Hotel Gołębiewski

Jestem przekonana, że większość z Was kojarzy Hotel Gołębiewski z Mikołajkami. Chyba tylko dla mieszkańców Białegostoku nazwa „Gołębiewski” jednoznacznie nasuwa skojarzenia z hotelem przy ulicy Pałacowej, który to żartobliwie nazywany bywa „Gołębiem”. Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy zamiast hotelu stała w tym miejscu wielka betonowa bryła, o której nikt nic konkretnego nie wiedział. W końcu bryła przemieniła się w hotel. Teoretycznie ma być on najlepszym w mieście, ale ja bym polemizowała ;) Moim zdaniem wymaga już kapitalnego remontu, spójrzcie tylko na elewację … Jaki by jednak nie był stan elewacji, w Gołębiewskim odbywają się wszystkie większe imprezy jak np. gala sportu. Ja w środku byłam tylko raz, nie na gali, ale na basenie. Fajnie, ale żeby aż tak się zachwycać … Tutaj link do oficjalnej strony tego przybytku: Hotel Gołębiewski Białystok

Gdybym to ja miała wytypować najlepszy hotel w Białymstoku, bez wahania wskazałabym na Hotel Branicki. Mały, kameralny, schowany przy ulicy Zamenhofa. Wrzucę dziś tylko jedne zdjęcie na zachętę i obiecuję przedstawić kiedyś obszerniej ten sympatyczny i elegancki hotel :)

Białystok Up To Date Festival – spece od reklamy ;)

Festiwal już  w najbliższy weekend! Wspominałam już wcześniej o ciekawej reklamie tego wydarzenia i upubliczniłam ją nawet na tym blogu. Przed paroma dniami w sieci pojawił się kolejny materiał reklamowy, zachęcający do udziału w tym wyjątkowym projekcie. Można powiedzieć, że dorwałam filmik na gorąco, bo zaraz po jego wrzuceniu do sieci. Na początku miałam lekkie obawy (co też znowu powiedzą, co też znowu pokażą … ), ale efekt był niesamowity! Wielki szacun dla wszystkich seniorów, którzy wzięli udział w nagraniu! Nie potrafię się nie śmiać, kiedy zachwalają gwiazdy Up To Date ;) W sumie tak niewiele trzeba, żeby stworzyć ciekawą formę promocji, którą się zapamiętuje. Pewnie część z Was natknęła się już na ten materiał, ale być może ktoś zobaczy go po raz pierwszy właśnie na tym blogu. Przy okazji zdradzę, że sprawdziłam już na jutubie, jaką muzykę tworzą nieznane mi gwiazdy tegorocznej edycji. Zazdroszczę wszystkim, którzy będą bawić się za tydzień na Węglowej! :)

Link do notki z reklamą „We care more”: Białystok Up To Date – We care more

A oto i kultowy już filmik:

Tutaj możecie z kolei zobaczyć, jak ludzie bawili się na zeszłorocznej edycji festiwalu:

NEON (9) – NOWE ŻYCIE w starej elektrowni

Nie mogę się nadziwić, jak wszystko tutaj do siebie pasuje! Galeria Arsenał otrzymała po latach starań budynek starej elektrowni! Nie rezygnuje ze starej siedziby przy Pałacu Branickich, ale powiększa przestrzeń wystawienniczą i spektrum swoich możliwości. Należy w tym miejscu nadmienić, że jest to jedna z czołowych galerii sztuki współczesnej w kraju, ciesząca się również dużą sławą wśród artystów i performerów z Zachodu. Ukłony należą się szefowej, pani Monice Szewczyk, która od lat świetnie zarządza tym przybytkiem i ma na niego konkretny plan. Arsenał tchnął w starą elektrownię, w której pracował kiedyś mój pradziadek – to taka uwaga na marginesie, NOWE ŻYCIE. Dokładnie takie hasło przemyca neon Elżbiety Jabłońskiej zawieszony na ścianie elektrowni od strony ulicy Branickiego. Mam nadzieję, że ten stary neon znaleziony na podbydgoskiej wsi zostanie na tym budynku na zawsze. Galeria Arsenał uczestniczy w promowaniu polskiej kultury w ramach naszej prezydencji w UE. Jeszcze do końca września trwa akcja „Podróż na Wschód” – Podróż na Wschód

