Miasto porządnieje :)

Mówili, a ja nie wierzyłam. Przebicie między Nowym Światem a Częstochowską? Niemożliwe, chyba zwariowali :) A tu proszę! Od kilku miesięcy możemy cieszyć się nową ulicą. Przy okazji wyremontowano sąsiednie bloki, wszystko stało się jasne i przestronne. Trochę śmieszą mnie wprawdzie stylowe latarnie, które w tym miejscu wyglądają jak z innej bajki, ale już się do nich przyzwyczajam. Wczoraj furorę zrobiły zdjęcia wyremontowanej fasady kamienicy przy ul. Nowy Świat 9, a to przecież tuż obok. Po drugiej stronie powstał nowy blok. Moja Mama nie może pogodzić się z tym, że na dole otwarto Biedronkę. Fakt – nie mam nic do Biedry, sama robię tam zakupy, ale w takim ładnym kameralnym bloku można było otworzyć inny sklep … Ale nie jestem aż tak zbulwersowana jak moja Mama :) Robi się coraz ładniej i porządniej. Gdyby tak wyremontować pozostałe budynki przy Nowym Świecie, wymienić nawierzchnię i właśnie tam ustawić stylowe latarnie … A za jednym zamachem uporządkować teren między Nowym Światem, Piotrkowską i Aleją? Wszystko jest na dobrej drodze! Przy okazji mam do Was pytanie. Czy w starym budynku SP 4 mieściła się kiedyś na dachu szkolna dzwonnica? :) To taki mój pomysł z dzieciństwa – nijak nie mogłam wyjaśnić genezy powstania tej nadbudówki na dachu i tak wpadłam na pomysł, że stamtąd woźny informował o przerwach ;) Wiem, to irracjonalne, ale kto zabroni dziecku fantazjować? :)

IMG_1408

Dla porównania szkoła przed remontem: (źródło)

IMG_1410

Sklep z klimatem? Raczej nie u nas.

Zawsze ubolewałam nad brakiem klimatycznych sklepów w Białymstoku. Po wojnie kamienic w mieście zostało dosłownie kilka, a to właśnie w kamienicach najłatwiej urządzić taki stylowy sklep. Dlatego tak bardzo lubiłam zachodzić do Artu przy Sienkiewicza 14 (Dziś nawet już nie próbuję zabierać się za malowanie. Chociaż może byłoby to dobre rozwiązanie na walkę ze stresem, którego ostatnio w moim życiu coraz więcej …) czy do galerii tuż obok. I lubię sklepy Kuferek i Pod Aniołami przy ulicy Lipowej. Nie mieszczą się wprawdzie w kamienicy, ale mają w sobie to coś. Zawsze wyobrażałam sobie, że są takie staaare (jak w książkach!), mają swój niepowtarzalny klimat i prowadzone są z pasją. Ale nigdy nie zaszłam do żadnego z nich! Od lat żyję wyobrażeniami, lubię patrzeć na ich wystawy zimą, szczególnie przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy pojawiają się na nich dodatkowe ozdoby. Szkoda, że nie ma u nas na przykład starego sklepu z krawatami (mijam takowy dwa razy w tygodniu w Warszawie i zawsze wyobrażam sobie, że to taki kawałek Londynu, hihi). Albo sklepu z kawą i piernikami (Czy Pożegnanie z Afryką na Waryńskiego jeszcze działa?). Albo sklepu z przyprawami? Albo sklepu kolonialnego? Nie mamy starego miasta, nie mamy już ulicy Kilińskiego z dawnych lat … A mi takich sklepów w Białymstoku bardzo brakuje …

