Dzień otwarty w zajezdni autobusowej przy ulicy Składowej

W minioną niedzielę pogoda nie chciała być już tak łaskawa jak w sobotę, kiedy to można było poczuć jeszcze powiew odchodzącego lata. Było pochmurno, kropił deszcz i gdyby nie kilka wydarzeń w mieście, pewnie nie chciałoby mi się nawet wyjść z domu. W sobotnim Obiektywie (zawsze go oglądam, kiedy przyjeżdżam do Białegostoku) usłyszałam jednak o dniu otwartym w zajezdni autobusowej przy ulicy Składowej i postanowiłam skorzystać z okazji. Musicie wiedzieć, że lubię szeroko rozumianą turystykę industrialną i zawsze z chęcią zwiedzam fabryki, kopalnie i inne tego rodzaju przybytki. Nie zdążyłam dojechać na zaplanowane na godzinę 12:30 pokazy kierowców BKM, ale mimo wszystko opłaciło się wejść na teren zajezdni. Wiecie jaka to frajda? Móc usiąść za kierownicą różnych typów autobusów – starych „ogórków”, amerykańskiego „school busa”, starego Jelcza czy nowszych autobusów elektrycznych i hybrydowych… W każdym z nich oczywiście obowiązkowe zdjęcie! Pozostaje jednak pewien niedosyt – dlaczego w Białymstoku nie zachował się żaden Ikarus? Przecież jeździło ich u nas tak dużo i to wyłącznie w wersji przegubowej! Czy BKM naprawdę nie posiada żadnego egzemplarza na takie okazje? Brakowało mi również Jelcza z czerwonymi pseudoskórzanymi siedzeniami. To autobusy mojego dzieciństwa…

IMG_5086

IMG_5087

IMG_5088

IMG_5089

IMG_5101

IMG_5104

IMG_5105

IMG_5114

IMG_5117

IMG_5118

IMG_5120

IMG_5125

Reklamy

białostockie wątki w Polin

W marcu bieżącego roku wybrałyśmy się z mamą do Muzeum Historii Żydów Polskich czyli Polin. Nie ukrywam, że główną motywacją naszej wizyty w tej placówce była chęć zobaczenia porządnej nowoczesnej architektury. Nie zawiodłyśmy się – budynek faktycznie robi duże wrażenie zarówno z zewnątrz jak i w środku. Miałyśmy szczęście do pogody, ponieważ świeciło wczesnowiosenne słońce, dzięki czemu przeszklone wnętrze hallu wejściowego prezentowało się naprawdę okazale.  Podczas zwiedzania natknęłam się na kilka wątków o białostockich Żydach, szczególnie w kontekście przemysłu włókienniczego. Nie mogło również zabraknąć wzmianki o Ludwiku Zamenhofie, twórcy języka esperanto. W Polin wyświetlany jest również film o życiu codziennym w przedwojennym Białymstoku (w tej części muzeum z „uliczką” – Białystok jest bodajże ostatnim miastem w trakcie dłuższej projekcji filmów z różnych polskich miast, ale możecie usiąść na ławeczce i spokojnie poczekać, to akurat ten moment zwiedzania, kiedy krótka pauza jest nawet wskazana).

Zrobiłam nawet kilka zdjęć, jednak ich jakość nie jest najlepsza, za co z góry przepraszam. Myślę jednak, że dacie radę przeczytać fragmenty cytowanych tekstów, a w oknie rozpoznacie charakterystyczne elementy białostockiej architektury.

IMG_3513

IMG_3514

IMG_3514a

IMG_3516

IMG_3516a

IMG_3517

IMG_3518

IMG_3519