porcelana

Nie należę do entuzjastów Nocy Muzeów. Stanie w kolejkach głównie po to, żeby się pokazać i żeby inni nas zobaczyli, żeby być tak bardzo na czasie, a zobaczyć to samo co zwykle lub nie zobaczyć nic, bo nie idzie się do muzeum z zamiarem oglądania. Osobiście nie sprawia mi frajdy podziwianie sztuki czy eksponatów wśród tłumu ludzi, między którymi trzeba się wciąż przepychać. No ale cóż, jest nadzieja, że niektórzy z tych ludzi przynajmniej przy takiej okazji wejdą do jakiegoś muzeum ;) Pewnie ktoś by mnie określił „nie na miarę współczesnego Europejczyka”, bo to teraz takie modne … Trudno, co robić! ;)

Podczas tegorocznej Nocy Muzeów byłam jednak przypadkiem w mieście i zupełnie niezamierzenie znalazłam się w Muzeum Podlaskim w ratuszu. Nie było kolejki ;), co nie znaczy, że wewnątrz nie było dużo ludzi … No nic. Przynajmniej zrobiłam zdjęcia zbiorom porcelany, za co normalnie muzeum życzy sobie 24 zł opłaty (zdjęcia bez flesza, bez statywu!). Prawda, że zabawne? :) Więc mam trochę darmowych zdjęć, haha. Jakaś pani powiedziała na żarty w trakcie oglądania porcelany, że nie lubi już swoich talerzy. Ja moje też lubię już trochę mniej.

Reklamy

szkoła żydowska Tarbut

Na tyłach ulicy Lipowej stoi sobie ciekawy budynek. Można o nim nie wiedzieć, jeśli nie chodzi się tamtędy na skróty. Ja sama przez długie lata nie miałam o nim pojęcia. Wystarczy wejść od strony Lipowej we wjazd między Faraonem a pałacykiem Nowika, przejść obok pubu Wall Street i jest się na miejscu. Od początku istnienia budynek był przeznaczony na szkołę. Kiedyś mieściła się w nim szkoła żydowska Tarbut, a dziś szkoła rzemieślnicza. Na uwagę zasługuje sam budynek. W Białymstoku nie ma zbyt wiele budynków z cegły, przynajmniej nie rzucają się od razu w oczy. Mówi się jednak o „białostockiej szkole muratorskiej”. Stawiając budynki z cegły łączono ze sobą różne style, dodawano małe geometryczne ozdoby. Efekt ogólny moim zdaniem na plus. Nie można się przyczepić :)

Przed budynkiem szkoły ustawiona jest tablica informacyjna. Można poczytać, jak to z tą szkołą muratorską było:

A wiosną kwitły przed szkołą ładne tulipany:

kamienice

Spacerując po mieście natykamy się na różne kamienice. Ładne i brzydkie. Rzadko w skupiskach, raczej pojedynczo lub wciśnięte między bloki. Każda z nich ma swój urok i warto im się przyjrzeć. Czas na mały miks z moich folderów :)

Ulica Waryńskiego. Po sąsiedzku z Galerią im. Sleńdzińskich:

Kamienica przy ulicy Zamenhofa:

A to dla odmiany willa. Mieściło się w niej Towarzystwo Dobroczynne Linas Chajlim. Obecnie klinika ginekologiczna:

I kamienica z najpiękniejszymi oknami i najbrzydszym „talerzem”:

brudno na Czystej

Lubię w Białymstoku to, że otoczenie potrafi zmienić się dosłownie za kolejnym skrzyżowaniem. Z szerokiej i ruchliwej Poleskiej wchodzi się w ulicę Czystą i właściwie nie wiadomo, czy jest się w mieście, czy na wsi. A w istocie jest się w centrum. Ulica Czysta znajdowała się już na planach Białegostoku z czasów carskich. Zamieszkiwali ją głównie biedniejsi Żydzi. Później znalazła się w getcie. Cała ulica wyłożona jest kocimi łbami. Na pewno nie zostaną zerwane, bo są zabytkowe, ale warto byłoby je choć trochę wyrównać. Ponoć na odcinku między Poleską a Proletariacką można znaleźć wśród kamieni pozostałości po drewnianym palu z bramy wejściowej do getta. Chyba muszę się uważniej przyjrzeć tej nawierzchni :) Przy Czystej stoją stare drewniane domy, kilka starych murowanych domków i kilka kamienic. Wszystkie, za wyjątkiem jednego, raczej podupadłe. W ogrodach kwitną malwy, na parapetach wylegują się koty. A czasem wyłania się jakiś nowy blok, wciśnięty na siłę i psuje ten nietypowy krajobraz. Czysta nie jest raczej ulicą do pokazywania i pewnie niewiele osób zdecydowałoby się na taki krok :) Fakt, piękna nie jest, do czystości jej daleko, można wykręcić sobie na niej nogę, ale ja i tak ją lubię. Może dlatego, że od dziecka chodziłam tamtędy na skróty do centrum.