DSC01803

IMG_1401

białostocki hip hop

Nie planowałam tego postu, ale całkiem niechcący natknęłam się na nowe (przynajmniej dla mnie) kawałki Lukasyna, którego kojarzyłam do tej pory tylko z utworem „Mój Białystok”. Elementy ludowe wkradają się jak widać nie tylko do naszych murali, ale również do muzyki, która z ludycznością z założenia nie ma wiele wspólnego. Muszę jednak otwarcie przyznać, że eksperyment Lukasyna bardzo przypadł mi do gustu, zarówno muzycznie, jak i wizualnie. Mało jest teledysków hiphopowych utrzymanych w takiej stylistyce. Zamiast szarych betonowych osiedli czy obnażonych panienek widzimy tym razem chyba najbardziej wiejski region Polski czyli nasze Podlasie. Każdy, kto choć raz był na podlaskiej wsi, poczuje ten klimat od razu. Hip hop z muzyką ludową to połączenie niecodzienne. Cieszę się, że właśnie od nas wywodzą się doskonałe kawałki „Mój świat” oraz „Non Koneksja”. Posłuchajcie i koniecznie obejrzyjcie teledyski!

Prawda, że ciekawe? Dla porównania kultowy już utwór „Mój Białystok”:

A skoro już sięgnęłam po nasze lokalne produkcje, polecę Wam jeszcze kilka kawałków, które kiedyś dodałam do „ulubionych” :)

PWRD to moje szkolne lata :) I moje osiedle :)

Białostocka Wizja Lokalna jest chyba najlepszą Wizją Lokalną w ogóle. 2:25 – niesamowity głos!

Nie może zabraknąć Fabuły!

A Białostocka Liga Freestyle zawsze poprawia mi humor :) „Pierwsze ILO Białystok, nikt nie wiedział, że mamy tylu artystów” :) Pozdrawiam przy okazji wszystkich absolwentów tej elitarnej szkoły :)

Muralowe szaleństwo

Najnowszy białostocki mural bardzo często pojawiał się i wciąż pojawia się w Internecie. Nie ma się czemu dziwić – faktycznie jest bardzo udany, doskonale wykonany i w 100% zasługuje na to internetowe szaleństwo wokół niego. Też nie mogłam oprzeć się jego urokowi. To jednak nie jedyny folklorystyczny mural w Białymstoku. Już pewien czas temu na jednym z budynków przylegających do Pałacu Branickich wykonano muralową koronkę, która jednak od samego początku jest mało widoczna i wygląda tak jakoś nieświeżo … Również na murze wokół Stadionu Miejskiego w Zwierzyńcu dopatrzymy się ludowych elementów (zdjęcia wciąż jeszcze nie posiadam, może ktoś z Was mógłby mi jakieś podesłać?). Stali Czytelnicy wiedzą, że lubię wszelkiego rodzaju malowidła ścienne i zawsze szczerze cieszę się z kolejnych powstających w Białymstoku (ale dlaczego jest ich wciąż tak mało?!). A może kojarzycie z widzenia jeszcze inne, niewymienione tutaj przeze mnie, ścienne malowidła folklorystyczne? Więcej moich postów o muralach i innych, między innymi ściennych znaleziskach, znajdziecie w zakładce „graffiti” oraz „szyldy i malowidła” po prawej stronie :)

IMG_1294

IMG_1362

Rynek szykuje się na jesień …

Mój post o spacerze idealnym najwyraźniej przypadł Wam do gustu – dziękuję za liczne wyświetlenia :) I polecam spacerowanie po Zwierzyńcu! Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie zahaczyła o Rynek Kościuszki, który jesienią staje się nieco bardziej przestronny … Poznikały już ogródki kawiarniane. Chyba zbyt prędko, gdyż weekend przed dwoma tygodniami wyciągnął tłumy na spacery. Przy fontannie stała jeszcze festiwalowa bryła. Kamienica Frankowskiego już przebudowana. Nie mogę darować, że z okien na pierwszym piętrze straszą nas tandetne reklamy! Przy okazji dostrzegłam, że obdrapany blok ze „Słoneczkiem” zyskał nowe tynki :) Wreszcie nie straszy, choć wygląda trochę plastikowo … Ratusz wciąż się śmieje :) W witrynie Pewexu „Żytnia” i inne elementy z epoki. Wszystko normalnie.

