Sady Antoniukowskie

Jak już wiecie, darzę tory kolejowe w kierunku Sokółki szczególnym sentymentem. To w tamtych okolicach znajduje się „moja” łąka na torach i to wzdłuż nich zdarzyło mi się wielokrotnie spacerować. Nie będę udawać, że jestem święta – wielokrotnie przeprawiałam się pieszo przez tory na Antoniuk (oczywiście nielegalnie), a budowa estakady zmniejszyła wprawdzie dystans między Białostoczkiem a Antoniukiem, ale głównie z perspektywy kierowców. Dzikie przejście przez tory ma się jednak wciąż całkiem dobrze i nadal przeprawia się tamtędy sporo osób. Jest szybciej niż idąc przez wiadukt, a poza tym wychodzi się w lepszym komunikacyjnie punkcie osiedla. Życie!

W Poniedziałek Wielkanocny postanowiłam sprawdzić, co dzieje się za przysłowiową miedzą i wybrałam się na niespełna godzinny spacer. Trasa nie była specjalnie skomplikowana – przeszłam przez tory na ulicę Wiatrakową, a wróciłam przez wiadukt.

Przyznam, że niewiele wiem na temat osiedla Sady Antoniukowskie i ze smutkiem stwierdziłam, że niewiele o nim piszą. Mamy sporo książek o Białymstoku i naprawdę trudno natrafić na informacje o Sadach. Obok osiedla Przyjaźń jest to część Antoniuka, a jego budowa rozpoczęła się w 1966 roku. Faktycznie jest to osiedle o typowym dla tamtych czasów założeniu architektonicznym, bloki powstały z poszanowaniem przestrzeni, nie są inwazyjne, osiedle jest zielone, a na jego terenie znajdują się szkoły, sklepy i pawilon handlowy. Część Sadów Antoniukowskich stanowi zabudowa jednorodzinna – zobaczymy tam i stare „drewniaki”, i stare szeregówki, a nawet nowoczesne domy. Jednym z ciekawszych budynków w tej części miasta jest obecna SP 7 im. Hugona Kołłątaja. Na stronie szkoły znajdziemy rys historyczny tego gmachu, który w moim prywatnym rankingu na najciekawsze budynki szkolne w Białymstoku plasuje się w tej samej grupie co SP 3 przy ul. Gdańskiej, SP 4 przy ul. Częstochowskiej, SP 20 przy ul. Leśnej oraz III i VI LO:

Szkoła Podstawowa Nr 7 jest jedną z najstarszych szkół podstawowych w Białymstoku. Jej historia sięga roku 1919. Zaczęła funkcjonować zaraz po tym , jak nasze miasto odzyskało niepodległość. Na początku nosiła ona nazwę Publiczna Szkoła Powszechna Nr 7 i mieściła się przy ulicy Antoniuk Fabryczny 5, w starym drewnianym budynku, w którym kiedyś była fabryka, tu funkcjonowała 17 lat, do roku 1936. Wtedy to nastąpiła przeprowadzka na ulicę Wiatrakową, do nowego gmachu, który został zbudowany dzięki staraniom ówczesnego dyrektora szkoły pana Andrzeja Bielawskiego, dzielnie wspieranego przez rodziców uczniów uczęszczających do siódemki. W tym samym roku, 11 listopada, szkoła otrzymała imię marszałka Józefa Piłsudskiego. Do roku 1939, a więc do wybuchu II wojny światowej, szkoła funkcjonowała pod nazwą „ 7 – Klasowa Rozwojowa Szkoła Powszechna Nr 7 w Białymstoku”
Po wybuchu II wojny światowej szkoła zmieniła swój charakter. W latach 1939 – 1941, a więc podczas okupacji sowieckiej, w budynku szkolnym przy ulicy Wiatrakowej działała „Średnia Szkoła Kolejowa Nr 1”. Nauka odbywała się co prawda po polsku, ale wprowadzono jako obowiązkowy język rosyjski.
Kiedy w czerwcu 1941 roku do naszego miasta wkroczyli Niemcy, szkoła została – opustoszały klasy, korytarze nie rozbrzmiewały radosnym gwarem uczniowskich głosów, zamilkł dzwonek, który nie obwieszczał już początku lekcji czy przerw. Szkoła pomimo zamknięcia nie przestała działać – nauczyciele nie porzucili swojej pracy i prowadzili tajne nauczanie, a trzeba wiedzieć, że zarówno oni jak i uczniowie ryzykowali życiem lub tym, że zostaną zesłani do obozów koncentracyjnych. Dlatego też, w czasie trwania lekcji rodzice stali na straży i ostrzegali przed każdym pojawiającym się niebezpieczeństwem.
Normalną, jawną pracę szkoła rozpoczęła na nowo w roku 1944, nazywała się jednak już inaczej niż przed wojną – Publiczna Szkoła Powszechna Nr 7 – i nie nosiła imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego. Taką „bezimienną szkołą” siódemka była aż do roku 1976, kiedy to zyskała nowego patrona. Został nim Hugo Kołłątaj i imię to nasza szkoła nosi po dzień dzisiejszy.

