Let’s fashion! ;)

Dziś w Białymstoku rozpoczyna się druga edycja festiwalu modowego Fashionable East. Na całe szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i przeniósł namiot pokazowy z Rynku Siennego na plac przed teatrem. Chanajki z wielu względów nie pasują do takiej imprezy. Po pierwsze ze względów historycznych (w końcu był tam kiedyś cmentarz czy jednak nie?), po drugie ze względów estetycznych. Gdyby nasi lokali politycy zadbali zawczasu o zachowanie zabytkowego charakteru tego miejsca i odpowiednio wcześnie przeprowadzili modernizację, okolice Rynku Siennego mogłyby cieszyć oko. Dziś to niestety kolejna betonowa pustynia pozbawiona dawnej atmosfery. Ulica Młynowa niczym nie różni się już od wielu innych wybrukowanych traktów miejskich, a bloki budowane na tyłach Opery kompletnie zrujnowały historyczność tego arcyciekawego kiedyś miejsca. W tym roku pokazy projektantów obejrzymy w innym, moim zdaniem dużo lepszym Ambiente. Wyjątkowo udało mi się wygrać wejściówkę na niedzielny pokaz finałowy połączony z koncertem Marii Sadowskiej. To rzadkość – do tej pory wygrałam tylko trzy płyty: w konkursie Bravo Girl! oraz za głosowanie w liście przebojów Radia Akadera, co naprawdę było już dawno, dawno temu :) Strona oficjalna festiwalu prezentuję się dobrze: FashionEast, zastanawiam się jednak, czy wydarzenie odbije się jakimkolwiek echem wśród szerszej publiczności. Nie jestem na bieżąco z modą, ale każdego roku dociera do mnie informacja o łódzkim Fashion Week. Ciekawe, czy jest to tylko impreza branżowa, czy przyciągnie jednak kogoś specjalnie z tego powodu do Białegostoku? Czy jest to wydarzenie, na którym można się „polansować”? :) Obawiam się jednak, że nie … Ale może ktoś mnie zaskoczy.

Tymczasem zamieszczam zdjęcie pozytywnie i wakacyjnie ubranego pana, którego sfotografowałam czekając pod fontanną na Rynku Kościuszki … :)

IMG_2375

Reklamy

Spacer „pod torami”

Pod koniec marca wybrałyśmy się z Mamą na spacer po osiedlu. Była niedziela, wróciliśmy z kościoła do domu, zjedliśmy obiad i nagle okazało się, że mamy zbyt dużo czasu. Wyszłyśmy z Mamą do ogrodu, ponieważ słońce świeciło tego dnia tak intensywnie i tak mocno grzało, że szkoda było siedzieć przed telewizorem. Siedzenie w ogrodzie też nam się jednak znudziło, popołudniowa kawa została wypita i wtedy nagle mnie coś tchnęło, żeby przejść się na spacer „pod tory”. Od zawsze w ten sposób nazywam tereny przy torach kolejowych wzdłuż ulicy Sitarskiej. Łąka w stronę ulicy Poleskiej funkcjonuje w moim prywatnym języku jako łąka „na torach”. Niekoniecznie to poprawne, ale w rodzinie zrozumiałe. Poszłyśmy zatem pod te tory :) Nielegalnie, bo nie wolno tam wchodzić, ale ilość spacerowiczów pokazuje, że to martwy zapis. W sumie można byłoby tam postawić „europłot” i urządzić ścieżkę spacerowo-rowerową z prawdziwego zdarzenia. Przecież tamtędy bez problemu można dojechać do Jurowiec. No nic, maszerowałyśmy nielegalnie. Pogoda jak na marzec super – ciepło, słonecznie, bezwietrznie. Nie chciało nam się wracać do domu i tym sposobem dotarłyśmy aż pod wiadukt na Andersa. Fajnie było po drodze popatrzeć na Białkę z bardzo wysoka. Ładnie prezentują się stamtąd też białostockie świątynie. Udało się nawet sfotografować szynobus do Suwałk. Przy okazji pochodziłyśmy po tej rzadziej przez nas odwiedzanej części osiedla Białostoczek. Spontaniczny spacer zaowocował nowymi zdjęciami, które do dziś jakoś umknęły mojej uwadze. Korzystam jednak z wolnych chwil i nadrabiam blogowe zaległości. Poniżej marzec 2014.