IMG_1385

IMG_1386

IMG_1387

IMG_1388

IMG_1389

IMG_1390

The Spirit of Poland

W zeszłym tygodniu zajrzeliśmy z Januszem do piwnego sklepu przy stacji metra Racławicka. Wybór zacny, polecam :) Ale moją uwagę przykuł stary neon starego jeszcze browaru Dojlidy wyeksponowany na samym środku. To były czasy! Bogata paleta piw dziś zawojowałby pewnie rynek … A teraz – cóż, tylko Kompania Piwowarska i żadnych lokalnych trunków. Szkoda.

Zdjęcie0340

Październik. Zwierzyniec. Zoo. Planty. Park Branickich. SPACER DOSKONAŁY!

Pierwszy weekend października spędziliśmy z Januszem w Białymstoku. Pogoda nam dopisała! Sobota upłynęła wprawdzie głównie pod znakiem zakupów – no wiecie, zniżki z InStyle’a to jednak dobra motywacja, aby wyciągnąć kogoś na zakupy ;) Po raz kolejny napiszę, że zdecydowanie bardziej lubię robić zakupy w Białymstoku niż w Warszawie. Mówcie, co chcecie, ale mimo iż mieszkam tuż przy Złotych Tarasach i mam na co dzień wszystkie sklepy dosłownie na wyciągnięcie ręki, najchętniej kupuję w Białymstoku :) Udało nam się zajść do Multibrowaru na szybkie smaczne piwo – dopiero drugi raz w życiu piłam zielone :) Widać, że nie udzielałam się do tej pory 17 marca … :) Wieczorem udaliśmy się natomiast do Teatru Dramatycznego na „Szalone nożyczki” – w sumie aż dziw, że przez tyle lat nie widziałam tego spektaklu :) Było fajnie, ale że usłyszę w teatrze „Ona tańczy dla mnie” nie spodziewałam się nawet we śnie :) Ta komedia wystawiana jest w białostockim Teatrze Dramatycznym już od wielu lat, ale od niedawna w nowej odsłonie: Młodzi zdolni w obsadzie „Szalonych nożyczek” Scenografia bardzo udana, muzyka – hehe, na początku dość zaskakująca, ale w tym szaleństwie jest metoda ;), a młodzi zdolni faktycznie są młodzi i naprawdę zdolni :) Niedziela to już jednak tylko jeden wielki SPACER. Pogoda wyśmienita! Piękne słońce, ciepło, bezchmurne lub prawie bezchmurne niebo – po prostu bajka! Zaczęliśmy od zoo. Nie tylko my :) Mnóstwo ludzi udało się do Zwierzyńca pooglądać zwierzaki. Miś Grześ jak zwykle w formie, pozuje do zdjęć i szura łapą. Ale, ale … Nagle na oczach tłumu zrobił … kupkę ;) Od razu rozległo się jedno wielkie „uuuuuuuuuuu” i towarzystwo dało dyla z miejsca zbrodni ;) Niedźwiedzica Jola tradycyjnie siedziała sobie w oddali – czy ona w ogóle kiedyś podchodzi do tego ogrodzenia? Urzekł mnie żbik! Jest przepiękny! Chociaż wymiarowo mniejszy niż mój kot Mumin ;) Szkoda tylko, że siedzi w takim zamknięciu … Ogromnym zainteresowaniem cieszył się też wilczek z Poczopka :) Co? Nie znacie jego historii? :) To koniecznie musicie tu zajrzeć: Wilk z Poczopka już po przeprowadzce Dzik taplał się w błotku, a daniele pozowały jakby były sztuczne ;)

