak w ostatnim czasie skupiłam się głównie na czytaniu. Stos książek rośnie, a wpisów brak…

Zanim pochylę się nad esejami o Białymstoku autorstwa Marka Kochanowskiego udam się na wycieczkę osobistą. Reportaż, esej i literatura piękna potrafią doskonale wprowadzić w klimat regionu lub podtrzymać fascynację, która zrodziła się w wyniku zetknięcia się z jakimś terenem. Sama doświadczam tego wielokrotnie – przed wyjazdami orientuję się dość powierzchownie, co, jak i gdzie, a dopiero po osobistym kontakcie z miejscem zaczynam węszyć, badać i dociekać. Jeśli mnie to miejsce zainteresuje! W tym roku po raz pierwszy zwiedzaliśmy Ziemię Kłodzką. Zawsze intrygowało mnie poniemieckie w Polsce, dlatego ciągnie mnie do Szczecina, na Śląsk, Warmię czy Mazury. Znajomość języka niemieckiego, kultury, historii i realiów zdecydowanie pogłębia tę fascynację. Już w trakcie urlopu zamówiłam różne książki o Dolnym Śląsku, a po powrocie do Warszawy zajęłam się czytaniem i oglądaniem programów dokumentalnych poświęconych temu trudnemu tematowi.

Cieszę się, że o Białymstoku i Podlasiu pisze się coraz więcej i częściej. Mój ulubiony zbiór reportaży o Podlasiu to bez wątpienia Jutro spadną gromy – książka ukazała się nakładem Fundacji Sąsiedzi i dziś nie jest już dostępna w sprzedaży. Nie jest idealna, ale autorzy w ciekawy sposób próbują tłumaczyć Podlasie. Może kiedyś pokuszą się o dodruk? Ja mam ją szczęśliwie w mojej kolekcji i lubię do niej wracać. Dziś chciałabym jednak zwrócić uwagę na Białystok w esejach Marka Kochanowskiego. Jest to świeża publikacja, wciąż dostępna, w promocji na stronie Fundacji Sąsiedzi kosztuje niewiele, a jeżeli jesteście w Białymstoku, możecie odebrać zamówienie w księgarni przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie 14A i nie poniesiecie kosztów wysyłki. Wydatek mniejszy niż za dużą caffè latte, a wartość dodana pewnie większa :)

Według mnie uwagę czytelnika przyciąga genialne zdjęcie autorstwa Wiktora Wołkowa na okładce. Tłumaczy Białystok lepiej niż tysiąc słów… Marek Kochanowski opowiada o Białymstoku, a w swoich opowieściach łączy życie osobiste oraz szerszy kontekst postrzegania i rozumienia miasta. Autor kreśli obrazy Białegostoku, skupiając się na wybranych aspektach, które odgrywają znaczącą rolę w jego prywatnym białostockim świecie, a jednocześnie wybiegają poza plan osobisty, a czasem nawet poza granice administracyjne miasta. Obszary, o których mowa, to:

Chlor

Bema pamięci rapsod

Zerwany most

Biblioteka

Literacki Białystok

Chodzenie i bieganie po mieście

Uniwersytet

Kochanowski sprawnie łączy swoje przeżycia i doświadczenia z dzieciństwa i wczesnych lat młodości ze zmianami ustrojowymi wywierającymi nieodwracalny już wpływ na tkankę miejską Białegostoku. Podczas lektury wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że autor wyraża głośno również i moje opinie, chociaż wywodzimy się z różnych generacji i nasz osobisty obraz Białegostoku jest inny. Marek Kochanowski w 1993 roku rozpoczynał studia filologiczne, a ja dopiero wkraczałam na drogę edukacji i kupowałam pierwszą szkolną wyprawkę. Tym bardziej zaskakujące jest, jak często przyznaję mu rację. Według mnie ta książka nie wszystkim się spodoba, ponieważ nie zawsze idzie w parze z wizją rozwoju miasta lansowaną przez lokalnych włodarzy. Białystok Kochanowskiego jest miejscem zmian i przestoju jednocześnie, miastem, które może poszczycić się dość wąską grupą tak zwanej elity, ośrodkiem położnym zbyt blisko Warszawy, która wysysa coraz to zdolniejsze jednostki.

Kiedy myślę „Białystok”, pierwsze słowo pojawiające się w mojej głowie brzmi „niemoc”, a drugie to „brak”. Niemoc oznacza uzależnienie od kogoś, kto jest wyżej, brak to zanik energii, będącej w stanie poruszyć miastem.

Obserwując decyzje moich znajomych, powracających do Białegostoku po latach edukacji i zdobywania doświadczenia zawodowego w większych miastach i za granicą, chcę wierzyć, że Białystok wciąż ma szansę. Osobiście uważam, że to miasto wciąż jest na etapie rozwoju i nadal w s c h o d z i… Ma potencjał, ale przed nim jeszcze długa droga. Ignacy Karpowicz powiedział kiedyś, że „Białystok to miasto w toku”.

