„Zmorkowe wojaże” w Białymstoku

Skłonność do kolekcjonowania książek i wszelakich wydawnictw o Białymstoku lub z Białymstokiem w tle odziedziczyłam po babci. Większość moich zbiorów udało mi się już pokrótce przedstawić w zakładce książki, jednak w kolejce wciąż czekają chociażby Sekrety Białegostoku Andrzeja Lechowskiego czy Katalog białostockich pomników, tablic pamiątkowych i miejsc pamięci narodowej.

Z dobre pół roku temu wpadła mi w ręce książka dla dzieci pod tytułem Zmorkowe wojaże autorstwa Haliny Matusik poświęcona Białemustokowi. Obok Białegostoku w serii ukazały się również takie miasta jak Warszawa, Łódź czy Trójmiasto. Zmorek jest sympatycznym stworkiem, który podróżuje po Polsce i poznaje jej sekrety. O każdym mieście powstał dość łatwy do zapamiętania wierszowany utwór, w którym przemycane są informacje dotyczące poszczególnych miejscowości widzianych z perspektywy turysty. Co zatem Zmorek zwiedza w Białymstoku? Oczywiście trafia do Pałacu Branickich, poznaje białostockie kościoły oraz cerkwie, kosztuje lokalnych przysmaków, jeździ rowerem miejskim, zaznajamia się z genezą powstania języka esperanto, a także, co mnie jako dozgonną fankę BTL-u szczególnie cieszy, udaje się właśnie do teatru lalek. Można się spierać, czy sam tekst nie opiera się aby na zwykłych częstochowskich rymach, jednak mimo wszystko jest on w swoim wydźwięku najzwyczajniej w świecie sympatyczny, a walor edukacyjny zdaje się być oczywisty. Z pewnością najlepiej jest przeczytać taką książkę przed podróżą do Białegostoku (wersja dla dzieci spoza Białegostoku) albo zabrać ją ze sobą na spacer po mieście i odszukać na przykład wszystkie wspomniane w tekście miejsca (wariant dla dzieci i rodziców z Białegostoku).

O ile sama idea serii książeczek o podróżach Zmorka spotyka się moją aprobatą, o tyle rozczarowuje mnie ich oprawa graficzna, a także sposób wydania – nieporęczny format, miękkie kartki. Jednocześnie wiem jednak, że za cenę 9 zł nie należy wymagać rzeczy niemożliwych…

Korzystając z okazji, przypomnę Wam jeszcze inne tytuły książeczek dla dzieci, które mają związek z naszym regionem. To oczywiście seria o Żubrze Pompiku, ukazująca się nakładem wydawnictwa Media Rodzina. Podczas zwiedzania Pałacu Branickich przyda się natomiast publikacja Śledź historię Pałacu Branickich. Kupicie je między innymi w sklepie Sljedzik (stacjonarnie i online). Nie ukrywam, że marzy mi się seria książeczek dla dzieci o Białymstoku. Ostatnio szczególnie spodobała mi się historia motorniczego Amadeo z lizbońskiego tramwaju 28, który pomagał nieśmiałym pasażerom znaleźć miłość: Eléctrico 28 oder wie Amadeo die Liebe fand. Wiem, wiem – Białystok to przecież nie Lizbona, ale cóż stoi na przeszkodzie, żeby umiejscowić podobną historię w Białymstoku? Okraszona atrakcyjnymi ilustracjami mogłaby spokojnie zdetronizować Zmorka. Hm, może to jest pomysł na biznes? :D

PS Jako punkt wyjściowy do poznawania Białegostoku nadają się nomen omen Piosenki do zwiedzania Marty Guśniowskiej, dramaturga BTL-u i autorki wspaniałych bajek dla dzieci (znacie już Karmelka?).

Reklamy