IMG_1301

IMG_1298

IMG_1299

IMG_1314

IMG_1313

IMG_1315

IMG_1312

IMG_1296

IMG_1297

Zwierzyniec to wspaniałe miejsce do spacerów, szczególnie wiosną i jesienią :) Białostoczanie tłumnie wylegli do parków. Słońce i kolorowe liście stworzyły atmosferę iście zdjęciową, więc nie tylko ja biegałam po parku z rozdziawioną z zachwytu buzią, powtarzając do chwila „Ale tu jest pięknie!” (czym to zresztą zaskoczyłam Janusza, bo przecież u mnie rzadko kiedy coś jest godne zachwytu dłużej niż pięć minut). Ale uwierzcie mi – naprawdę było przepięknie! Słońce nie tylko świeciło, ale i grzało. Jak widać na zdjęciach, spacerowicze bardzo chętnie korzystali z jego uroków i wygrzewali się w pięknym parku w cudowny niedzielny dzień! Ach! Och!

IMG_1309

IMG_1310

IMG_1311

IMG_1317

IMG_1319

IMG_1320

IMG_1321

IMG_1322

IMG_1327

IMG_1328

IMG_1330

IMG_1331

Z pobliskiego stadionu dobiegały jakieś krzyki. Zaciekawiło nas, co też za impreza tam się odbywa i poszliśmy na zwiady. Okazało się, że to biegi rodzinne. Ludzi niewiele, ale przyjemnie było wejść na ten stadion po latach. Ostatni raz byłam tam przy okazji jakichś zawodów sportowych, w których sama brałam udział. Chyba jeszcze w czasach podstawówki :) Ale atmosfera stadionu od razu podziałała na wyobraźnię i nagle poczułam chęć do uprawiania sportu ;) Hm, no tak, ale przecież jesień, pogoda coraz gorsza … To może jednak zacznę na wiosnę … ;) Przy okazji ważna informacja dla fanów łyżwiarstwa – nasze lodowisko jest już czynne :)

IMG_1332

IMG_1337

IMG_1339

IMG_1342

IMG_1345

IMG_1347

IMG_1348

IMG_1350

IMG_1351

Aby tradycji stało się zadość, zaszliśmy też na Planty. Tam ludzi zdecydowanie więcej niż w Zwierzyńcu :) Fontanny w formie, Praczki wciąż piorą – Planty to po protu Planty. Ale kiedy wreszcie wymienią nawierzchnię chodników w Alei Zakochanych? No kiedy?

IMG_1291

IMG_1292

IMG_1354

IMG_1356

IMG_1357

Korzystając z opiewanej już w tym poście pogody, zaszliśmy na piwo do Parkowej (to ta kawiarnia w bocznej alejce, w miejscu dawnego szaletu). Byłam bardzo zaskoczona, jak tam jest sympatycznie w środku! Moja ostatnia wizyta w tym lokalu to chyba jeszcze szkolne lata – Kasia, pamiętasz? Ta akcja z popielniczką … ;) A, Żubr z nalewaka 5 zł, Pilsner z butelki 9 zł ;)

IMG_1359

U Branickich atmosfera również bardzo spacerowa. Na nasłonecznionej ścianie pałacu owady wygrzewały się masowo! Ja na schodach też ;) Po drodze do Branickich spróbowałam podnieść kulę – niestety, wciąż mam za mało siły ;) To taka moja osobista tradycja – od dziecka próbuję, od dziecka zbieram zdjęcia przy tej kuli – wciąż tej samej!, ale jakoś nie da rady … Przy okazji zobaczyłam wyremontowany budynek Galerii Arsenał – akcja zdecydowanie na plus! Teraz tylko piękny neon musi wrócić!

IMG_1364

IMG_1365

IMG_1366

IMG_1367

IMG_1372

IMG_1373

IMG_1374

IMG_1377

IMG_1380 (1)

IMG_1381

A potem to już tylko szybki myk przez Rynek Kościuszki i powrót do Warszawy …