IMG_1816

IMG_1817

IMG_1818

IMG_1819

IMG_1829

IMG_1832

IMG_1833

IMG_1834

IMG_1837

IMG_1838

IMG_1839

IMG_1840

IMG_1841

IMG_1842

IMG_1843

IMG_1845

IMG_1846

IMG_1848

IMG_1849

IMG_1850

IMG_1851

IMG_1852

promocja miasta i regionu

Robiąc porządki na youtube, natrafiłam na sporo polubionych kiedyś przeze mnie filmików promocyjnych Białegostoku i Podlasia. Postanowiłam pogrzebać trochę w internecie i sprawdzić, jak prezentują się one na tle podobnych kampanii promocyjnych z regionów ościennych, które mają właściwie to samo do zaoferowania – piękną przyrodę, współistnienie kultur i wyznań, przywiązanie do tradycji. Właściwie cała Polska Wschodnia jest do siebie podobna i od reszty kraju odróżnia nas to, co im dalej na zachód, tym bardziej egzotyczne, a dla nas przecież tak oczywiste i normalne … No dobrze, jak zatem wypadamy na tle pozostałych? Moim zdaniem (i to nie jest lokalny patriotyzm) chyba najlepiej … Myślę że nie powinniśmy wstydzić się naszej promocji, zarówno Podlasia jak i samego Białegostoku, choć w tym wypadku cieniem na kampaniach kładzie się to nasze nieszczęsne logo … Zobaczcie sami!

PODLASIE

1. Mój ulubiony film promocyjny. Powstał przy wyjątkowo niskim nakładzie finansowym, ale chyba najbardziej chwyta za serce. Najbardziej lubię pierwszą część z genialną muzyką („Moje Podlasie”). Filmik ma już kilka lat na karku, co widać. Nie tylko po jakości samego materiału, ale również po ujęciach miasta. W Białymstoku sporo się od tamtej pory jednak zmieniło :) Przypomnę tylko, że film był nagradzany w międzynarodowych konkursach.

2. Chyba najdziwniejszy film promocyjny. Ostro krytykowany. Na początku sama byłam wściekła, że ktoś wyłożył zapewne duże pieniądze na nakręcenie takiego gniota. Ale, ku mojemu zdziwieniu, teraz nieco inaczej patrzę na ten materiał. To, jak zostanie odebrany, zależy jednak głównie od odbiorcy. Ktoś tu sobie nieźle zakpił ze stereotypów („wiecznie zimno”, „to już Rosja”, „wszyscy piją”, „nic się tam nie dzieje”). Podlasie ma dziwną opinię w kraju – albo się je podziwia, że takie piękne, albo je wyśmiewa, bo to taaaki skansen. Wydaje mi się, że celem twórcy/twórców nie było ukazanie piękna Podlasia, lecz właśnie takie przekorne działanie „pod włos”. Denerwują mnie wprawdzie latające kwadraciki z żubra (taka straszna pikseloza z tego wyszła), ale po namyśle już nie krytykuję aż tak bardzo, aczkolwiek do zwolenników tego rodzaju promocji nie należę.

3. Go-Podlasie to wprawdzie nieoficjalna promocja, ale zdecydowanie udana. Mam mieszane uczucia co do muzyki. Na początku mnie zdenerwowała, bo jakoś nie mogłam jej „zgrać” z obrazem, ale z drugiej strony wnosi powiew świeżości i wielkiego świata na podlaską prowincję :) I chyba jednak bardziej pasuje niż muzyka instrumentalna, której mi tu na początku brakowało.

4. Cząstka Podlasia to na razie tylko trailer. Nakręcony w bardzo wysokiej jakości film ma szansę stać się doskonałym produktem reklamowym. Wielki plus za gwiazdy :)

BIAŁYSTOK

1. Słynny już spot z aniołem, który kilka lat temu mogliśmy oglądać w telewizji ogólnopolskiej. Spot krytykowany („nic nie mówi o Białymstoku!”, „Białystok to nie tylko Pałac Branickich”, „widać głównie twarz dziewczyny, a nie widać miasta”), który mi jednak przypadł do gustu. Odczytałam go jako zachętę do zainteresowania się regionem i samym Białymstokiem, do poszukania informacji o mieście, do sprawdzenia, co to za miasto ten Białystok (bo wiedza geograficzna w naszym kraju niestety kuleje! Czy wiecie, ile już razy musiałam uświadamiać ludzi, że Białystok ma prawie 300 tysięcy mieszkańców, a nie 30?). Moim zdaniem spot udany.

