„Białystok. Miasto magiczne”

Zdarza mi się czasami przejrzeć aukcje internetowe w poszukiwaniu starych książek o Białymstoku lub Podlasiu. W ten sposób weszłam już w posiadanie kilku ciekawych wydawnictw, o których świat zapomniał, a które eksponuję teraz z dumą na mojej półce z literaturą regionalną. Ostatnio natknęłam się na album „Białystok. Miasto magiczne”. Wielokrotnie przeglądałam go w księgarniach, jednak cena regularna trochę odstraszała. Dlatego z tym większą radością zakupiłam tę książkę używaną w jednym z antykwariatów wysyłkowych. Atrakcyjna cena tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jest ten moment, kiedy powinnam wreszcie nabyć ten wyjątkowy album na własność i dorzucić go do pokaźnej już biblioteczki.

Księga jest ogromna, waży ponad 3 kilogramy! W środku znajdziemy wiele zdjęć archiwalnych, teksty przygotowane przez profesora Dobrońskiego i oczywiście zdjęcia współczesne. Różnią się one jednak od większości tych, z którymi stykamy się na co dzień, ponieważ w większości zostały wykonane z lotu ptaka, a właściwie z… balonu :) Zdjęcia zawdzięczamy panu Bernardowi Banaszukowi, który pasję latania balonem połączył z pasją fotografowania. Możemy zatem przyjrzeć się siatce ulic i detalom architektonicznym z innej niż zwykle perspektywy. Albumowi towarzyszyła również wystawa „Balonem nad Białymstokiem” prezentowana w ratuszu.

Polecam ten album wszystkim miłośnikom miasta, którzy mimo technicznego postępu wciąż chętnie oglądają zdjęcia nie tylko na ekranie, lecz również na papierze.

Reklamy

Białystok widziany oczami Niemca

Swego czasu interesowały mnie książki niemieckojęzycznych autorów poświęcone Polsce i Polakom. Napisałam na ten temat kilka naukowych tekstów, odnosząc jednocześnie wrażenie, że większość z tych opisów Polski koncentruje się na tych samych miejscach, tradycjach, cechach i przywarach. Zupełnie jakby ich autorzy czerpali nie tylko ze swoich osobistych doświadczeń, ale także z doświadczeń kolegów po fachu. Takie przelewanie z pustego w próżne, żonglowanie popularnymi motywami i nie zawsze udana próba podważenia królujących za Nysą i Odrą stereotypów.

Z tym większą radością zakupiłam już pewien czas temu publikację Matthiasa Kneipa pod tytułem „Reise in Ostpolen. Orte am Rand der Mitte”, która ukazała się w 2011 roku i jest niejako kontynuacją książek „Grundsteine im Gepäck. Begegnungen mit Polen” (2002) oraz „Polenreise. Orte, die ein Land erzählen” (2007). Już na podstawie samej okładki jesteśmy w stanie dużo powiedzieć o doborze celów podróży. O ile wcześniejsze części skupiają się głównie na tych miejscach, które mają w języku niemieckim swoje niemieckojęzyczne nazwy, o tyle kolejna ukazuje rejony Polski Wschodniej, zapomnianej i marginalizowanej również przez wielu Polaków. Warto podkreślić, że w 2016 roku ukazała się również książka poświęcona Polsce Zachodniej: „Reise in Westpolen. Orte, die Geschichte erzählen”.

Jak widzicie, Białystok został zakwalifikowany do Polski Wschodniej i miejsc pozostających poza centrum kraju. Trudno z tym polemizować, wszyscy chyba się zgodzimy, że zarówno ze względu na położenie geograficzne, jak również na wiele innych uwarunkowań, pozostaniemy chyba na zawsze właśnie „am Rand”.