Pałacyk Gościnny

Od kilku miesięcy Pałacyk Gościnny przy ulicy Kilińskiego może pochwalić się nocną iluminacją. Jest to z pewnością jeden z popularniejszych budynków w mieście, na dodatek dobrze ulokowany. Ładnie wygląda właściwie z każdej strony. Pamiętam, że po ogłoszeniu decyzji o oświetleniu kolejnych budynków w mieście, między innymi Pałacyku (zwanego też Domem Koniuszego, a współcześnie określanego też po prostu jako USC ze względu na „sprawowane” funkcje) i kościoła na Bojarach, na forach w internecie rozgorzały dyskusje, że to przysłowiowe wywalanie kasy w błoto. Ja z takim podejściem zgodzić się nie mogę. Dzięki iluminacjom wiele budynków zyskuje zupełnie nowy wygląd i „ociepla” otoczenie. Pałacykowi oświetlenie zrobiło bardzo dobrze. Na Kilińskiego zrobiło się od razu sympatyczniej!

Koku Sushi

Przemierzając w miniony weekend ulicę Kilińskiego natknęłam się na nowy sushi bar w mieście. Koku Sushi z zewnątrz zrobiło niezłe wrażenie, wydaje mi się, że lokal się obroni. Na pewno bardzo dobrze zrobi też samej ulicy Kilińskiego, która po renowacji zasługuje na więcej fajnych adresów. Jeżeli ktoś z Was zdążył już spróbować tamtejszego sushi i chciałby się podzielić wrażeniami – proszę bardzo! Póki co zamieszczam link do opinii znalezionej w sieci: Koku Sushi – gastronauci.pl


nowy w stadzie

Na jesień i zimę Żubr proponuje nowy wariant – Żubra Ciemnozłotego. Wydaje mi się, że ta limitowana edycja pojawi się w całej Polsce, jednak kampania reklamowa na Podlasiu będzie na pewno inna niż w pozostałych regionach kraju. Wczoraj namierzyłam reklamę nowego Żubra na remontowanej kamienicy na rogu ul. Sienkiewicza i Rynku Kościuszki. „Dobrego wieczoru na Podlasiu” – spoko, każdy wieczór na Podlasiu jest dobry, szczególnie w Białymstoku :)


Piwo faktycznie ma super kolor. Smak – piwo jak piwo, bez wielkich rewelacji, ale na pewno nie można powiedzieć, że jest kiepskie.

najdostojniejsza kamienica

Kamienica na rogu ulic św. Rocha i Krakowskiej jest chyba najładniejsza w całym mieście. Podczas II wojny nie uległa zniszczeniu, podobnie zresztą jak jej „sąsiadka” pod numerem 3. Budynek przy ul. św. Rocha 1 powstał na krótko przed 1906 rokiem i należał pierwotnie do Szeftela Ginzburga. W okresie międzywojennym wdowa po Ginzburgu prowadziła w tej kamienicy hotel, który w istocie był największym domem publicznym w całym Białymstoku (i to pod samym kościołem!). W kamienicy znajdowały się również kawiarnie oraz herbaciarnia. Obecnie kamienica zamieszkana jest przez osoby prywatne. Już kilka ładnych lat temu budynek przeszedł kapitalny remont elewacji, zniknęły szare brudne mury, jednak pojawiły się bądź co bądź obciachowe blaszane „czapy” na dachu. Gdzie był konserwator zabytków? Niestety, po raz kolejny zawiódł na całej linii.