2. Swoista kontynuacja promocji miasta. Białystok Turystyczny nie wywarł na mnie aż takiego wrażenia, miasto wydało mi się w nim zbyt puste, podkreślanie wielokulturowości wręcz przerysowane, no ale sądząc po komentarzach, zdecydowanej większości odbiorców bardzo przypadł do gustu :) To ja się nie wtrącam, bo chyba swoją rolę spełnił :) Plus za muzykę.

3. Białystok Kulturalnie nieco mnie rozczarował. Zamiast strojów ludowych, wkomponowałabym coś żywszego. No bo, bądźmy szczerzy, jak często widzicie w Białymstoku stroje ludowe? Chyba głównie na Podlaskiej Oktawie Kultur ;)

DLA PORÓWNANIA: LUBLIN I LUBELSZCZYZNA

DLA PORÓWNANIA: RZESZÓW I PODKARPACIE

I jak oceniacie nasze Podlasie? :) Zachęcam do dyskusji, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :)

Turystyczne TOP 10

Tydzień temu zaczęły się wakacje, mobilność ludzi wzrosła, a to oznacza, że wzrosły również szanse na to, że ktoś odwiedzi nasze miasto. Podlasie nigdy nie należało do topowych turystycznych destynacji w Polsce. Nie mamy w końcu morza, gór, jezior, a sam Białystok to przecież raczej mało popularne miasto … Zawitają u nas najczęściej ci, którzy docelowo jadą na Suwalszczyznę albo mają w Białymstoku znajomych, prawda? Trzecia grupa to z kolei turyści ambitni i wymagający, którzy jadą na Podlasie obserwować ptaki i roślinki. Ale oni nie do Białegostoku zmierzają …

Co może robić turysta w Białymstoku? Najlepiej by było, gdyby mógł zwiedzić nasze miasto z kimś, kto je dobrze zna i przede wszystkim czuje. Bez wyjaśnień proces zwiedzania może być krótki i nudny, a tego byśmy nie chcieli. Mało to kiepskiego „piaru” ma Białystok w kraju? :) Zatem … Co zobaczyć, dokąd pójść? Poniżej zamieszczam moją bardzo subiektywną listę, o której z doświadczenia mogę powiedzieć, że nie zawodzi :)

TOP 10

1. Pałac Branickich nocą i za dnia

Każde miasto ma swój bardziej lub mniej lubiany symbol. Nam wyjątkowo się udał! Pałac Branickich jest przepięknym budynkiem, który robi wrażenie za dnia, ale przede wszystkim jednak nocą. To bez wątpienia najpiękniej oświetlona budowla w mieście. Bardzo bym chciała zobaczyć go kiedyś live z dachu UM, ale nie mam znajomości i muszą wystarczyć mi zdjęcia … Odrestaurowana część ogrodów także zachęca do spacerów. Pozostaje mieć nadzieję, że za kilka lat równie ładnie jak na górze będzie i nad kanałami. Punkt obowiązkowy na liście.

2. Planty

Mimo kiepskiej nawierzchni alej spacerowych (głosowałam na ich odnowienie w budżecie partycypacyjnym), które psują walory estetyczne tego miejsca, Planty są najładniejszym i najbardziej popularnym parkiem w Białymstoku. Planty krakowskie mogą się schować za szafę, chociaż znakomita większość Polaków właśnie z Krakowem będzie kojarzyć tę nazwę. Co lubię na Plantach? Fontannę w bieli i w kolorze. Przy odrobinie wyobraźni można się tam czasem poczuć jak w Genewie! Majestatyczne tuje, pomnik Praczek, ukrytą dziuplę w drzewie za placem zabaw, kawiarnię Parkowa i LODY. Ja preferuję te z automatu z budki przy Mickiewicza, których smak za każdym razem jest tak samo świetny. Za lodami z „Joanny” dla odmiany nie przepadam, ale raz na jakiś czas i tam zaglądam. Muszę być wtedy wyjątkowo zmęczona, skoro nie chce mi się podejść do „mojej” budki :)

3. Zwierzyniec

Wystarczy przejść przez ulicę i przeniesiemy się z Plant do najbardziej urokliwego parku. Tak naprawdę nosi on nazwę Konstytucji 3 Maja, ale w powszechnym mniemaniu funkcjonuje jako Zwierzyniec. Wiosną powala zielenią, jesienią tworzy idealną scenerię do zdjęć z cyklu „buszujący w liściach”. Z pobliskim Akcent ZOO po gruntownym remoncie zachęca do spacerów o każdej porze roku. Miś Grześ przyciąga tłumy odwiedzających, a my wreszcie nie musimy się wstydzić, w jakich warunkach mieszkają nasze miejskie zwierzaki.

