Wielkanocny spacer, ale nie mój …

Te Święta Wielkanocne będziemy chyba wspominać latami. Siedzę sobie właśnie w najcieplejszym swetrze, który mam (czule nazywam go swetrem „militarnym”, wystarczyłoby dodać buty oficerki i owczarka niemieckiego na smyczy i outfit w stylu militarnym pierwsza klasa, a sam zakup to czysty przypadek – jak większość moich zakupów – na jakiejś wyprzedaży w Zarze), za oknem śnieżyca pełną gębą (powrót z rodzinnego spotkania udał się nam cudem, ponieważ złapanie taksówki było mniej więcej na tym poziomie co w Sylwestra, czyli na poziomie hard), śniegu spadnie chyba po kolana (moje, a do niskich osób zdecydowanie nie należę!). A mamy dziś 31 marca. Do południa świeciło jednak całkiem mile słońce i można było poczuć powiew wiosny. Haha. Obiecywałam sobie, że w te święta przejdę się wreszcie na spokojnie po mieście i uwiecznię to i owo na zdjęciach. Zabrakło mi jednak czasu, a patrząc na to, co dzieje się za oknem, nie wiem, czy jutro uda mi się ten plan zrealizować. Brakuje mi już własnych materiałów, a ostatnio do Białegostoku wpadam jak po ogień. Dlatego oglądacie ostatnio głównie archiwalne zdjęcia historyczne. Na szczęście są to unikaty, więc mam Was, mam nadzieję, czym zainteresować :) Bardzo się cieszę, że są jednak wierni Czytelnicy jak wspominany już tutaj kilkakrotnie Maciej Mardylas, którzy podsyłają mi różne zdjęcia (aktualne!) do publikacji. Na przykład te z wielkanocnego spaceru:

Bialystok_Easter_2013_1_web

Bialystok_Easter_2013_2_web

Bialystok_Easter_2013_4_web

Bialystok_Easter_2013_6_web

Bialystok_Easter_2013_8_web

Bialystok_Easter_2013_11_web

I love ILO :)

Nie lada niespodziankę sprawiła mi dziś Kasia! Od wielkanocnego zajączka dostałam lnianą torbę z wiele mówiącym napisem … :) Moje lata edukacji w ILO to już coraz bardziej odległa historia, ale jak widać, mamy w rodzinie godnych następców! Myślę, że są wśród Was, Drodzy Czytelnicy, jacyś absolwenci tej zacnej placówki oświatowej … :) I wiecie na pewno, jak to w naszym szacownym i legendarnym ILO bywało! Torba to bardzo miły akcent i na pewno będę się z nią pokazywać publicznie!

IMG_9864

stary Białystok – wybór filmów

Wczorajszy post natchnął mnie do poszperania na youtubie. Kojarzyłam kilka filmów o starym Białymstoku, ale w sumie nigdy nie obejrzałam ich tak porządnie od deski do deski. Dziś natomiast, korzystając z tak zwanej wolnej chwili, postanowiłam nadrobić zaległości. Znalazłam dwa filmy o Białymstoku z 1958 roku, filmik z roku 1959 oraz ciekawe materiały o „skradzionej” Młynowej oraz o wizycie Philippa Liptona w Białymstoku.

A gdyby tak o przedwojennym Białymstoku film nakręcić …

W miniony weekend udałam się w doborowym towarzystwie do warszawskiej Kinoteki na film „Warszawa 1935”. Może słowo film użyte jest tutaj na wyrost, wszak projekcja trwała około dwudziestu minut, jednakże cóż innego niż filmy puszczają w kinie. Z dużym zainteresowaniem przyjrzałam się wizualizacjom dawnej Warszawy i w wyobraźni starałam się przejść ulicą Chmielną, przy której mieszkam, do skrzyżowania z ulicą Marszałkowską … Ale gdzieś z tyłu głowy zaświtała mi już pewna myśl. Otóż bardzo chętnie zobaczyłabym i przedwojenny Białystok, tak mocno przecież w czasie wojny zniszczony i praktycznie od podstaw odbudowany. Z rodzinnych opowieści, ale i z literatury wyłania się obraz Białegostoku w nieładzie, miasta faktycznie zdominowanego przez kontrasty. Piękne kamienice kontra żydowskie Chanajki … Hotel Ritz (nieodżałowany!!!) versus drewniane chałupy, fabryki włókiennicze, fabrykanckie pałacyki, sprzedawcy śledzi z beczki … Moja Babcia szczególnie niechętnie wspomina te właśnie śledzie i smród od nich płynący … Często zastanawiam się, jak to jest, żyć w mieście praktycznie zbudowanym od nowa, mając w pamięci dawną architekturę czy klimat. W miejscu obecnego banku na Rynku Kościuszki (róg ulicy Sienkiewicza) poważany zakład krawiecki miał mój pradziadek, który to niejednego wysoko postawionego mieszkańca naszego miasta ubierał … A teraz? Ani śladu po dawnym szyku. Jak piękna musiała być kiedyś ulica Kilińskiego, przy której Augustis prowadził swój zakład fotograficzny … Z drugiej strony dominujący chaos. Maria Dąbrowska po wizycie w naszym mieście napisała tekst pod dobitnie brzmiącym tytułem „Brzydkie miasto”. Osobiście najbardziej żal mi zniszczonej ulicy Kilińskiego z pięknym Ritzem na rogu. Jakże piękna byłaby to dziś ulica … Taka zwyczajnie miejska. Zabudowana kamienicami, których w powojennym Białymstoku tak dotkliwie brak!

