kolorowe fontanny

Obecnie kolorowe fontanny nikogo już nie dziwią i są ozdobą chyba w każdym większym mieście. Podświetlane fontanny na białostockich Plantach mają już wieloletnią tradycję i były jednymi z pierwszych w Polsce. Mimo że od lat wyglądają tak samo, w każdy weekend od maja do września gromadzą tłumy ludzi. Naprawdę przyjemnie się je ogląda, kolory są intensywne. Kiedyś zorganizowano nawet pokaz kolorowych fontann z muzyką na żywo (w wykonaniu filharmoników). Nie mam zbyt wielu zdjęć, wrzucę tylko jedno. Zdecydowanie ciekawiej niż zdjęcia ogląda się film. Znalazłam dwa całkiem niezłe jakościowo i pozwolę sobie je Wam polecić. Kolejne fontanny na żywo już w maju ;)

 

 

Niebo Kwiatów

Mam wrażenie, że kiedyś kwiaciarni było więcej. Albo bardziej rzucały się w oczy. Albo po prostu zatrzymałam się w tym temacie ładnych kilka lat temu i nie wiem, co w trawie (w kwiatach?) piszczy. Odkryłam jednak Niebo Kwiatów, które oprócz ładnych kwiatów oferuje też ciekawe aranżacje i zachęca do zakupów pomysłową dekoracją wnętrza. Samo wejście jest dobrym zaproszeniem i inspiruje do mieszkaniowych rewolucji. Gdzie? Rzemieślnik przy ul. Warszawskiej. Kwiaciarnia prowadzi też bloga: Niebo Kwiatów

widok na ul. Sienkiewicza

Podczas zeszłorocznych wakacji coś zagnało mnie na pierwsze piętro budynku o szumnej nazwie Centrum Jurowiecka, który kojarzy mi się właściwie tylko z pierwszym Rossmannem w mieście :) O dziwo drzwi na taras były otwarte, więc postanowiłam skorzystać z okazji i zobaczyć, jak wygląda ulica Sienkiewicza trochę z góry. W sumie nieźle. Zrobiłam kilka zdjęć, ale tylko te od strony ulicy Warszawskiej się udały, ponieważ nad górną częścią Sienkiewicza rozpościerało się palące słońce. Zatem dziś widok na banki :) I ładne chmury na błękitnym niebie.

Białystok młodego Zamenhofa

Baner reklamowy na ścianie Centrum Ludwika Zamenhofa zachęcał (a może i wciąż zachęca?) do odwiedzenia multimedialnej wystawy ukazującej Białystok z lat młodości twórcy Esperanto, Ludwika Zamenhofa. Na pewno warto to zrobić, ponieważ wystawa przygotowana jest bardzo profesjonalnie i wpisuje się w modny ostatnimi czasy styl ekspozycji muzealnych. Zachęcam do przeczytania opisu i obejrzenia galerii zdjęć ze strony CLZ: Białystok młodego Zamenhofa A później oczywiście do odwiedzenia Białegostoku z czasów młodego Ludwika :) Może dzięki tej niecodziennej podróży w czasie spojrzycie na otaczający Was dziś Białystok nieco innym okiem? Może poczujecie silniejszą więź z tym miastem, ponieważ poznacie lepiej jego historię i ten przedwojenny charakter? Ostatnio na czasie jest podkreślanie wielokulturowości Białegostoku, ale ta dzisiejsza tak naprawdę nie ma wiele wspólnego z prawdziwą mieszanką języków i religii, która to jeszcze przed wojną była stałym elementem kultury miasta.

Magistrat

Cieszę się, że w mieście stanęły tablice z serii „To, czego nie ma”. Widzieliście już kilka z nich, przemyciłam je na blogu w innych postach, ostatnio nawet przy notatce o Rynku Kościuszki. W lipcu maszerowałam sobie ulicą Pałacową od strony UM i zauważyłam przy budynku III LO kolejną z wspomnianych tablic. Przedstawia ona Magistrat, piękny budynek, w którym zasiadał Zarząd Miasta. Fotografię wykonano w 1929 roku. Niestety, budynek z lat trzydziestych XIX wieku podzielił los wielu innych imponujących białostockich budowli i nie przetrwał II wojny światowej. Obecnie UM urzęduje „po sąsiedzku” w wieżowcu (wydaje mi się, że to najwyższy budynek w mieście, oczywiście po odliczeniu wież kościelnych). Uważam, że pomysł z tablicami był bardzo dobry. Dzięki tej inicjatywie można odbyć spacer po mieście w dwóch wymiarach – współczesnym i  historycznym. Brakuje mi tylko krótkich opisów miejsc. No ale na szczęście mamy internet i wszystko możemy doczytać w domu :)

pomysł na ulicę Lipową?