4. Rowerowa wycieczka po mieście

Osobiście mam raczej dobre doświadczenia rowerowe z Białegostoku. Nie korzystałam wprawdzie z Biker’a, mam własny rower, ale system rowerów miejskich okazał się strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy ilość wypożyczeń. Poza kilkoma bublami jak przejście podziemne w centrum miasta (sen pijanego architekta! zawsze omijam je szerokim łukiem!) czy ścieżką budowaną tuż obok nad Białką, w Białymstoku powstała całkiem praktyczna sieć ścieżek rowerowych. Nie będę marudzić, że to i siamto jest do bani, że w ogóle źle wszystko zrobili i po co takie ścieżki w mieście … Blablabla. Mnie po Białymstoku rowerem jeździ się nieźle, na tle innych miast w kraju nie wypadamy słabo, więc nie marudzę. Z perspektywy rowerzysty Białystok wygląda fajnie, dlatego warto zabrać turystę na przejażdżkę. Przyjemnie jeździ się za dnia po Lesie Zwierzynieckim, a jeśli ktoś nie ma odwagi, niech przejedzie się chociaż ścieżką wzdłuż ulicy Wiosennej :)

5. Spacer w wyobraźni

Wersja dla turystów inteligentnych. Spacer po Bojarach i Chanajkach, poprzedzony porcją wiedzy historycznej. Turysta powinien zostać również poinformowany o nieudolnej polityce lokalnych władz, które żadnego z tych miejsc nie potrafiły ochronić przed zniszczeniem. Punkt zaczepienia? Kulturalna łąka na Bojarach! Dobry projekt w dobrym miejscu. Trzymam kciuki!

6. „Obiad w mlecznym barze, spacer po bulwarze”

Bulwary nad Białką wciąż tylko na papierze, a na spacer po tych obecnych raczej bym turysty nie zabierała. Białystok ma jednak szczęście do wspaniałych barów mlecznych pod banderą PSS-u. Za nieduże pieniądze można się solidnie najeść. Otoczenie – na piątkę! Bar Podlasie? Astoria? A może jednak Topolanka? Cokolwiek wybierzecie, turysta powinien być zadowolony, bo to jednak coś kultowego. Taki prawdziwy bar mleczny :)

7. Piwo

Może i nie ma w Białymstoku wiele miejsc, do których można wybrać się na przykład na śniadanie, ale wieczorową porą puby zazwyczaj pękają w szwach. Wydawało mi się to oczywiste, że miejsca na piwo nie trzeba szczególnie szukać, bo samo się znajdzie, ale po naszym zimowym pobycie w Toruniu doszliśmy z Januszem do wniosku, że oferta pubowo-barowa w Białymstoku jest jednak przebogata! Nie trzeba długo myśleć, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i na pewno uda się nam zabrać turystę w fajne miejsce. Moje typy? Alchemia, Pub Fiction, Multibrowar, kultowy Strych, GramOffOn, Sherlock Holmes, Brama, Sześcian …

8. Teatr czy opera?

Ten punkt programu skierowany jest do turysty jesienno-zimowego. Właśnie wtedy mają miejsce najlepsze premiery w Teatrze Dramatycznym, Białostockim Teatrze Lalek czy w Operze i Filharmonii Podlaskiej. Ceny biletów wciąż konkurencyjne na tle innych przybytków tego rodzaju w Polsce. Publiczność normalna, raczej niezblazowana. Polecam, bo sama korzystam :)

9. A może do galerii?

Sztuki, nie handlowej. Aczkolwiek samą Alfę warto zobaczyć przynajmniej z zewnątrz, bo to nasza mała lokalna „manufaktura”. Szczerze zachęcam do śledzenia wydarzeń w Galerii Arsenał, Galerii Sleńdzińskich i w Centrum Ludwika Zamenhofa. Przynajmniej kilka razy w roku staramy się z Mamą wziąć udział w jakiejś wystawie, czasem udaje się nam zaciągnąć ze sobą Tatę i Janusza, chociaż oni akurat za sztuką współczesną (mam tu na myśli Arsenał) nie przepadają. Regularnie zaglądam na strony internetowe wyżej wymienionych galerii i zawsze aż serce mi rośnie, kiedy widzę, jak ciekawe wystawy organizują w Białymstoku. A do Arsenału warto pójść chociażby ze względu na sam budynek Starej Elektrowni i trzymać kciuki za realizację projektu rewitalizacji tego miejsca.