Pewnie ciekawi Was, jak Białystok został przedstawiony niemieckiemu czytelnikowi. Czym może zaimponować? Z czego może być słynny? Otóż portret naszego miasta jest dość szczątkowy. W trakcie podróży z Pentowa do Kruszynian Kneip zahacza rzec można o Białystok. I skupia się właściwie na jednym aspekcie. Pod lupę bierze bowiem Ludwika Zamenhofa i język esperanto. Rozdział zatytułowany „Die Wiege des Doktor Esperanto” rozpoczyna się jednak od opisu ulicy Lipowej. Jej atmosfera przypomina narratorowi Newski Prospekt w Petersburgu, a nie warszawski Nowy Świat. Ulica jest jak na polskie standardy niesamowicie szeroka. Tak szeroka, że niejako na jej środku zmieścił się nawet ratusz (sic!). Budynki po obu stronach Lipowej są mniej więcej tej samej wysokości, co pozwala się lepiej skupić na tym, co widać w oddali. Pełno tu kawiarni i restauracji, a malarze uliczni oferują swoje usługi niejako na samym środku ulicy, ażeby choć trochę zapełnić tę niesamowitą przestrzeń. [Mamy zatem pierwsze nieścisłości – autor nie rozróżnia ulicy Lipowej i Rynku Kościuszki. Nihil novi…] Narratorowi towarzyszą podczas spaceru po Białymstoku rozmowy w języku polskim, rosyjskim i angielskim, dzięki czemu łatwiej może on sobie wyobrazić Białystok z XIX wieku, w którym przyszedł na świat i dorastał Ludwik Zamenhof. W informacji turystycznej narrator otrzymuje stosowne broszury i maszeruje po mieście śladami Ludwika. Na trasie znajduje się popiersie Zamenhofa ze skweru przy ulicach Białówny i Malmeda, mural na bloku przy dawnym domu Doktora Esperanto, który niespecjalnie przypada narratorowi do gustu, Centrum Ludwika Zamenhofa z wystawą multimedialną i budynek obecnego VI LO, gdzie kiedyś uczył się Ludwik. Po spacerze narrator zagląda jeszcze do Muzeum Wojska i udaje się z powrotem do centrum miasta, gdzie próbuje zamówić kawę w języku esperanto. Bez skutku. Ostatecznie nie dowiadujemy się, czy winę za to fiasko ponosi zbyt słaba znajomość esperanto, czy może jednak zły nastrój kelnerki.

Przyznam szczerze, że w moim prywatnym odczuciu Białystok został przedstawiony najsłabiej ze wszystkich podlaskich miejscowości odwiedzonych przez Kneipa. O wiele ciekawiej czytało mi się rozdziały o Bugu, Białowieży, białoruskich wsiach na Podlasiu, Grabarce, Narwiańskim Parku Narodowym, Tykocinie, Pentowie, Kruszynianach oraz te skupiające się na kilku atrakcjach północnej części województwa: Kanale Augustowskim, Czarnej Hańczy i Sejnach. Czy jest to wina samego Białegostoku, który przyjezdnym ma zbyt mało do zaoferowania? Czy to jedynie subiektywna wizja Matthiasa Kneipa?


Dr Matthias Kneip urodził się w 1969 roku w Ratyzbonie. Jest aktywnym pisarzem, dziennikarzem, działa także naukowo w Niemieckim Instytucie Kultury Polskiej w Darmstadt. Jest również autorem książek do nauki języka polskiego. Pełną listę jego publikacji znajdziecie tutaj. W dniach 27-28.10.2017 roku będzie można spotkać się z Matthiasem Kneipem w Krakowie, gdzie zaprezentuje swoje najnowsze książki. W polskim tłumaczeniu ukazała się niedawno książka „111 powodów, by kochać Polskę. Wyznania niemieckiego pisarza” (w Niemczech wyszło już jej trzecie rozszerzone i uaktualnione wydanie), o której to i owo możecie przeczytać na stronie katowickiego oddziału Gazety Wyborczej: Za co Niemiec kocha Polskę i Śląsk? Jest aż 111 powodów