Białystok, który pamiętali z dzieciństwa nasi dziadkowie, zniknął bezpowrotnie po II wojnie światowej. Zawsze podkreślam, jak ogromne zniszczenia dotknęły stolicę Podlasia. To miasto powstało tak naprawdę na nowo, ale jest to INNE miasto. Białystok został na nowo wymyślony po II wojnie światowej. Odbudowano go w sposób, w jaki wyobraziła sobie to miasto ówczesna władza i przybysze z okolicznych wsi i miasteczek. Jak wszyscy wiemy, w Białymstoku od dawna trwa zmiana w architekturze krajobrazu. Obecne są dwie frakcje, które walczą ze sobą na komentarze równie zaciekle jak przeciwnicy i zwolennicy nowego Rynku Kościuszki. Marek Kochanowski otwarcie prezentuje swoje zdanie. Jeżeli się z nim nie zgadzacie, esej Bema pamięci rapsod może wzburzyć. Mnie nie wzburza.

Ludziom, którzy tu się nie urodzili, jest być może łatwiej rozstać się z niektórymi budynkami. Drewniane domy, jak zgaduję, nie stanowią dla nich większej wartości, są symbolem tego, co wiele lat temu chcieli zostawić za sobą. Jaką prawdę o wielokulturowości i wyjątkowości Białegostoku będziemy w przyszłości przekazywać ludziom ze świata? O nowoczesności miasta nie mówi beton, nowoczesność to my, nasza tożsamość, także nasz szacunek do historii, tradycji, której symbolem, czy tego chcemy czy nie, są właśnie te drewniane domy.

Decydentami odpowiedzialnymi za kształt miasta są często ludzie przyjezdni, którzy nie potrafią się tej przyjezdności w sobie pozbyć. Urok drewnianych domów jest dla nich za banalny.

Nie zostanie nic ze słynnego drewnianego Białegostoku, Bojary są parodią drewnianej dzielnicy.

W opowieściach znajdziemy także między innymi wspomnienia autora związane z katastrofą kolejową w 1989 roku (Chlor), refleksje nad trudną sytuacją czytelniczą w mieście – czyżby przez brak stałego dopływu elit? (Biblioteka) czy niskim wskaźnikiem aktywności obywatelskiej (Uniwersytet). Perłą jest esej o Białymstoku w literaturze (Literacki Białystok).

Chcąc lepiej poznać punkt widzenia Marka Kochanowskiego, wzięłam udział w spotkaniu autorskim online. Chociaż dyskusję zbyt mocno zdominowały literatura i wspomnienia o uniwersytecie niegdyś zaangażowanym, udało mi się wychwycić kilka ważnych sformułowań i refleksji. Dr Konrad Szamryk ma rację: to już nie wróci i trzeba się z tym pogodzić. Zmienia się sposób studiowania. Prof. Jolanta Sztachelska słusznie przyznała, że istotą Białegostoku jest permanentna niepamięć. Zamiast ukrywać i tuszować, trzeba przekazać nawet najbardziej okrutną prawdę historyczną. Z największą krytyką spotkał się esej Chlor, czego osobiście nie rozumiem, bo to jeden z lepszych tekstów w tej książce. Dość otwarcie wyśmiano grupę mieszkańców wierzących w ocalenie miasta przez ks. Michała Sopoćkę zamiast tolerancyjnie pozwolić im wierzyć w co chcą i spojrzeć na to na przykład pod kątem socjologicznym. Najbardziej zapadło mi jednak w pamięć pytanie: Co unikalnego mamy w Białymstoku?

No właśnie. To, co w Białymstoku unikalne, ulega zniszczeniu zamiast dumnie prężyć pierś, a to, co nowoczesne, jest powtarzalne.

  • Czy książka jest smutna? Tak. To eseje o braku: energii, następców, twórczego zakorzenienia.
  • Czy książka jest osobista? Tak. Autor opowiada o sobie i pozycjonuje siebie w mieście-rebusie.
  • Czy książka daje nadzieję? Paradoksalnie tak, ponieważ pobudzi wrażliwe dusze do krytycznego namysłu nad miastem i do działania. Nikt nie oczekuje wielkich inicjatyw z marszu. Działaniem będzie nawet głębsze zainteresowanie historią miasta, uważność w postrzeganiu miejsc, odkrywanie rodzinnych historii w starych albumach, rozmowy z dziadkami i rodzicami. Działanie to nawiązanie ścisłej relacji z miastem. To spojrzenie na Białystok schowany za fasadami bloków. Kto wie, może ktoś z odkrywających miasto pokusi się na przykład o spisanie białostockich urban legends? O żelazku? O lwie? O…?

___________________________

Autor:

Dr hab. Marek Kochanowski, prof. UwB, literaturoznawca, związany z Wydziałem Filologicznym Uniwersytetu w Białymstoku.

Cytaty:

Wszystkie cytaty w tekście pochodzą z książki Miasto rebus. Eseje o Białymstoku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s