Jaka będzie nowa Lipowa? Te pytanie zadaje sobie wielu mieszkańców. Zapowiada się nieźle. Pojawiły się nowe stylowe latarnie, szerokie chodniki, będą nowe lipy. Starych oczywiście bardzo szkoda, tym bardziej, że część z nich wcale nie była aż tak wiekowa i nasadzano je niedawno … Z jednej strony żal zieleni, z drugiej strony mają pojawić się nowe i odporniejsze. Ale nie o lipach miałam pisać. Zastanawiam się, jaki charakter ma mieć ta nowa Lipowa. Ulica reprezentacyjna. Mamy po niej promenować. Nasuwa się jednak pytanie – dokąd? Lipowa powoli zaczyna dzielić los łódzkiej Piotrkowskiej, z której wszelki handel wykurzyły galerie handlowe ulokowane przy obu końcach deptaka. Na Piotrkowskiej mnożą się sklepy z tanią odzieżą, w dzień często przechadza się podejrzany element, a ulica nie sprawia już takiego wrażenia jak jeszcze paradoksalnie 10 lat temu. Co będzie na Lipowej? Niestety, trochę się boję, że skończy się podobnie. Aby ludzie chcieli tam przebywać, musi się tam coś dziać. Gastronomia opanowała Rynek, ale zresztą ile lokali można stworzyć w jednym mieście? Handel jest w galeriach. Planuje się budowę kolejnych. Co ma zatem zachęcić mieszkańców do przebywania na Lipowej? Banki? Salony z modą ślubną? Salony operatorów sieci komórkowych? Wydaje mi się, że nie tędy droga. Lipowa potrzebuje jakiegoś wabika. Moim zdaniem niezły byłby nowoczesny budynek na miejscu dawnego kina Pokój (Galeria handlowa zamiast kina Pokój), chociaż miałaby to być kolejna galeria (ale w nieco innym stylu). Tam przynajmniej coś by się działo. A gdyby połączyć to z jakąś placówką kulturalną … Ale pojawiają się głosy sprzeciwu, ponieważ budynek po dawnym kinie Pokój jest niby zabytkowy. Heh, architektury PRL-u mamy w mieście chyba aż za dużo. Ład architektoniczny przy Lipowej? Nie oszukujmy się, już dawno został zaburzony. Na Zachodzie umiejętnie łączy się stare z nowym. Dlatego jestem za budową na miejscu kina Pokój tego nowoczesnego budynku. A jeśli nie, to należałoby zorganizować tam coś innego niż sklep spożywczy/monopolowy itp. itd. Nie wystarczą równe chodniki, na nic stylowe latarnie, jeżeli na Lipowej będzie zionęło nudą. Mam głęboką nadzieję, że będzie to promenada z prawdziwego zdarzenia, a nie plastikowy projekt, które pokaże się w ładnym ujęciu na zdjęciu i podpisze szumnie „reprezentacyjna ulica miasta”.

o problemach ul. Dąbrowskiego

Piękna kamienica pod numerem 14 niszczeje z roku na rok. Pamiętam jeszcze, że swego czasu na parterze mieściła się tam lecznica dla zwierząt (bardzo dobra!), obecnie budynek stoi zamknięty na cztery spusty. I wygląda coraz bardziej przygnębiająco. Jak w przypadku wielu innych zaniedbanych kamienic, chodzi o problemy z ustaleniem właściciela tego budynku. A nikt przecież nie podejmie się remontu, dopóki stan prawny nieruchomości nie zostanie jasno określony. O tych trudnościach informował między innymi Kurier Poranny: Zniszczona kamienica przy Dąbrowskiego 14 czeka na remont

Ciekawa jest historia tego budynku. Pozwolę sobie zacytować opis znaleziony na stronie Wirtualny Sztetl:

Okazała kamienica przy ul. Dąbrowskiego 14 przeżywała niegdyś chwile świetności – świadczyć o tym mogą rozmaite zdobienia: rzeźbione głowy nad oknami, kute balkony. Ciągle jest piękna, tylko, niestety, bardzo zniszczona. Choć kamienica wpisana jest do białostockiego rejestru zabytków nadal niszczeje. Jest zamknięta, w pomieszczeniach zwalono różne sprzęty, brama (zajmująca pół parteru) zamknięta na kłódkę. W rejestrze zabytków budynek figuruje jako kamienica z oficynami z końca XIX wieku. W okresie międzywojennym na górnych pietrach były mieszkania. Właścicielka Judel Prużan posiadała telefon. Na dole, w oficynach mieściła się siedziba firmy Lichtensztejna – „Samochodowa komunikacja” (zajeżdżały tu rozmaite pojazdy). A piwiarnię prowadziła niejaka Truskolawska (był to jeden z trzech takich przybytków na ulicy). Po wojnie mieściły się tu mieszkania komunalne i różne firmy zajmujące się usługami deratyzacyjnymi.

źródło: Wirtualny Sztetl

Nadzieją napawa na szczęście decyzja miejskich urbanistów podjęta w czerwcu tego roku. Zabytkowa pierzeja przy ul. Dąbrowskiego ma zostać wreszcie objęta ochroną. Mało kto pamięta, że oprócz wspomnianej kamienicy są tam też inne budynki z czasów przedwojennych, które zachowały się w nienaruszonym stanie, co w naszym mieście należy przecież niestety do rzadkości. Polecam lekturę artykułu z Gazety Wyborczej: Ulica Dąbrowskiego wreszcie z planem ochrony

Zdjęcie zrobiłam z wałów przy kościele św. Rocha.