jedno miasto, jeden klub … :)

W Białymstoku dosłownie roi się (taka pszczela retoryka :D) od graffiti i malowideł poświęconych Jagiellonii. Nierzadko zajmują one całe ściany budynków, mury i inne przybytki. I mają się bardzo dobrze. No cóż, jedno miasto – jeden klub (pozwolę sobie sparafrazować „obcą” rymowankę), kibice nie toczą ze sobą wojen i nikt nie odważy się nawet zamalować „jagiellońskiego” graffiti. To w sumie całkiem fajne. Nie ma żadnych bohomazów jak na przykład na warszawskim Muranowie, gdzie od tandetnych napisów-wyzwisk Legii i Polonii robi się aż słabo. To zadziwiające, jak całe miasto zgodnie kibicuje jednemu klubowi i jak wyrozumiali są kibice na wszystkie porażki Jagi. Ja jestem takim kibicem z doskoku – nie chodzę na mecze, ale wyniki staram się śledzić i oczywiście cieszę się, kiedy Białystok wygrywa. Takie miłe uczucie. Ostatnio natknęłam się na malowidła na budynku przy dworcu PKP (od strony ul. św. Rocha). Proszę bardzo, Jaga wita gości! :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s