Leci balon …

Poniższe zdjęcia nadają się chyba tylko do kategorii „Absurdy i bzdety”, którą to w ostatnim czasie bez wątpienia zaniedbałam. Można odnieść wrażenie, że w Białymstoku nie dzieje się nic absurdalnego, a to przecież nieprawda, bo całe to miasto stopniowo zaczyna przypominać jeden wielki absurd. Pewnej letniej niedzieli wybrałam się na wieczorną rundę rowerem. Oczom nie mogłam uwierzyć, kiedy zrobiłam zbliżenie wielkiego czerwonego balonu nad dachami bloków przy ulicy Białówny. No bo jak wytłumaczyć taki osobliwy nadruk? Pytałam Was o to na gorąco na fb, ale oprócz trafnych żartów nie pojawiły się żadne konkrety, więc spróbuję dotrzeć z pytaniem do szerszego grona odbiorców. Skąd ten balon w Białymstoku?

IMG_2351

IMG_2352

 

zgadywanki

Dzisiejsza zagadka nie powinna sprawić Wam większych trudności. Pytanie pozostaje niezmienne – gdzie zostało wykonane poniższe zdjęcie? Wybaczcie gwiazdkę z Painta :) Przy okazji chciałabym się z Wami podzielić małą refleksją na temat tych bloków. Są dość stare, ale po remoncie elewacji zyskały nową świeżość i podobają mi się jeszcze bardziej niż kiedyś, kiedy to co niedziela przechodziłam obok nich z rodzicami, kierując się do fary. Zawsze robiły na mnie wrażenie ich przeszklone klatki schodowe i wyobrażałam sobie, jak jasno musi być w środku. Ciekawią mnie wciąż rozkłady mieszkań – czy są tam ciemne kuchnie, czy może jednak z oknem?

IMG_2350

Kaffka Bistro

Mało jest w Białymstoku kawiarni. Trudno o smaczną i profesjonalnie zaparzoną kawę. Brakuje u nas również kawowych sieciówek typu Starbucks czy Coffeeheaven (co niezmiennie mnie dziwi, ponieważ w innych miastach niemalże pączkują). Podczas gdy od kilku już ładnych lat w polskich miastach na każdym roku otwierają kawiarnie o skandynawskim wystroju, menu zapisanym kredą na tablicy, z kolorowymi poduszkami i książkami do poczytania, w Białymstoku ta, nazwijmy ją, moda dopiero zaczęła się przyjmować. Wzorem niezastąpionym był oczywiście Kopiluwak, który w dość mrocznych okolicznościach zniknął z lokalowej mapy miasta. Funkcję domowej kawiarenki otwartej na działania kulturalne próbował swego czasu sprawować Labalbal, jednakże i ten odszedł w niepamięć. Co nam pozostało? Akcent, gdzie faktycznie napijemy się dobrej kawy i dobrze zjemy, aczkolwiek jego wystrój nigdy do mnie nie przemawiał tak do końca. Te duże stoły, brak foteli czy sof, nie pozwalają mi na prawdziwy relaks w tym, bądź co bądź, wartościowym miejscu na mapie Białegostoku. Żałuję również tego, że książki zeszły w Akcencie na drugi plan (a kiedyś była to przecież jedna z najlepiej zaopatrzonych księgarni w mieście!). Jest wiele przykładów na umiejętne połączenie księgarni z kawiarnią, jednak Akcent zdecydowanie poszedł drogą gastronomiczną i ma u mnie za to dużego minusa. W ostatnich miesiącach pojawiły się na szczęście dwa nowe miejsca, które mają potencjał i za które trzymam kciuki. Baristacja przy Sienkiewicza oraz Kaffka Bistro przy Grochowej, o której to będzie mowa w tym wpisie. Kaffka leży na moim rowerowym szlaku, jednak po raz pierwszy wypatrzyłam ją z samochodu i od razu nabrałam ochoty na wizytę w tej kawiarni. Wystrój – typowy jak na dzisiejsze standardy. Fotorelację wraz z krótką opinią znajdziecie tutaj. Obsługa bardzo miła, asortyment stosunkowo niewielki, ale zawsze świeży i sezonowy. Profil lokalu na fb niemalże wzorcowy. Kawa smaczna. Czegoś mi tam jednak brakuje. Otóż ilekroć tamtędy przemykam rowerem, kawiarnia jest prawie lub zupełnie pusta. Śledząc informacje na fb, w kawiarni dzieje się jednak dużo, codziennie jest apetycznie wyglądające ciasto, codziennie w tygodniu kawa na wynos już od 7:30. Zastanawiam się jednak, dlaczego tak niewiele ludzi odwiedza to miejsce. Czy to kwestia lokalizacji? A może tego typu kawiarnie w Białymstoku nie mają wzięcia? A może to ja mam takiego pecha i zawsze trafiam na taki „pusty” moment? Życzyłabym sobie i właścicielom Kaffki Bistro jak najwięcej gości, ponieważ za tyle włożonego serca należałaby się im taka nagroda. Boję się jednak, że któregoś dnia, gdy będę przejeżdżać Grochową, zobaczę zamknięte drzwi i kartkę z informacją „lokal zlikwidowany” …

DSC_0039