Balkon w kamienicy, w której jest dziś sklep z częściami Zelmera. Taki lub podobny kształt pojawia się na wielu starych białostockich balkonach.

Okno ze spalonej kamienicy:

Co się stanie z Manchesterem Północy?

Manchester Północy? Ktoś może się uśmiechnąć pod nosem i pomyśleć „phi, cóż za porównanie!”. Faktycznie, przyrównywanie fabrycznego Białegostoku przełomu XIX i XX wieku do wielkiego Manchesteru może wydawać się dość … na wyrost. Pomijając już nawet sam fakt, że Manchester jest bardziej wysunięty na północ niż Białystok :) Ale nie o angielskie miasto tu chodzi! Białystok określano Manchesterem Północy względem … wielkiej przemysłowej Łodzi, o której mówiono właśnie Manchester! Taka mała zawiłość!

Z dawnej świetności Białegostoku jako miasta przemysłowego pozostaje jednak z roku na rok coraz mniej, chociaż oficjalnie miasto szczyci się fabrykancką przeszłością. Szkoda, że nie zadbano o należytą ochronę budynków pofabrycznych. Wiele z nich zostało zburzonych. BEZSENSOWNIE. Wiele otynkowanych … Barbarzyństwo w biały dzień!!! Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Dlatego warto fotografować wszystko, co jeszcze pozostało. Przyznam szczerze, że ten temat wywołuje u mnie wiele emocji. Cenię architekturę przemysłową, uwielbiam Łódź i jej klimat i chciałabym, żeby zachowana pofabryczna zabudowa została w Białymstoku należycie wyeksponowana. Ale obawiam się, że nie nadaję na tych samych falach co magistrat miasta i konserwator zabytków …

Pewnego dnia postanowiłam sfotografować tzw. beczki na terenie dawnej fabryki Steina przy ulicy Poleskiej. Cóż to było za przeżycie :/ Czekała mnie przeprawa z dzierżawcą budynku, w którym znajduje się obecnie sklep. Człowiek z aparatem, chcący zwiedzić szlak architektury przemysłowej, traktowany jest jak wróg pierwszego stopnia :( Żal mi tej starej architektury! Dół już otynkowany, a co, jeśli otynkują całe beczki Steina? Jeżeli ktoś wpadłby na pomysł udania się tam z aparatem, musi liczyć się z dyskusją z najemcą …

Mały mural przed beczkami od strony ulicy Poleskiej:

I jeszcze coś osobliwego. Właściciel Stein mieszkał w willi przy ulicy Artyleryjskiej. Dziś w tym budynku znajduje się … dom pogrzebowy. Aż niezręcznie było mi robić zdjęcie:

Chciałabym jeszcze pokazać trochę zapomnianą fabrykę. Między ulicami Częstochowską a Włókienniczą stoi dość duży budynek pofabryczny. Mieszczą się tam dwa sklepy ze sprzętem AGD, właściwie hurtownie, ale w detalu też można kupować. Wszystko pod jednym dachem, surowe wnętrze fabryki. Super!

Lubię klimat tego zdjęcia:

A na zakończenie ciekawe linki:

\”Manchester Północy odchodzi do lamusa\”

włókiennictwo w Białymstoku

getto

W Białymstoku, obok Warszawy i Łodzi, także funkcjonowało getto żydowskie. Z przekazów historycznych wynika, że było stosunkowo dobrze zorganizowane, nie odnotowano w nim śmierci z głodu, w getcie funkcjonowały fabryki, dostarczano do niego żywność. Obszar, na którym się znajdowało, był stosunkowo duży. Od strony centrum miasta bramy do getta umieszczone były w okolicach ulicy Lipowej i ulicy Malmeda. W 1943 również w białostockim getcie wybuchło powstanie, a na czele walczących Żydów stanął Mordechaj Tenenbaum. Siły były jednak nierówne, tylko nielicznym Żydom udało się uciec do Puszczy Knyszyńskiej. Zostali wywiezieni (z Dworca Fabrycznego) do obozów w Treblince i na Majdanku. Na pamiątkę tamtych wydarzeń ustawiono Pomnik Bohaterów Getta u zbiegu ulic Żabiej, Proletariackiej i Bohaterów Getta właśnie.