F1020014

A teraz spójrzcie na nasz chaotyczny Białystok w roku 1939:

A przy okazji przypomnę Wam posty o wspomnianym Augustisie i inspirowany jego fotografiami post z fotografią spacerową ze starego albumu mojej Babci:

Bolesław Augustis niezmiennie mistrzem fotografii

Fotografia spacerowa z rodzinnego albumu

Domus i Central robią karierę w BBC ;)

Moi wierni Czytelnicy oraz Ci, którzy po prostu mnie już nieźle poznali, wiedzą na pewno o mojej ogromnej sympatii do starych neonów :) Muzeum Neonu w Warszawie, które odwiedzałam przy okazji dwóch poprzednich Nocy Muzeów i które to ku mojej wielkiej uciesze ma od roku prawdziwą siedzibę w Soho Factory, wrzuciło dziś na fb link do materiału BBC o polskich neonach z PRL-u. Wśród nich dwa z Białegostoku. Dwa absolutnie kultowe. Sama nie wiem, który podoba mi się bardziej. A po większą dawkę naszych regionalnych neonów odsyłam do linkowni po prawej stronie. Albo na stronę Pana Piotra: Białostockie neony

Neon style in Cold War Poland

Opera w chłodnej odsłonie

Wreszcie pojawiły się poprawne odpowiedzi! Ostatnia zgadywanka to oczywiście nowa siedziba naszej Opery i Filharmonii Podlaskiej :) W związku z tym publikuję jeszcze dwa zdjęcia tego przybytku, które podesłał mi Maciej Mardylas :) Mam nadzieję, że przy okazji domowej wizyty na Wielkanoc uda mi się wreszcie przejść po mieście z aparatem i zrobić kilka nowych zdjęć. Przydałyby się, prawda? :)

Opera_3_web

Opera_4_web

Kiper …

Wspomniany już wczoraj wierny czytelnik mojego bloga, Maciej Mardylas, podsunął mi swego czasu pomysł wprowadzenia wątku piwiarnianego … Ale takiego, powiedzmy, prostego, surowego, siermiężnego. Potocznie mówiąc – chodzi o tak zwane speluny :) Nie wiem, czy mamy ich w Białymstoku aż tak dużo. Po pierwsze jestem dziewczyną i do takich przybytków raczej się nie udam, tym bardziej sama, aby teren zbadać :) Po drugie naprawdę nie rzucają się one aż tak w oczy. Nie zrozumcie mnie jednak źle – nie mam nic przeciwko takim lokalom, bez nich nie ma miejskiego kolorytu. Byle nie za dużo i byle nie w samym centrum. Z tym drugim mamy chyba jednak mały problem … Pamiętacie budynek LOK-u na rogu Alei i ul. Sienkiewicza? Niedawno zburzony, szpecący samiuśkie centrum szary budynek, a przed nim tysiąc budek ze wszystkim i z niczym. Oj, godziło to równo w moje wrodzone poczucie estetyki! I w owym budynku był Pub Zamek :) Pamiętacie? Na pewno! Otóż wyobraźcie sobie, że do tej speluny zbłądziłam raz, jeszcze w czasach licealnych. Było zimno, było ciemno, było późno, a chcieliśmy gdzieś się przechować. I zrobiliśmy to tam. Do dziś nie do końca rozumiem, dlaczego, no ale … się było! Aż mi się ciśnie na usta mój ulubiony wiersz Leopolda Staffa, którego wyuczyłam się dawno, dawno temu na jakąś szkolną recytację :) Niech będzie, pochwalę się, że jeszcze go pamiętam ;) „Bo coś w szaleństwach jest młodości, wśród lotu, wichru, skrzydeł szumu, co jest mądrzejsze od mądrości i rozumniejsze od rozumu”. Swoją drogą – bardzo ładny wiersz! Wraz z przebudową skrzyżowania zniknął jednak i Zamek. Nieopodal znajduje się jednak Kiper. Pod Kiperem wystałam pewnie ładnych kilka godzin w oczekiwaniu na jakikolwiek autobus jadący na Białostoczek. Taaak … Samo centrum (tu z kolei kojarzy mi się polski hh z tekstem „Poznańskie centrum, południe mroźne, rysy twarzy groźne” :D), a tu taki feler! No dobra, może jestem nieco uprzedzona, ale zawsze miałam wrażenie, że to jakaś mordownia :) Okazuje się, że nie do końca! Kiper ma nawet swoją stronę na BialystokOnline ;) Tak. też nie mogłam w to uwierzyć: KIPER Co do atmosfery w środku – nie umiem się wypowiedzieć w tejże kwestii. Ale zawsze możecie spróbować mnie przekonać, że powinnam zmienić zdanie i nie oceniać książki po okładce :) To, co mnie zaintrygowało, to pokaźny zbiór klubowych szalików! Wow, jest nawet Sparta Praha :) I tu mały ekskurs – od razu myślę o czeskim filmie „Horem padem”. Obejrzyjcie, naprawdę warto! Przerabiałam go w trakcie mojej absolutnej fascynacji Czechami, która nadeszła po absolutnej fascynacji Japonią :) Przeczytałam wszystkie książki obu Mariuszów: Szczygła i Surosza, obejrzałam dużo czeskich filmów, wypiłam litry Kofoli, najadłam się czekolady Studenckiej, no i oczywiście byłam kilka razy w Czechach. Teraz fascynację Czechami przerabia moja serdeczna koleżanka Madzia, którą przy okazji pozdrawiam! Ahoj! To tylko świadczy o tym, że moja reakcja na Czechy nie była odosobniona :) Koniec wycieczki, wracamy na Jurowiecką 12! Zdjęcia z Kipera podesłał mi Maciej Mardylas. Dziękuję!

Kiper_1_web

Kiper_2_web

Kiper_3_web