10. Event na Węglowej

Jeżeli nadarzy się okazja, warto zabrać turystę na jakąś imprezę na Węglówce. Na co dzień magazyny będą wymagały dużej dozy wyobraźni, no bo jak wytłumaczyć turyście, że to miejsce ma potencjał i że są na nie wielkie plany i ponoć jakieś pieniądze? Dlatego rozsądniej będzie pokazać Węglową, która żyje. Najlepsza okazja to oczywiście Original Source Up To Date Festival (kolejna edycja jak zwykle we wrześniu, więc można sprawę wziąć pod rozwagę), ale może wcześniej akurat ktoś będzie tam jeździł na BMX-ach albo zorganizuje jakiś koncert? Warto trzymać rękę na pulsie.

A jakie są Wasze sprawdzone typy dla turystów? Co pokazać, dokąd zabrać, a co omijać szerokim łukiem?

Dni Miasta 2014

Podobnie jak rok temu (tu znajdziecie relację: Dni Miasta – moja spóźniona refleksja), wzięliśmy z Januszem udział w obchodach Dni Miasta Białegostoku. Tegoroczna edycja właściwie niczym nas nie zachwyciła. A może to wina pogody, która niespecjalnie dopisała? Festiwal katarynek, quiz hetmański – cykliczne wydarzenia, które za dobrze pamiętam z ubiegłego roku. Koncert Gorana Bregovica – to akurat nie do końca mój typ muzyki, ale ludzi na rynku, mimo złej pogody, było sporo. Teatry lalkowe – chyba zbyt słabo wyeksponowane, a szkoda. Największe wrażenie wywarły na nas stare samochody i motocykle, które można było oglądać na placu przed operą i na placu przed Teatrem Dramatycznym. Było na czym zawiesić oko! Do tego samego wniosku doszli też chyba pozostali mieszkańcy, bo właśnie tam zebrały się największe tłumy :)

IMG_2209

IMG_2213

IMG_2214

IMG_2216

IMG_2217

IMG_2218

IMG_2219

IMG_2222

IMG_2224

IMG_2228

IMG_2230

IMG_2231

IMG_2232

IMG_2239

IMG_2240

Na Rynku Kościuszki można było spotkać kataryniarzy. Na zdjęciach jeszcze w słońcu, ale parę godzin później musieli kryć się pod parasolami przed ulewnym deszczem …

IMG_2201

IMG_2247

Na placu przed Galerią Sleńdzińskich obejrzeliśmy ciekawą wystawę zdjęć Augustisa zestawionych ze współczesnymi fotografiami. Bardzo polecam, a poniżej tylko jeden kadr na zachętę :)

IMG_2204

Mimo wolnego dnia knajpy na rynku świeciły pustkami …

IMG_2196

IMG_2198

IMG_2246

Lubię te dwie kamienice. Mają w sobie coś z prawdziwej starówki :)

IMG_2248

Pomysłowy hamak, ale jak się relaksować w centrum wydarzeń? :)

IMG_2249

W zeszłym roku dumnie paradowałam w koszulce „I ŻUBR BIA”, teraz zdobyłam się tylko na delikatny lokalny akcent w postaci lnianej torby, którą dostałam kiedyś w Urzędzie Miejskim jako dodatek do kalendarza :)

IMG_2207

Najmilej wspominam panów grających w środku dnia na saksofonach. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam dźwięk tego instrumentu, po drugie – taka muzyka w przestrzeni publicznej stwarza fajny klimat. Szkoda, że tylko od święta …

IMG_2254

Koncert Bregovica odpuściliśmy. Podjechaliśmy wprawdzie rowerem na rynek, chociaż mżył deszcz i było dość chłodno. Załapaliśmy się na support – zespół Klezmafour, który pozytywnie nas zaskoczył. Od koncertu Bregovica woleliśmy jednak drugą połowę meczu Niemcy – Ghana :) Mecz super! :)

IMG_2258