ubiegłotygodniowy podeszczowy krajobraz

Na wysepce na przejściu dla pieszych zgasło mi zielone światło. Więc spojrzałam w lewo, a tam taki widok :)

Reklamy

pocztówki (15)

Dziś na tapecie pocztówka zbiorcza. Budynki, które na niej widzimy, nie zmieniły się aż tak bardzo. Kościół Świętego Rocha otaczały jeszcze jednak piękne drzewa, pałacyk Hasbacha w Dojlidach miał inną elewację, podobnie jak Teatr Dramatyczny. Pocztówkę tę darzę dużym sentymentem, ponieważ widać na niej również główną ulicę mojego osiedla – ulicę Radzymińską na Białostoczku. Na powiększeniu (wycinek z Białostoczkiem można powiększyć jeszcze bardziej!) widzimy jeszcze tablicę informacyjną (pamiętam ją doskonale, stała przy bloku nr 40), wieżowce nie były jeszcze ocieplone (pamiętacie te kolory między oknami?), a po prawej stronie widać dosłownie kawałek mojej podstawówki :)

pocztówki (14) – kilka słów o elewacjach :)

O tym, ile może zdziałać nowa elewacja, nie trzeba nikogo przekonywać. W Białymstoku obecnie tynkuje się na potęgę, nawet takie relikty jak bloki przy ulicy Sienkiewicza od strony Rynku Kościuszki doczekały się właśnie remontu. Piszę w liczbie mnogiej, gdyż za przykładem tego środkowego powinny iść i kolejne :) Ciekawie ogląda się też zdjęcia gmachów lub bloków dobrze nam znanych, ale jeszcze ze starą betonową elewacją. Poniżej zestawienie trzech pocztówek ze zbiorów babci. Widzimy na nich Hotel Cristal, I Urząd Skarbowy i bloki przy ulicy Kalinowskiego (te akurat otynkowano stosunkowo niedawno, więc doskonale pamiętam je jeszcze w tym szarym wydaniu).

pocztówki (13)

Chyba większość z nas pamięta te czasy, kiedy ulica Lipowa, a właściwie po części i Rynek Kościuszki, kojarzyły się ze wszystkim innym niż „ładne”. Nagromadzenie tandetnych szyldów, brzydkie kamienice, parkingi na chodniku … Oczywiście, wciąż nie udało się tego wszystkiego zniwelować, ale kiedy spojrzymy na tę pocztówkę (jestem prawie pewna, że to pocztówka wydana w 1994 roku), dostrzeżemy jednak duże zmiany na lepsze ;)

I can’t wait for the weekend to begin!

Piątek wystartował na dobre, mamy zatem przedostatni wakacyjny weekend :) Na ofertę lokalową w Białymstoku chyba nie powinniśmy bardzo narzekać, chociaż oczywiście zawsze mogłoby być lepiej ;) Na pewno warto zajrzeć do Klubokawiarni Piasta 14. Poniżej jej pierwsze wcielenie … ;)

Zdjęcie pochodzi z albumu „Białystok moje miasto” Piotra Sawickiego z 1986 roku :)

nic specjalnego

Po wczorajszym deszczu miasto wydało mi się dziwnie opustoszałe. A może to ja poruszam się takimi ścieżkami, po których nie spaceruje nikt przypadkowy? Wczoraj dość wcześnie zrobiło się ciemno, ale latarnie włączyły się dopiero o godzinie 20:00. Szłam sobie przez ulicę Grochową, a później przez Nowy Świat. I było tak jakoś dziwnie pusto. Przyjrzałam się na spokojnie pawilonom na rogu Lipowej i Grochowej, spojrzałam na budynek Cepelii, w którym mieści się już nie restauracja Lejdis, a pizzeria Fuks (reklama na oknach, niestety, nie do przeoczenia). Przeczytałam dokładnie, jakie lokale usługowe i sklepy mieszczą się na parterze bloków mieszkalnych. I pomyślałam sobie: „o rany, jakie to jest brzydkie! jakie … prowincjonalne!”. Ulica-łącznik między Lipową a Operą. Bardzo pstrokata, bardzo brzydka, bardzo szkoda.