/ źródło /

Tak szkoła prezentowała się w momencie oddania do użytku w dniu 11 października 1936 roku:

/ źródło fotografii /

A tak wygląda obecnie:

/ źródło fotografii /

Warto podkreślić, że boisko przy szkole zostało zmodernizowane ze środków pochodzących z budżetu partycypacyjnego i prezentuje się naprawdę zacnie, o czym przekonacie się tutaj. Myślę, że wielu mieszkańców miasta może nawet nie wiedzieć, że tuż obok tej szkoły przebiega ulica Zielone Wzgórze (wciąż wyłożona kocimi łbami). Ulica jest ślepa, ponieważ kończy się na skarpie nad torami kolejowymi, podobnie jak sąsiednia ulica Widok (o równie trafnej nazwie). Zobaczymy stamtąd oczywiście tory kolejowe, moją łąkę na torach, a w oddali ulicę Poleską i kościół św. Rocha.

Na terenie garaży policyjnych przy Hajnowskiej powstają nowe budynki biurowe, co doskonale widać z ulicy Widok:

Vis a vis szkoły stoi ciekawy pod względem architektonicznym dom jednorodzinny:

Idąc ulicą Wiatrakową w stronę Antoniukowskiej, dotrzemy do dawnego neonu SADY ANTONIUKOWSKIE. Czy ktoś z Was pamięta, w jakim był kiedyś kolorze?

Można rzec, że nazwa zobowiązuje. Na terenie osiedla rośnie wiele starych drzew owocowych, które na wiosnę pięknie kwitną. Sporą powierzchnię tej części Antoniuka zajmują również ogródki działkowe ROD Sady Antoniukowskie. Pamiętam jak przez mgłę, że dziadek zabrał mnie tam kiedyś kilka razy na huśtawki (chyba były brązowe) i wtedy wydawało mi się to tak bardzo daleko… :)

Przy ulicy Narewskiej działa już też nowy kościół pw. Matki Bożej Różańcowej. Byliśmy tam nawet w Wielkanoc, ale przyznaję szczerze, że architektura tej świątyni zupełnie do mnie nie trafia. Zbyt dużo tam malutkich okienek, które wyglądają dość… przaśnie. To oczywiście kwestia gustu. Ciekawa jestem, jak zostanie zagospodarowany teren wokół kościoła, ponieważ na razie wciąż przypomina jeszcze plac budowy.

Ulica Ukośna zawsze kojarzy mi się z zabudową szeregową. Dopiero z estakady zobaczyłam, jak te domy wyglądają z góry, a przy okazji odkryłam zniszczone boisko do koszykówki. W takich momentach włącza się wyobraźnia, bo przecież gdyby było zadbane, wyglądałoby pewnie jak w amerykańskim filmie.

Tuż obok natrafimy na lepsze i gorsze graffiti:

Skoro już jesteśmy przy sprejowaniu – na Sadach Antoniukowskich coś dla siebie znajdą również sympatycy Jagiellonii Białystok:

Plusem estakady jest z pewnością możliwość podziwiania miasta z góry. Na tym też kończą się dla mnie jej zalety :)

Tu na przykład doskonale widać wydeptane ścieżki od strony ulicy Sitarskiej i Siemiatyckiej. Nic nie wskazuje na to, że mieszkańcy zrezygnują z tej drogi na skróty…

SP 7 oraz domy z ulic Widok, Zielone Wzgórze oraz Wysokiej:

Czy są wśród Was mieszkańcy Sadów Antoniukowskich? Jak mieszka się na tym osiedlu? To chyba nie jest ta niebezpieczna niegdyś część Antoniuka, prawda? I czy budowa estakady wpłynęła jakoś na Wasze życie i zmieniła jego jakość?

Reklamy