Nowa twarz ulicy Czystej

Ulica Czysta od zawsze była obecna w moim życiu, ponieważ tamtędy prowadziła droga na skróty do centrum. Za czasów mojego dzieciństwa autobusy komunikacji miejskiej nie jeździły jeszcze zbyt często, a moje osiedle nie było zbyt dobrze skomunikowane z innymi częściami miasta. Pozostawało zatem przemieszczanie się na piechotę. Najłatwiej było przemknąć przez niezbyt urodziwą ulicę Czystą i po około kwadransie wychodziło się już na Aleję w okolicach dawnego sklepu Bartek (dziś Bank Millenium). Czysta była takim praktycznym, aczkolwiek nieco wstydliwym łącznikiem między Białostoczkiem a Aleją. Było tam brzydko, na krzywych chodnikach naprawdę nietrudno było o kontuzję, a jeżeli pogoda nam nie sprzyjała i na przykład padał deszcz, trzeba było liczyć się z pokaźną ilością błota na butach.

O moich przemyśleniach na temat tej wiekowej ulicy pisałam już tutaj, a także i tu. Okazuje się, że moje przekonanie o niezagrożonej tkance historycznej tego miejsca było złudne. W 2010 roku pisałam: „Cała ulica wyłożona jest kocimi łbami. Na pewno nie zostaną zerwane, bo są zabytkowe, ale warto byłoby je choć trochę wyrównać”. No to wzięli i wyrównali, dopiszę prawie dziewięć lat później. Aż za bardzo. W sierpniu zeszłego roku wybrałam się tam na spacer. Bruk pozostał tylko na odcinku między Poleską a Proletariacką. Czyli tam, gdzie znajdował się pal od bramy do białostockiego getta. Czas przeszły jest tu niestety jedyną poprawną formą, ponieważ obecnie nie ma po nim nawet śladu. Nie ma nawet tablicy pamiątkowej/informacyjnej, że w tym i tym miejscu wtedy i wtedy znajdowała się jedna z bram prowadzących na teren getta żydowskiego w mieście Białystok. Nie ma nic! Uważam, że takie podejście do sprawy jest niepoprawne. Osobiście podoba mi się rozwiązanie warszawskie – w Śródmieściu zaznaczono na chodnikach za pomocą napisów linie przebiegu muru otaczającego getto. Koszt takiej instalacji jest niewielki, a wartość informacyjna, a co najważniejsze stopień uświadomienia wysokie. Brakuje mi w Białymstoku takich symboli.

Wąski pas zieleni oddzielający ulice Czystą i Bohaterów Getta stał się oficjalnie skwerem im. Felicji Raszkin-Nowak. Zasadzono tam kilka młodych drzew. Być może kiedyś będzie prezentował się godnie, poniważ jego patronka na to zasługuje, jednak obecnie wygląda jak wytyczony nieco na siłę. Warto jednak w tym miejscu wspomnieć, kim była Felicja Raszkin-Nowak. Z jej sylwetką zapoznacie się tutaj. Zachęcam do lektury.

Za skrzyżowaniem z Proletariacką zaczyna się jednak inny świat. Znika bruk, pojawia się asfalt, a ulica Czysta bezpowrtownie traci swój specyficzny charakter, którego nie odtworzą stylizowane latarnie. Małe domki jednorodzinne coraz agresywniej atakowane są przez powstające wokół „apartamentowce”. Puste parcele czekają zapewne na wybudowanie kolejnych bloków. Gdzieniegdzie znajdziecie jeszcze ten dawny miejsko-wiejski klimat, w niektórych ogrodach wciąż rosną malwy i stare jabłonie. Ale to już koniec pewnej epoki, a klimat Anatewki (to nie moje porównanie, przeczytałam kiedyś takie sformułowanie na forum) zniknął na zawsze.

Niektórzy z Was pomyślą pewnie, że jestem niesprawiedliwa w ocenie, bo sentymentalna. Nie będę całkowicie zaprzeczać – wspomnienia są dla mnie bardzo ważne. Zdaję sobie jednak sprawę, że mieszkanie przy ulicy Czystej wyłożonej kocimi łbami i tonącej w błocie po każdym większym deszczu nie należało do przyjemnych i na pewno nie pasowało do standardów życia w mieście. W pełni rozumiem potrzebę remontu, jednak moim skromnym zdaniem miasto poszło na łatwiznę. Asfalt w tym miejscu? Czy nie lepiej byłoby wyłożyć ulicę kostką brukową? Wtedy stylizowane latarnie miałyby większy sens. Dlaczego budynek pod numerem 3 wciąż wygląda tak samo źle? To jeden z najciekawszych domów przy Czystej, o którym Tomasz Mikulicz z Kuriera Porannego w 2014 roku pisze tak:

Kamienica przy ul. Czystej 3 została wzniesiona w latach 1893-95. Jak wynika z opracowania wykonanego przez historyka Wiesława Wróbla (na zlecenie miasta), pierwotnie działały tu przedsiębiorstwa tkackie. Urzędnicy departamentu urbanistyki w magistracie próbowali przekonać wojewódzkiego konserwatora zabytków, by wciągnąć obiekt do ewidencji. Ten jednak w lutym tego roku odmówił. Stwierdził, że nadbudowa trzeciej kondygnacji i przebudowa wnętrza związana ze zmianą funkcji z fabrycznej na mieszkalną przekształciły pierwotny wygląd budynku.

Urbaniści postanowili więc, że budynek powinien być objęty ochroną planistyczną. W projekcie nowego planu miejscowego okolic ul. Czystej i al. Piłsudskiego (dokument można obejrzeć w departamencie urbanistyki przy ul. Białówny 11) pojawił się zapis, dzięki któremu budynek nie będzie mógł być zburzony. Podobną ochroną ma zostać objęta przedwojenna kamienica przy ul. Częstochowskiej 21.

Jak widzę przyszłość ulicy Czystej? Źle. Powstaną kolejne bloki, niektóre domy będą im pewnie musiały ustąpić miejsca… Zrobi się NIJAKO. Powstanie ulica-kalka, która mogłaby być w każdym mieście. Ale to przecież nie pierwszy raz, kiedy rewitalizacja bo białostocku rozczarowuje…

Po lewej stronie skwer Felicji Raszkin-Nowak…

Idzie nowe…

W tle apartamenty z Jurowieckiej…

Wspomniany adres – ulica Czysta 3…

Reklamy