miasteczko bajeczka

Białystok leży na Podlasiu, jest też oczywiście stolicą województwa podlaskiego, które nie pokrywa się jednak z terenem historycznego Podlasia. Od zawsze jestem typem małego podróżnika, który wyznaje zasadę „wolny dzień = dzień idealny na małą wycieczkę”. Uwielbiam wręcz zwiedzać województwo podlaskie, chociaż coraz ciężej znaleźć jest miejsce, w którym jeszcze nie byłam. Nie jestem też jednak osobą, która wyznaje zasadę „byłam – odhaczam – więcej nie pojadę”. Wiele razy wracam do tych samych miejsc, aby zobaczyć czy i jak się zmieniły lub spojrzeć na nie w innej porze roku. W maju byłam po raz kolejny w Tykocinie – miasteczku bajeczce, jak śpiewała Agnieszka Osiecka. Niczego nie zwiedzałam, chciałam po prostu spojrzeć na znane mi już miejsca po kilkuletniej przerwie. Tykocin właściwie się nie zmienia (pomijam tutaj odbudowany zamek!). Jest tak jakby wyrwany z kontekstu – żadnych bloków, niewiele nowych domów, nieliczne ślady „nowego” w ogóle. Z perspektywy osoby zwiedzającej raj na ziemi, choć nie wiem, jak są do tego nastawieni mieszkańcy Tykocina. Majowa sobota była bardzo ciepła, Tykocin tonął w promieniach słońca. Trwały jeszcze ostatnie prace remontowe na rynku, myślę że jest on już wykończony. Kilka domów wokół rynku przeszło gruntowną przemianę, ale nie straciło swojego charakteru. Chwali się. Zajrzałam do kościoła, chociaż w Tykocinie zwyczajowo zagląda się raczej do synagogi. W kościele znalazłam kilka ciekawostek architektonicznych. Obejście świątyni prosi się jednak o remont generalny. Teraz jest tak „puchato” – wilgoć, mech, popękane chodniki, kompletnie zaniedbany teren. Pewnie jak zwykle chodzi o pieniądze, gdyby się znalazły, kościół błyszczałby jak znajdujący się przed nim rynek. W pobliskim Alumnacie było trochę ludzi. Sporo osób kręciło się tradycyjnie wokół Wielkiej Synagogi, ale my zaszliśmy tylko do dawnej Małej Synagogi (zwanej też Domem Talmudycznym) do Restauracji Tejsza (czyli po prostu „koza”). Klimat bardzo miejscowy, jedzenie nam smakowało, z głośników płynęła żydowska muzyka (co akurat jest bardzo ważne – największą szkodę można wyrządzić lokalowi przez źle dobraną muzykę właśnie!), cały czas przewijali się jacyś ludzie, a obsługa była wręcz na szóstkę. Najśmieszniejsze jest to, że dokładnie po drugiej stronie powstała nowa, „wypasiona” knajpa, ale w porównaniu z Tejszą chyba nie ma szans. Pustki o czymś świadczą :) W Tykocinie jeszcze wiele trzeba zrobić. Miasteczko ma z pewnością ogromny potencjał, pod kątem historycznym bije na łeb na szyję większość podlaskich miejscowości. No ale pieniądze … Ja w każdym razie trzymam kciuki za Tykocin i mam nadzieję, że za kilka(naście) lat hasło miasteczko bajeczka znów będzie aktualne.

przy rynku:

Alumnat. To tutaj znajdował się pensjonat w Królowym Moście w filmie „U Pana Boga w ogródku”:

ulica przy kościelnym murze:

kościół – spójrzcie na wystający klucz :) a obraz taki „niekościelny”, taki dziecinny wręcz:

a teraz zmierzamy w stronę synagogi:

A dla ciekawych świata jeszcze filmy:

Między innymi o Tykocinie:

Tykocin z lotu ptaka:

A do domu wróciliśmy przez Krypno. Nowa droga dochodzi do Szosy Ełckiej, swobodnie można jechać!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “miasteczko bajeczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s