Zbiorowa mogiła:

Jednym z więzionych w getcie Żydów był Icchok Malmed. Zimą 1943 udało mu się uniknąć rozstrzelania przez niemieckiego żołnierza, ponieważ oblał jego twarz … kwasem, a tamten postrzelił swojego kolegę. Chociaż Malmedowi udało się uciec, ujawnił się po tym, jak hitlerowcy w ramach odwetu rozstrzelali 100 osób. Został powieszony przed siedzibą Judenratu. Dziś w tym miejscu umieszczona jest tablica pamiątkowa, a ulica (niegdyś Kupiecka) została nazwana ulicą Malmeda. Co ciekawe, nazwy nie zmieniono w PRL-u, kiedy to usuwano wszelkie ślady żydowskiej historii miasta. I tak do dziś mamy ulicę Malmeda.

a tu kiedyś była synagoga …

Nie sposób pisać o Białymstoku i robić zdjęcia budynkom, pomijając przy tym temat żydowskiej mniejszości w przedwojennym mieście. Ponownie pojawia się podział na Białystok przed- i powojenny, ale prawda jest taka, że po wojnie powstało właściwie inne miasto, które z tym starym Białymstokiem miało i ma coraz mniej wspólnego. Po części niestety, po części jednak „stety”, bo nie wszystko wyglądało tak ładnie i idyllicznie, jak niektórzy próbują to teraz pokazywać. Kiedy ktoś pyta mnie, jak było kiedyś, polecam tę stronę: historia miasta w fotografii Warto kliknąć na lata dwudzieste i trzydzieste oraz na okres wojenny i powojenny. Taka wycieczka do przeszłości może wiele uświadomić :) Nie da się jednak zaprzeczyć, że mniejszość żydowska stanowiła istotną część społeczeństwa miasta. Wielu znanych polskich Żydów, jak chociażby świetny malarz Max Weber, piękna aktorka Nora Ney czy pomysłowy okulista Ludwik Zamenhof (o nim przy innej okazji obszerniej), pochodziło właśnie z Białegostoku. Jednak białostoccy Żydzi to głównie fabrykanci i kupcy. Żydowskiej historii miasta została poświęcona broszura opracowana przez studentów UwB, z której trochę skorzystam: Szlak Dziedzictwa Żydowskiego w Białymstoku

W Białymstoku synagog było bardzo dużo. Dziś są trzy. Oczywiście budynki, bo żaden z nich nie jest już synagogą. Oprócz najładniejszej i odrestaurowanej synagogi z ulicy Pięknej (synagoga Piaskower – dziś na osiedlu Piaski, nieprzypadkowo), są jeszcze dwa budynki, na pewno nie tak dobrze wyeksponowane i przez wielu zapomniane.

Aż trudno uwierzyć, że niski, brudny i zaniedbany budynek przy ulicy Branickiego 3, tuż za Hotelem Gołębiewskim, był kiedyś synagogą dla elit. Oczywiście prezentował się okazale, dziś nic nie wskazuje na lata dawnej świetności. Ale kiedy wejdziemy w podwórze, zobaczymy wystającą ze ściany wschodniej szafę ołtarzową (w niej przechowywano Torę). I od razu zwykły „klocek” zaczniemy postrzegać inaczej. Ciekawe, co się z nim stanie. Pewnie jak zwykle przeszkodą w renowacji są problemy własnościowe albo brak zainteresowania ze strony Izraela …

Synagoga Cytronów przy ulicy Waryńskiego (o niej pisałam wczoraj), ale już po jej drugiej stronie, tej z kocimi łbami, ma się jednak o wiele lepiej. W budynku mieści się bardzo dobrze prosperująca Galeria im. Sleńdzińskich: link do galerii Jako dziecko chodziłam tam na zajęcia plastyczne. Bardzo mi się podobało, dużo malowaliśmy. Tak budynek wyglądał wiosną tego roku:

W tym przedwojennym Białymstoku znajdowała się jeszcze Wielka Synagoga. Nie dotrwała do naszych czasów. W 1941 roku została podpalona przez hitlerowców, zginęło wówczas trzy tysiące Żydów, a z samej synagogi pozostała tylko żelazna konstrukcja kopuły, która dziś spełnia funkcję pomnika:

Dla porównania – Wielka Synagoga przed spaleniem. Zdjęcie znajduje się na stronie wirtualny sztetl